Aktualności
Agnieszka Radwańska nie zdołała pokonać Wiktorii Azarenki i swój występ w wielkoszlemowym turnieju Australian Open zakończyła na ćwierćfinale. "Isia" przegrała 7:6 (7-0), 0:6, 2:6.
Niestety, spektakularnego sukcesu nie było. Tym razem to rozstawiona z numerem 3 Białorusinka stanęła na drodze Agnieszki do półfinału. Po tym jak z turniejem pożegnały się takie zawodniczki jak Stosur, Schiavone czy Serena Williams, część kibiców widziała jak przed krakowianką otwierają się magiczne drzwi do finału na kortach w Melbourne, a być może nawet do pierwszego w karierze Polki zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym. Tak jednak się nie stało i Agnieszka nie sprawiła niespodzianki.
Pierwszy set należał do tych typowych dla tenisa kobiecego. Zawodniczki raz po raz przełamywały swoje podania, jednak pojedynek w pierwszej partii należał do niezwykle zaciętych. Agnieszka miała szansę skończyć go już wcześniej pomyślnie dla siebie, ale o wszystkim musiał zadecydować tie-break. Polka okazała się w nim bezsprzecznie lepsza od swojej rywalki wygrywając 7:0.
O dwóch kolejnych setach "Isia" i kibice tenisa w Polsce z pewnością będą chcieli zapomnieć. Agnieszka przegrała drugą partię praktycznie bez walki i nie wygrała ani jednego gema. Wystarczy dodać, że trwała ona zaledwie 26 minut. Trzeci set także nie nalezał od udanych. Wprawdzie krakowianka wygrała pierwszego gema, jednak później było już tylko gorzej. Ostatecznie Azarenka pokonała Agnieszkę w tym secie 6:2.
Zarówno "Isia" jak i jej sympatycy czują pewien niedosyt, jednak warto zauważyć, że i tak jest to wielki sukces Agnieszki. Po wystepie w Australii awansuje ona na 6. miejsce w światowym rankingu WTA - najwyższe w jej karierze.
Źródło: własne
Dodał: AG
Niestety, spektakularnego sukcesu nie było. Tym razem to rozstawiona z numerem 3 Białorusinka stanęła na drodze Agnieszki do półfinału. Po tym jak z turniejem pożegnały się takie zawodniczki jak Stosur, Schiavone czy Serena Williams, część kibiców widziała jak przed krakowianką otwierają się magiczne drzwi do finału na kortach w Melbourne, a być może nawet do pierwszego w karierze Polki zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym. Tak jednak się nie stało i Agnieszka nie sprawiła niespodzianki.
Pierwszy set należał do tych typowych dla tenisa kobiecego. Zawodniczki raz po raz przełamywały swoje podania, jednak pojedynek w pierwszej partii należał do niezwykle zaciętych. Agnieszka miała szansę skończyć go już wcześniej pomyślnie dla siebie, ale o wszystkim musiał zadecydować tie-break. Polka okazała się w nim bezsprzecznie lepsza od swojej rywalki wygrywając 7:0.
O dwóch kolejnych setach "Isia" i kibice tenisa w Polsce z pewnością będą chcieli zapomnieć. Agnieszka przegrała drugą partię praktycznie bez walki i nie wygrała ani jednego gema. Wystarczy dodać, że trwała ona zaledwie 26 minut. Trzeci set także nie nalezał od udanych. Wprawdzie krakowianka wygrała pierwszego gema, jednak później było już tylko gorzej. Ostatecznie Azarenka pokonała Agnieszkę w tym secie 6:2.
Zarówno "Isia" jak i jej sympatycy czują pewien niedosyt, jednak warto zauważyć, że i tak jest to wielki sukces Agnieszki. Po wystepie w Australii awansuje ona na 6. miejsce w światowym rankingu WTA - najwyższe w jej karierze.
Źródło: własne
Dodał: AG
Komentarze |






