Aktualności

Bramkarz Widzewa jak Święty Mikołaj

Bramkarz Widzewa jak Święty Mikołaj

Autor: Michał Rodak

12-04-2011 22:13:36


Zaloguj się



Kazimierz Moskal kontynuuje swoją zwycięską passę. Po ważnych wygranych ze Śląskiem Wrocław i Odense, jego Wisła Kraków pozostawiła dziś na pokonanym polu łódzki Widzew, w rozgrywanej awansem pierwszej wiosennej kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Gola na wagę trzech punktów zdobył Tsvetan Genkov.


Na stadionie przy ul. Reymonta panowała dziś iście mikołajokowa atmosfera. W związku ze zbliżającym się szóstym grudnia, Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków sprawiło nie lada gratkę najmłodszym kibicom Wisły z krakowskich szkół i domów dziecka. Dzieciaki na zaproszenie SKWK zasiadły na sektorze zajmowanym zwykle przez najzagorzalszych fanów i przez pełne 90 minut żywiołowo dopingowały ukochany klub. Dobrze znane przyśpiewki ustąpiły zaś miejsca bardziej cenzuralnym „Sędzia kalosz”, czy „Jestem za Wisłą, dziękuję ci tato”.

 

Nietypowy doping i atmosfera najbardziej zauroczyły Macieja Mielcarza. Bramkarz Widzewa postanowił wcielić się w rolę Świętego Mikołaja i w 33. minucie zamiast piąstkować stosunkowo łatwą piłkę, biernie przyglądał się jak Genkov wykorzystuje prezent, pakując ją do bramki. Bułgar dość niespodziewanie wrócił do wyjściowej jedenastki i choć nie zachwycił, to trzeba przyznać, że jak na napastnika przystało, potrafi zachować w polu karnym zimną krew.

 

A właśnie tej cechy najbardziej brakowało dziś jego kolegom z boiska. Obrona łodzian nie miała najlepszego dnia, stąd krakowianie dość łatwo przedostawali się w okolice pola karnego Mielcarza. Słowa uznania należą się zwłaszcza Ivicy Ilievowi. Serb kilka razy wręcz ośmieszał rywali niekonwencjonalnym dryblingiem i zwłaszcza w pierwszej połowie był inicjatorem niemal każdego ataku Białej Gwiazdy. Cóż z tego, skoro pomysłowe akcje kończone były zwykle strzałem wprost w bramkarza (Boguski z trzech metrów w 46. min), bądź nieznacznie, ale jednak mijały cel (Biton w 74. i 75. Min).

 

Wiślacy za swoją indolencję pod atakowaną bramką mogli słono zapłacić, bo choć zawodnicy Widzewa przez większość meczu chowali się za podwójną gardą, to w końcówce ambitnie dążyli do zmiany rezultatu. Śmielsze ataki przyniosły im kilka rzutów rożnych i przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o wyrównująca bramkę.

 

Na szczęście Pareiko tym razem zdołał zachować czyste konto, a bezcenne trzy punkty zostały pod Wawelem i pozwalają Wiśle utrzymać się w walce o najwyższy stopień podium. Nie ulega jednak wątpliwości, że w kolejnym spotkaniu z warszawską Polonią, do zwycięstwa potrzebne będą argumenty znacznie poważniejsze, niż te zaprezentowane dziś.

 

Wisła Kraków – Widzew Łódź 1:0 (1:0)
1:0 Genkov 33’

Wisła Kraków: Pareiko – Lamey, Chavez (31’ Jovanović), Diaz, Paljić – Wilk, Jirsak – Małecki, Boguski (73’ Biton), Iliev – Genkov (79’ Garguła)

Widzew Łódź: Mielcarz – Bartkowski, Bieniuk, Abbes, C. Dudu – Budka, Panka, Bruno, Oziębała (87’ Serwaciński) – Ben Radhia (19’ Okachi) – Grzelczak (51’ Stępiński)

Żółte kartki: Diaz, Genkov, Małecki, Pareiko (Wisła) – Panka, Abbes (Widzew)
Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów: 14 830

 

źródło: własne

dodał: MiSzcz

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech