Aktualności
Trener Maaskant przed meczem nie owijał w bawełnę. Stwierdził wprost, że dla Wisły w tej chwili najważniejszy jest rewanż z APOELem Nikozja i w ligowej potyczce w Kielcach zadowoli go nawet remis. Tak tez się stało bo po dość słabym meczu wiślacy podzielili się punktami z Koroną.O ile zmian w wyjściowym składzie Białej Gwiazdy można było się spodziewać, o tyle ich skala była zaskakująca. Z pierwszej jedenastki ze środowego meczu z Cypryjczykami tylko Pareiko i Diaz wybiegli na murawę również w Kielcach. Małą sensacją był absolutny debiut w Wiśle młodego stopera Michała Czekaja, a także występ na prawej stronie obrony Dragana Paljica jednak trzeba przyznać, że obaj zawodnicy radzili sobie całkiem nieźle.
Spotkanie stało na niskim poziomie, gra była rwana, a składne akcje obu zespołów można było policzyć na palcach jednej ręki. Przemeblowanie składu mocno odbiło się na grze krakowian, bo chociaż zmiennikom nie można odmówić ambicji i chęci do gry, to jednak Garguła nie prezentuje poziomu Meliksona, a Daniel Brud musi się jeszcze sporo nauczyć by godnie zastąpić Sobolewskiego. Wiślacy mimo przeciętnej gry mogli się jednak pokusić o bramkę, niestety razili nieskutecznością. W dobrych sytuacjach pudłowali Biton, Garguła czy wprowadzony w drugiej części Małecki.
Dokładności i płynności w grze brakowało również kielczanom, tym niemniej kilka razy udało im się stworzyć zagrożenie pod bramką Pareiki. Gospodarze upodobali sobie zwłaszcza lewą stronę wiślackiej obrony, gdzie beznadziejny występ zanotował Junior Diaz. Kostarykanin najwyraźniej czuł w nogach środowy mecz z APOELem, bo w Kielcach był niemiłosiernie ogrywany. To po akcjach z jego sektora groźnie strzelali Kuzera i Korzym, bliski zdobycia gola po rzucie rożnym był także Pavol Stano, a po strzale Lisowskiego Wisłę przed utratą gola uratowała poprzeczka.
Trzeba dodać, że ten ostatni tylko nieudolności sędziego zawdzięcza, że z boiska wyleciał dopiero tuż przed końcem meczu. Korona nie przebierała w środkach by przerywać akcje Białej Gwiazdy, a „brylował” zwłaszcza Lisowski. W ciągu 90 minut zanotował wiele ostrych wślizgów, uderzenie rywala łokciem, a nawet nastąpienie na twarz Michała Czekaja! Lisowskiego sędzia w końcu z boiska usunął, jednak nastąpiło to o wiele za późno.
Remis nikogo nie ucieszył, ale pewnie również niewielu zmartwił. Korona taki wynik z mistrzem Polski przed meczem zapewne wzięłaby w ciemno. Wisła dopełniła obowiązków i może się w pełni skupić na arcyważnym wtorkowym spotkaniu na Cyprze. I nikt nie będzie miał do nich pretensji, jeśli zanotują dwa bezbramkowe remisy z rzędu.
Korona Kielce - Wisła Kraków 0:0
Korona Kielce: W. Małecki - Kijanskas, Stano, Kiercz, Lisowski - Kuzera (79' Kal), Vuković, Lech (69' Zieliński), Jovanović, Sobolewski - Korzym (82' Lenartowski)
Wisła Kraków: Pareiko - Paljić, Czekaj, Bunoza, Diaz - Brud, Wilk, Jirsak (70' P. Małecki), Garguła (90+2' Iliev), Kirm - Biton (81' Genkov)
Żółte kartki: Lisowski (Korona) - Jirsak, Czekaj (Wisła)
Czerwona kartka: Lisowski (za dwie żółte)
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 7 246
żródło: własne
dodał: MS
Komentarze |






