Aktualności

Cracovia Pany!

Cracovia Pany!

Autor: Michał Rodak

11-06-2011 20:32:23


Zaloguj się



184. Wielkie Derby Krakowa za nami. Cracovia przynajmniej do kolejnych derbów w rundzie wiosennej będzie rządzić w Krakowie za sprawą Koena van der Biezena, który w 37 minucie strzelił jedynego gola w tym spotkaniu i tym samym Pasy zwyciężyły Wisłę 1:0.

Święta Wojna od lat elektryzuje wszystkich kibiców nie tylko w stolicy Małopolski, ale i w całym kraju. Biorąc pod uwagę miejsca w tabeli i dotychczasową liczbę zgromadzonych punktów przez obydwie drużyny, faworyt mógł być tylko jeden. Jednak w meczu derbowym nie można przesądzić niczego, gdyż jak wiemy spotkania te rządzą się swoimi, przez nikogo nie zbadanymi prawami. O wyjątkowości tych spotkań świadczyć może chociażby fakt, że miejsca na trybunie zostały wyczerpane aż do ostatniego, a piłkarze obydwu zespołów przez cały miniony tydzień podkreślali, że jest to najważniejszy mecz tej rundy.

 

Na trybunach wrzało jeszcze przez pierwszym gwizdkiem sędziego. Policja musiała użyć gazu łzawiącego, aby uspokoić kibiców. Obydwa zespoły zaczęły mecz z przytupem. Już w pierwszych 7 minutach zarówno Pasy, jak i Biała Gwiazda miały świetne okazje do strzelenia goli. Cracovia wyraźnie miała ochotę objąć prowadzenie w tym spotkaniu, Wisła zaś trochę nieporadnie i czasem bardzo szczęśliwie przerywała ataki gospodarzy. Podopieczni trenera Maaskanta prezentowali się podobnie jak w poprzednich spotkaniach i Cracovia częściej gościła na połowie przeciwnika. Gorąco było nie tylko na trybunach, ale także na boisku. Od początku meczu derbowego na murawie trzeszczały kości, a w 24 minucie pomiędzy zawodnikami doszło niemalże do rękoczynów. Wiślacy około 25 minuty obudzili się i na moment zamknęli rywala na swojej połowie. Biton oddał w tym czasie ładny strzał, jednak prosto w Wojciecha Kaczmarka. Pasy przeważały głównie, jeśli chodzi o stałe fragmenty gry, po których stwarzali sobie groźne sytuacje. W 37 minucie wykorzystali jeden z rzutów wolnych. Po dośrodkowaniu Saidi'ego, strzałem głową bramkarza Białej Gwiazdy pokonał Koen van der Biezen i było 1:0 dla gospodarzy.

 

Wynik ustalony przez holenderskiego snajpera utrzymał się do końca pierwszej połowy. Mecz, jeśli chodzi o to co działo się na murawie, mógł podobać się kibicom. Pierwsze 45 minut obfitowało w sytuacje bramkowe i wiele walki. Rezultat natomiast, jak wiemy, mógł zadowalać sympatyków tylko jednej z drużyn.

 

Na drugą połowę w miejsce Łukasza Garguły wszedł Cwetan Genkow. Tym samym trener Robert Maaskant pokazał, że podejmie wszelkie ryzyko, które miało przyczynić się do zwycięstwa jego piłkarzy. Wiślacy wyszli z szatni wyraźnie umotywowani i gotowi do ciężkiego boju. Od pierwszej chwili zaznaczyli swoją przewagę na boisku i przeprowadzili kika ładnych akcji ofensywnych. Cracovia potwierdzała słowa strzelca gola, który w przerwie mówił bardziej o grze w defensywie i utrzymaniu wyniku skupiając się na grze z kontrataku. Saidi, podobnie jak w pierwszej połowie, szalał na murawie, odbierał piłki Wiślakom i pędził z kontrami na bramkę Pareiki. W 64 minucie goście mieli najlepszą dotychczas okazję do wyrównania. Strzelał Iliev, ale jakimś cudem Szeliga wybił piłkę na rzut rożny. Piłkarze Białej Gwiazdy zamknęli przeciwnika na jego połowie, jednak bramka była jakby zaczarowana. Futbolówka nie chciała wpaść zarówno po strzałach z kilku metrów, jak i po uderzeniach zza pola karnego. Zawodnicy Cracovii ograniczali się jedynie do wybijania piłek na auty i symulowania kontuzji, bo wyraźnie nie radzili sobie z Wisłą, która wrzucila wyższy bieg. W 72 minucie boisko opuścił strzelec jedynego jak dotąd gola – Koen van der Biezen. W jego miejsce pojawił się oczywiście Andrzej Niedzielan. Wisła około 75 minuty całkowicie się otworzyła i grała praktycznie bez obrony. Skutki tego były od razu widoczne. Pasy przeprowadziły kilka dość groźnych kontr. Atmosfera towarzysząca derbom po raz kolejny udzieliła się zawodnikom w 80 minucie i znów prowadzili ze sobą burzliwe dyskusje z rękoczynami w roli głównej. Cała sytuacja zakończyła się żółtymi kartkami dla Jovanovica i Nykiela. W ostatnich minutach meczu dogodną sytuację miał jeszcze Andrzej Niedzielan, jednak nie udało mu się zdobyć bramki.

Wielkie Derby Krakowa zakończyły się zwycięstwem Cracovii, choć nie była ona faworytem tego spotkania. Jak widać derby naprawdę wyzwalają w piłkarzach dodatkowe siły i nowe pokłady energii, których tym razem Wiślakom zabrakło. Biała Gwiazda przegrywa trzeci mecz z rzędu i znów traci bramkę po stałym fragmencie gry. Wisła płacze, Pasy natomiast świętują i odnoszą dzisiaj fantastyczny sukces. Następne derby już na wiosnę. Być może napiszą całkiem nową historię...

Cracovia- Wisła Kraków 1:0  (1:0)

Cracovia:
Kaczmarek - Nykiel, Nawotczyński, Hošek, Puzigaća - Radomski (53. Boliević), Szeliga, Struna, Suvorov, Ntibazonkiza (81. Visnakovs) - Van der Biezen (70. Niedzielan)

Wisła:
Pareiko - Jaliens, Chavez (61. Paljić), Jovanović, Junior Diaz - Garguła (46. Genkov), Nunez (76. Jirsak), Krim, Wilk, Iliev - Biton


Żółte kartki: Nykiel, Szeliga, Van der Biezen - Chavez, Junior Diaz, Jovanović, Wilk
Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów: 14 000.

Źródło: własne
Dodał: AG

 

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech