Aktualności
Zawodniczki Wisły Can-Pack zapowiadały srogi rewanż za listopadową porażkę z Frisco Brno i słowa dotrzymały. W dzisiejszym meczu Mistrzynie Polski pokonały czeski zespół 80-64 (16-17, 23-13, 22-19, 19-15) w ramach 11. kolejki Euroligi i umocniły się na pierwszym miejscu grupy C.
Spotkanie toczyło się w niecodziennej – jak na halę przy Reymonta 22 – atmosferze. Najzagorzalsi kibice, po odśpiewaniu hymnu Białej Gwiazdy, opuścili swoje sektory i zaniechali prowadzenia dopingu. Jak się okazało była to forma protestu przeciwko działaniom policji. „Nie do przyjęcia przez nas jest fakt, iż na dzisiejszym meczu pojawiło się ponad 20 nieumundurowanych policjantów, którzy zasiedli w kilkuosobowych grupkach na każdym z sektorów, w tym na młynie. (…) Jako kibice Wisły Kraków, nie będziemy tolerować zaistniałej sytuacji, tym bardziej zasiadać w jednym sektorze z owymi "spec służbami" – tłumaczą fani na stronie Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków. I choć zapewniali, że protest nie jest wymierzony w drużynę Wisły, to jednak najwyraźniej na niej odbił się najbardziej: To dziwne uczucie, czuliśmy się jak w teatrze – mówił po meczu trener Hernandez. Nie mogliśmy przez to złapać odpowiedniego rytmu gry.
Pozbawione wsparcia trybun wiślaczki rzeczywiście rozpoczęły mecz tak, jakby nie zdążyły jeszcze odespać szaleństw sylwestrowej nocy. Apatycznie poruszały się po parkiecie i śrubowały statystykę strat (aż 16 w całym spotkaniu). W efekcie po pierwszej kwarcie niespodziewanie prowadziło Frisco. Sygnał do ataku dała dopiero Ana Dabović, która pojawiła się na placu gry w drugiej odsłonie. Serbka rozruszała anemiczny atak, dzięki czemu Wisła najpierw odrobiła niewielką stratę, a następnie – jeszcze przed przerwą – wypracowała sobie 9-punktowe prowadzenie.
Na tym emocje się skończyły. Gospodynie, choć ich gra ciągle pozostawiała wiele do życzenia, spokojnie kontrolowały przebieg meczu. Pod nieobecność Erin Phillips ciężar zdobywania punktów wzięły na siebie Nicole Powell i Ewelina Kobryn. Obie panie robiły to bardzo skutecznie więc przewaga punktowa do końca spotkania oscylowała wokół liczby „10”. Zdziesiątkowane kontuzjami Czeszki (w sumie na parkiecie pojawiło się zaledwie 6 zawodniczek) nie miały żadnego pomysłu na przeciwstawienie się faworytkom i musiały przełknąć gorzką pigułkę dziesiątej już porażki. Wiślaczki zaś na wyjazdowe spotkanie z Cras Basket Taranto (19 stycznia) pojadą w roli lidera grupy C.
Wisła Can-Pack Kraków - Frisco Brno 80:64 (16:17, 23:13, 22:19, 19:15)
Wisła Can-Pack: Powell 19, Kobryn 16, Bjelica 11, De Mondt 10, Dabović 9, Leciejewska 6, Pawlak 5, Śnieżek 2, Ujhelyi 2
Frisco Brno: Abdi 17, Hejdova 15, Peckova 12, Thomas 11, Hanusova 8, Kasparkova 1
autor: MiSzcz
Spotkanie toczyło się w niecodziennej – jak na halę przy Reymonta 22 – atmosferze. Najzagorzalsi kibice, po odśpiewaniu hymnu Białej Gwiazdy, opuścili swoje sektory i zaniechali prowadzenia dopingu. Jak się okazało była to forma protestu przeciwko działaniom policji. „Nie do przyjęcia przez nas jest fakt, iż na dzisiejszym meczu pojawiło się ponad 20 nieumundurowanych policjantów, którzy zasiedli w kilkuosobowych grupkach na każdym z sektorów, w tym na młynie. (…) Jako kibice Wisły Kraków, nie będziemy tolerować zaistniałej sytuacji, tym bardziej zasiadać w jednym sektorze z owymi "spec służbami" – tłumaczą fani na stronie Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków. I choć zapewniali, że protest nie jest wymierzony w drużynę Wisły, to jednak najwyraźniej na niej odbił się najbardziej: To dziwne uczucie, czuliśmy się jak w teatrze – mówił po meczu trener Hernandez. Nie mogliśmy przez to złapać odpowiedniego rytmu gry.
Pozbawione wsparcia trybun wiślaczki rzeczywiście rozpoczęły mecz tak, jakby nie zdążyły jeszcze odespać szaleństw sylwestrowej nocy. Apatycznie poruszały się po parkiecie i śrubowały statystykę strat (aż 16 w całym spotkaniu). W efekcie po pierwszej kwarcie niespodziewanie prowadziło Frisco. Sygnał do ataku dała dopiero Ana Dabović, która pojawiła się na placu gry w drugiej odsłonie. Serbka rozruszała anemiczny atak, dzięki czemu Wisła najpierw odrobiła niewielką stratę, a następnie – jeszcze przed przerwą – wypracowała sobie 9-punktowe prowadzenie.
Na tym emocje się skończyły. Gospodynie, choć ich gra ciągle pozostawiała wiele do życzenia, spokojnie kontrolowały przebieg meczu. Pod nieobecność Erin Phillips ciężar zdobywania punktów wzięły na siebie Nicole Powell i Ewelina Kobryn. Obie panie robiły to bardzo skutecznie więc przewaga punktowa do końca spotkania oscylowała wokół liczby „10”. Zdziesiątkowane kontuzjami Czeszki (w sumie na parkiecie pojawiło się zaledwie 6 zawodniczek) nie miały żadnego pomysłu na przeciwstawienie się faworytkom i musiały przełknąć gorzką pigułkę dziesiątej już porażki. Wiślaczki zaś na wyjazdowe spotkanie z Cras Basket Taranto (19 stycznia) pojadą w roli lidera grupy C.
Wisła Can-Pack Kraków - Frisco Brno 80:64 (16:17, 23:13, 22:19, 19:15)
Wisła Can-Pack: Powell 19, Kobryn 16, Bjelica 11, De Mondt 10, Dabović 9, Leciejewska 6, Pawlak 5, Śnieżek 2, Ujhelyi 2
Frisco Brno: Abdi 17, Hejdova 15, Peckova 12, Thomas 11, Hanusova 8, Kasparkova 1
autor: MiSzcz
Komentarze |






