Aktualności

Kolejna porażka Cracovii w Ekstraklasie

Kolejna porażka Cracovii w Ekstraklasie

Autor: Michał Rodak

08-07-2011 19:01:06


Zaloguj się



Porażką 1:3 zakończyło się spotkanie Cracovii z Legią Warszawa. Jedynego gola dla gospodarzy zdobył Ntibazonkiza.

Mecz rozpoczął się fatalnie dla Cracovii. Już w 2 minucie boisko musiał opuścić Suart, który po upadku z dużej wysokości skręcił sobie kolano. Jego miejsce zajął Krzysztof Nykiel. Pierwszy kwadrans spotkania obfitował w liczne sytuacje dla obydwu zespołów. W 8 minucie powinno być 1:0. Kosanovic dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę van der Biezena, ale ten trafił w poprzeczkę. Chwilę później goście ze stolicy, a konkretnie Manu, mógł zdobyć pierwszego gola. 12 minuta okazała się szczęśliwa dla Warszawiaków. Vrdoljak wśród trzech obrońców zdołał oddać strzał, piłka odbiła się od dwóch zawodników Pasów i zmyliła bramkarza. Kaczmarek zdołał czubkami palców wybić piłkę, jednak dopadł do niej pozostawiony przez obronę Manu i wpakował futbolówkę do pustej bramki. Cracovia w dalszym ciągu sprawdzała umiejętności Skaby. Ntibazonkiza po fatalnym błędzie Żewłakowa, który podał mu piłkę na wysokości pola karnego, zamiast podać do van der Biezena, sam spróbował szczęścia. W 24 minucie szczęście znów dopisało Legionistom. Na linii pola karnego działo się po prostu wszystko, futbolówka krążyła między zawodnikami obydwu drużyn. W końcu trafiła do Manu, który płaskim strzałem z 20 metra pokonał Wojciecha Kaczmarka. Chwilę później van der Biezen dostał podanie od Saidiego i powinno być 1:2, ale Holender nie trafił w piłkę. Z biegiem czasu gospodarzom coraz trudniej było przeprowadzić konstruktywną akcję. W doliczonym czasie gry doczekaliśmy się jednak sytuacji z obu stron. Najpierw indywidualnymi umiejętnościami popisał się Saidi, minął kilku obrońców, ale ostatecznie uderzył prosto w bramkarza. Swoją okazję mieli także goście. Ljuboja uderzył z rzutu wolnego i gdyby nie interwencji bramkarza, piłka wpadłaby do bramki tuż obok słupka.

Pierwsza połowa obfitowała w wiele strzałów i sytuacji bramkowych. Cracovia z przebiegu gry nie była drużyną słabszą, spotkanie było wyrównane, jednak to Legia okazała się zespołem bardziej skutecznym i miała więcej szczęścia.

Piłkarze Pasów wyszli z szatni gotowi do walki. Widać było ich chęć do gry, jednak to Legia mimo czwartkowego meczu w europejskich pucharach, prezentowała się lepiej nie tylko technicznie, ale i fizycznie. Obraz gry w drugiej połowie zmienił się. Legioniści szybko zdominowali pole i narzucili swój styl, a ofensywne akcje Cracovii należały do rzadkości. Nie mogło to skończyć się inaczej niż kolejnym golem Warszawiaków. Tak też się stało. W 68 minucie obrońcę Pasów, po podaniu Żewłakowa wyprzedził Radović. Trafił w Kaczmarka, jednak wyłuskał piłkę i posłał ją do pustej bramki. Cracovia próbowała jeszcze odwrócić losy tego spotkania, jednak było to niemożliwe. W ostatnim kwadransie ograniczyli się do walki w środku pola. W doliczonym czasie gry najlepszy zawodnik gospodarzy - Saidi Ntibazonkiza - strzałem z 25 metrów pokonał Wojciecha Skabę.

Prezes Cracovii - Janusz Filipiak - przed sezonem mówił, że cele drużyny określa się po pierwszych meczach ligowych. Miał jednak na myśli, że cele te będą zupełnie inne niż w zeszłym sezonie. Jak narazie Pasy mimo wielu wzmocnień, ciągle zawodzą, a Andrzej Niedzielan, który miał być największą gwiazdą zespołu, także nie spełnia pokładanych w nim nadziei. W dwóch spotkaniach rozegranych na swoim stadionie drużyna poniosła dwie porażki i plasuje się na końcu ligowej tabeli. Krakowianie muszą liczyć na to, że w spotkaniach wyjazdowych dopisze im szczęście i będą mogli mówić nie tylko o niezłej grze, ale również o strzelonych bramkach.

Źródło: własne
Dodał: anisal

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech