Kraków azylem dla syryjskiej poetki

Syryjska poetka i krytyczka sztuki - Kholoud Charaf, jest ósmą stypendystką Krakowa w ramach programu ICORN. Międzynarodowa Sieć Miast Schronienia oferuje azyl pisarzom i obrońcom praw człowieka, którzy z powodu prześladowań nie mogą swobodnie żyć i tworzyć we własnym kraju. Charaf zostanie w naszym mieście przez dwa lata.

„Śpij Kanaso/może obudzisz się kiedyś jak wino/pokażę ci wtedy co zostało z ofiar/ i może z twego lustra/ wychynie jutro/nie zniszcz/swojej świętej twarzy” – to fragment wiersza „Podarunek od Isztar” autorstwa syryjskiej poetki i krytyczki sztuki Kholoud Charaf. Autorka przez dwa lata będzie przebywać w Krakowie dzięki programowi ICORN, który oferuje azyl pisarzom i obrońcom praw człowieka, którzy z powodu prześladowań nie mogą swobodnie żyć i tworzyć we własnym kraju.

Poezja sposobem na poznanie prawdy

Kholoud Charaf pochodzi z miejscowości Al. Mjemr na południu Syrii. W 2003 roku ukończyła Uniwersytet w Damaszku i zyskała dyplom technika medycznego. Od 2013 do 2015 roku pracowała jako kierownik pracowni medycznej na oddziale kobiecym w centralnym więzieniu Suwayda. Przez niecały rok pracowała również jako nauczycielka języka angielskiego w Syryjskim Instytucie Edukacji dla Dzieci, które, ze względu na trwającą wojnę, nie miały szans na edukację.

Do tej pory Charaf wydała jeden tom wierszy – „The Remains of the Butterfly”, który ukazał się w 2016 roku. Krytycy docenili nie tylko oryginalność literackich obrazów, ale i zdolność autorki do przekształcania trudnych wydarzeń wojny w zupełnie inne światy. A to wszystko za pomocą wspomnień z dzieciństwa w jej rodzinnej wiosce.

– Uważam moją poezję za ciągłą próbę wyrażania podstawowych, ludzkich doświadczeń. Dla mnie wiersz jest bardzo szczególnym sposobem odkrywania świata i naszego życia. To próba poznawania samych siebie. Jeden z utworów zatytułowałam „Jeszcze nie znam sama siebie”. Jest dla mnie szczególny, ponieważ opowiada również o bolesnych przeżyciach ostatnich ośmiu lat naszego życia w Syrii. Przeżywaliśmy bezdomność, głód, śmierć i zniszczenie. Straciliśmy prawie wszystko, ale pomimo tych cierpień ciągle kochamy życie i wolność – mówi Kholoud Charaf. – Cierpienie jednego narodu w jakiejś części świata zawsze jest cierpieniem całej ludzkości. Jeśli pozwalamy na to, aby jeden naród cierpiał, to jaki będzie los naszej planety w przyszłości? – zastanawia się poetka.

Charaf ma sporo planów na najbliższe miesiące. Na pewno będą dla niej bardzo pracowite – planuje napisać trzy książki. Pracuje już nad swoją drugą kolekcją poezji zatytułowaną „As if I was born to escape the war” oraz nad książką dokumentującą wojnę w południowej Syrii.

Straszliwe oblicze wojny

Kiedy pracowała jako superwizor w laboratorium medycznym w więzieniu w Suwayda, była świadkiem nadużywania praw człowieka wobec więźniów politycznych. Charaf była tam jedynym cywilnym pracownikiem. Swoje obowiązki pełniła pod ogromną presją policji i strażników więziennych, którzy obawiali się, że może napisać o tym, co dzieje się w tym miejscu. Musiała również stawić czoła społecznej presji jako kobieta i rozwódka. Zgodnie z tamtejszym obyczajem, niezamężne kobiety są postrzegane jako ciężar dla rodzin. Podczas wojny wzrasta również ryzyko ich porwania przez radykalne sunnickie grupy zbrojne.

Kilka lat temu, w 2013 roku, podczas pracy w laboratorium medycznym w głównej komendzie policji w Suwayda, policjant groził jej śmiercią, jeśli kiedykolwiek ujawni informację o naruszeniach praw wobec więźniów. Kobieta próbowała złożyć skargę do szefa policji w mieście, ale kiedy udawała się na komendę, za każdym razem musiała czekać godzinami lub wrócić następnego dnia. W końcu zrezygnowała. W obawie o swoje bezpieczeństwo postanowiła odejść ze swojej pracy.

Zamierzała się poświęcić pisaniu, ale nadal nie mogła swobodnie działać twórczo, ponieważ mieszkała w mieście kontrolowanym głównie przez lojalistów wobec syryjskiego rządu. Charaf obawia się, że jej rezygnacja z poprzedniej pracy i badania literackie o syryjskim poecie Nouri al-Jarahu, mogą zostać zinterpretowane jako sprzeciw wobec reżimu.

Kraków azylem

Nasze miasto przystąpiło do sieci w 2011 roku, kiedy w Polsce obchodzony był Rok Miłosza. Obecnie, do sieci należy prawie 80 miast, wśród nich znajdują się m.in. Lublana, Barcelona, Kopenhaga czy Reykjavík. Najwięcej autorów rekrutuje się z krajów takich jak m.in. Syria, Etiopia czy Burundi.

– Przeważa liczba mężczyzn, co wynika z roli, jaką pełnią w społeczeństwach tamtych krajów. W 2017 roku jednak zaczęło się zgłaszać coraz więcej kobiet. Cieszy nas to, że w Krakowie mieliśmy zarówno stypendystów, jak i stypendystki. Ważne jest dla nas to, aby eksponować „gender equality” w tym programie – mówi Robert Piaskowski z Krakowskiego Biura Festiwalowego.

Od czasu przystąpienia do ICORN, Kraków gościł Marię Amelie, Kareema Amera, Mostafę Zamaninija, Lawona Barczeuski, Asli Erdogan , Felixa Kaputu i Monema Mahjoub. Do tej pory stypendyści przebywali w naszym mieście przez rok. Od teraz, zgodnie z decyzją prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, będą przebywać w Krakowie przez dwa lata. Od samego początku organizatorem jest miasto, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Willa Decjusza, która realizuje program stypendium i zapewnia miejsce twórczej pracy.

Oprócz Krakowa, polskie miasta znajdujące się w sieci ICORN to Wrocław i Gdańsk.

 

comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Życie miasta

Komunikacja

Biznes

Sport

Kultura

Na sygnale