"Lalka" w Teatrze Słowackiego. Jak romantycy dostają w twarz

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
W piątek (17 maja) w Teatrze Słowackiego premiera „Lalki” w reż. Wojciecha Klemma.

Niedokończony wieżowiec, liczne schody, rozrzucone kartony, przewrócony fotel. Taki obraz zobaczą widzowie tuż po zajęciu miejsc na widowni w gmachu Teatru Słowackiego. Tym razem na deskach teatru zagości spektakl „Lalka”.

– Bolesław Prus pokazuje Polskę szamotającą się pomiędzy wieloma tematami. Ukazuje postaci zagubione, a to, kto jest lalką, zależy od momentu, kogo chcemy nią zrobić. Przez dużą część powieści jest nią właśnie Wokulski – mówi Wojciech Klemm, reżyser sztuki.

Zgryźliwy tekst

Przedstawienie rozgrywa się we współczesnej polskiej rzeczywistości. W pewnym niedokończonym wieżowcu, w którym wszyscy żyją na kredyt, starają się go dostać, a później nie chcą spłacać.

– „Lalka” dobrze przeczytana jest dotkliwym, zgryźliwym i niewygodnym tekstem. Ponadto posiada schodkową konstrukcję. Jeżeli bohater wchodzi po schodach życia i zmienia się z każdym stopniem, zmienia się również jego percepcja świata. Dlatego nie jest zbyt często adaptowana – dodaje Tomasz Cymerman, odpowiedzialny za adaptację „Lalki”.

Pierwotnie powieść Prusa miała nosić nazwę „Trzy pokolenia”. Autor zmienił jednak zdanie po tym, jak trafił na informację warszawskiego dziennika o procesie młodej kobiety w Bernie. Została oskarżona o kradzież lalki, a uniewinniona po tym, jak sprzedawca zeznał, że została u niego zakupiona. Prus napisał o tym kilka zdań w arkuszu swoich Notatek o kompozycji. Podobną scenę wprowadził również do tomu powieści.

– Proces ten opowiada inną historię. Bardziej odnosi się do potrzeb emocjonalnych ludzi niż do tego, że ktoś jest kukłą – przyznaje Cymerman.

Świat zepsucia

– U Prusa wszystkie rodziny są zepsute. Albo nie ma matki, ojca, związki nie działają. W „Lalce” nie ma jakiejkolwiek wizji pięknego świata. Tutaj wszyscy, którzy kochają, w coś wierzą, dostają w twarz. I umierają, nie zaznając szczęścia, albo opuszczają kraj – podsumowuje Wojciech Klemm.

W rolach głównych zobaczymy m.in. Karolinę Kazoń (Izabela Łęcka), Mateusza Janickiego (Stanisław Wokulski) czy Marcina Kalisza (Ignacy Rzecki). Premiera w piątek, 17 maja, na Dużej Scenie Teatru Słowackiego. Przedstawienie można zobaczyć też 18 maja i 24 maja – w tym dniu, w ramach 5. Dnia Teatru Publicznego i akcji „Bilet za 350 groszy” bilet na spektakl będzie kosztował 3,50 zł.

comments powered by Disqus