Mały i wielki krok. Tysiące kamer w jednej dzielnicy

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

W Krakowie wolno, ale systematycznie pojawiają się nowe kamery i tworzony jest system monitoringu wizyjnego. W tym roku na ten cel miasto wyda 300 tysięcy złotych. 10 razy tyle zostanie przeznaczone na pilotażowy projekt radnego Łukasza Wantucha. Zakłada on m.in. montaż 3,5 tys. kamer tylko na Prądniku Czerwonym. Ten projekt w swoich założeniach ma być znacznie lepszy.

W ramach rozbudowy miejskiego monitoringu pojawi się kilkanaście nowych kamer. Najwięcej na Rynku Głównym i w jego okolicach (łącznie z Sukiennicami) – sześć. Kolejne dwie na placu Mariackim i ul. Floriańskiej, Siennej oraz Karmelickiej. Po jednej na Sławkowskiej i Pijarskiej. Urządzenia zostaną zamontowane również na rondzie Mogilskim.

Wygląda jednak na to, że już w tym roku tylko w jednej dzielnicy pojawi się więcej kamer niż dotychczas zamontowało miasto (wyłączając z tego szkoły i komunikację miejską). A to wszystko przez radnego Łukasza Wantucha i jego program „System Pomocy 112”. Koszt to 3 mln złotych, jednak wiceprzewodniczący rady miasta jest pewien, że dostanie na ten cel w sumie 5 mln złotych.

Bezprzewodowo, tanio, skutecznie?

Mniej pobić, napadów, niszczenia mienia, włamań do mieszkań czy zaginięć – to główne cele programu radnego. Aby faktycznie w policyjnych statystykach zmniejszyć liczbę w tych rubrykach, trzeba zainwestować w sprzęt.

Łukasz Wantuch wymyślił, że na każdej latarni zostanie zamontowana tzw. kamera podstawowa z przyciskiem 112 (docelowo ma być ich 60 tys.), a co kilka słupów ma pojawiać się kamera główna (10 tys.). Osprzęt to głośnik, mikrofon i nadajnik Wi-Fi lub LTE do przesyłu i odbioru danych.

Najważniejszym elementem ma być przycisk, który uruchamia osoba zagrożona lub świadek przestępstwa. Wtedy następuje aktywacja systemu i połączenie z najbliższym komisariatem. Jednoczenie wysyłany jest komunikat głosowy o tym, że system jest uruchomiony i następuje nagrywanie obrazu i dźwięku. Do tego policjant, który odbiera transmisję, miałby możliwość dodania swojej komendy: np. o zaprzestaniu łamania prawa i poinformowaniu, że na miejsce kierowany jest patrol.

Główny program niepotrzebny?

W jaki sposób więc 3,5 tys. kamer z infrastrukturą, ma kosztować ponad 3 mln złotych, skoro kilkanaście kamer na Rynku będzie kosztować ok. 300 tys. zł? – Koszt zestawu z programu to najwyżej tysiąc złotych, choć zakładam, że zejdziemy z ceną do nawet 500 złotych – mówi Wantuch. Odpada też koszt za centralny serwer i ciągłe przesyłanie danych drogimi sieciami światłowodów.

Skoro więc pojawił się program w założeniu tańszy i lepszy, to co z tym stworzonym po referendum w 2014 roku? – Jest niepotrzebny. Jest realizowany, żeby był – mówi bez ogródek Łukasz Wantuch i powtarza, że urzędnicy robią błąd, chcąc okablować każdą kamerę w mieście. – Ciągły podgląd ma swoje uzasadnienie w okolicach Rynku Głównego, gdzie cały czas się coś dzieje. Poza tym jest niepotrzebne – uważa. Wantuch dodaje, że jego system jest 10 razy tańszy i będzie dążył, aby zastąpił ten sporządzony przez urzędników.

W kwestii programu pilotażowego, radny chce zorganizować kilka spotkań z mieszkańcami Prądnika Czerwonego i rozwiać ich wszelkie wątpliwości.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Prądnik Czerwony
comments powered by Disqus