Aktualności
Miastu brakuje 300 mln zł. Prezydent planował wzięcie kredytów w tej wysokości na spłatę długów, ale pokrzyżowało mu plany rozporządzenie ministra finansów. Radykalnie ograniczyło możliwość zadłużania się gminy. Spłacać zobowiązania musimy więc z miejskiej kasy, a ta zaczyna świecić pustkami.Jacek Majchrowski żąda więc od swoich zastępców, cięć wydatków w ich resortach - o 10 proc. Prosi nawet, aby nie rozpoczynać inwestycji, na które już podpisano umowy. A to przecież grozi karami finansowymi. Regionalna Izba Obrachunkowa alarmuje, że Kraków może stracić płynność finansową. Brakuje już na komunikację i szkoły.
Regionalna Izba Obrachunkowa twierdzi, że prognozy finansowe miasta są błędne, gdyż nie dostosowano ich do rozporządzenia ministra. Nakazuje ono wpisywać do długu gminy kwoty umów z odroczonym terminem płatności oraz inwestycje miejskie, które mają być budowane przez inwestorów prywatnych.
To powoduje przekroczenie dozwolonego progu zadłużenia, czyli 60 proc. budżetu miasta. Rozporządzenie weszło w życie kiedy Kraków miał już zaplanowany budżet i spowodowało finansowe tarapaty. Prezydent uważa, że nowe przepisy są niejasne i niezgodne z konstytucją. Odwołał się już od decyzji RIO, a rozporządzenie ministra chce zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego. Na to zgodę muszą wyrazić radni miejscy. To jednak formalności.
Pytanie co będzie z funkcjonowaniem miasta? Prezydent wydaje się spokojny. - W poprzednich latach również wysyłałem listy do zastępców z prośbą o rozważenie konieczności wydatków - mówi Jacek Majchrowski. - Sytuacja finansowa miasta jest w porządku. Czekamy na opinię RIO. Jeśli będzie pozytywna nie ma zagrożenia - kwituje. A jeśli nie będzie? - Powinna być pozytywna - ucina krótko prof. Jacek Majchrowski.
źródło i więcej: Gazeta Krakowska
http://www.gazetakrakowska.pl/krakow/412116,krakow-w-tarapatach-miastu-brakuje-300-mln-zl,id,t.html
Komentarze |






