Mój plac murem podzielony [ZDJĘCIA]

Plac Zabaw fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zarząd Zieleni Miejskiej zakończył remont parku Dębnickiego przy ul. Praskiej. Mieszkańcy zyskają nie tylko odnowiony ogród lecz także – co ucieszy najmłodszych – nowy plac zabaw.

Remont jednego z najmłodszych parków rozpoczął się jesienią ubiegłego roku.

Mała rzecz, a cieszy

Nie była to inwestycja zakrojona na szeroką skalę. Zarząd Zieleni Miejskiej skupił się głównie na poprawie istniejącej zieleni i budowie wyczekiwanego przez mieszkańców placu zabaw. – Rewitalizacja ograniczała się głównie do nowych zasadzeń. Park zyskał sporo drzew, krzewów i bylin, posadziliśmy też pnącza i rośliny cebulowe. Ważnym elementem rewitalizacji było stworzenie ścieżki zdrowia, dzięki której mieszkańcy, w różnym wieku, będą mogli bardziej aktywnie spędzać czas – wyjaśnia Katarzyna Przyjemska-Grzesik z Zarządu Zieleni Miejskiej.

Co zatem powstało? Przez zimowe miesiące w parku stanęły pergola, podest do potańcówek i szafka na książki. Najmłodsi zyskali huśtawki, tunele i „pajęczyny”.

Zarząd Zieleni Miejskiej nie zapomniał o dobru zwierząt. Do wodociągu zostało podpięte poidło dla psów, a owady znajdą schronienie w specjalnych domkach.

Alejki parkowe nie zostały zmienione, bo, jak przekonuje Katarzyna Przyjemska-Grzesik, są jeszcze w dobrym stanie, ale gdyby zaszła potrzeba ich remontu, to będą poprawione.

Mój plac murem podzielony

Plac zabaw był kością niezgody pomiędzy mieszkańcami sąsiadującego z parkiem apartamentowca. Twierdzili oni, że budowa nie była z nimi konsultowana, kwota przeznaczona na remont to wyrzucanie pieniędzy w błoto, przeszkadzały im również krążące po okolicy betoniarki.

Sytuacja wywołała spore kontrowersje z racji funkcjonującego za ogrodzeniem bloku placu zabaw, z którego nie mogły jednak, wbrew wcześniejszym zapewnieniom dewelopera korzystać dzieci z dzielnicy. Po rewitalizacji mamy więc obok siebie dwa place zabaw oddzielone płotem. – Dla mnie to sztuczny podział przestrzeni, do którego pasuje określenie „dwa światy”. Tych młodych rodziców będzie czekało dość krępujące tłumaczenie dzieciom, dlaczego tak jest. Wcześniej czy później dzieci zaczną pytać, po co ten płot – mówi Piotr Kempf, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej.

I podkreśla, że najrozsądniejszym rozwiązaniem byłaby likwidacja kłopotliwego ogrodzenia. – Wtedy miasto podpisze umowę, np. na dzierżawę, tak jest np. z Plantusiem i Muzeum Archeologicznym. My będziemy to utrzymywać, sprzątać, a mieszkańcy nie będą podzieleni. Nie mam zamiaru anektować tej przestrzeni, ale na jej otwarciu skorzystaliby wszyscy – zachęca.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Dębniki
comments powered by Disqus