Muzeum – Miejsce Pamięci KL Plaszow. Mieszkańcy obawiają się tłumów turystów

Teren dawnego obozu KL Plaszow (archiwum) fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Rozpoczęły się konsultacje społeczne w sprawie założeń modyfikacji projektu upamiętnienia dawnego obozu KL Plaszow. Muzeum – Miejsce Pamięci KL Plaszow miało wedlug planów powstać do 2020 roku. Według szacunków, po oficjalnym otwarciu może je odwiedzić nawet pół miliona turystów rocznie.

Zasadność wygrodzenia terenu dawnego obozu pylonami, coraz większa liczba turystów, budowa parkingów czy kwestia bezpłatnego wstępu na teren przyszłego muzeum. To tylko niektóre z wątków, które wywołały gorącą dyskusję podczas spotkania w Muzeum Podgórza.

Miejsce bolesnej pamięci

W 2017 roku scenariusz przyszłego Muzeum – Miejsca Pamięci KL Plaszow (oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa) zaakceptowała rada społeczna ds. utworzenia muzeum. I to stało się punktem wyjścia do zmian w koncepcji zagospodarowania terenu opracowanej przez firmę Proxima w 2007 roku. Wówczas środowiska żydowskie krytykowały m.in. pomysł na budowę kładek czy podświetlane zarysy baraków.

Przyszłe muzeum ma zająć ok. 40 ha gruntów znajdujących się pod ochroną konserwatorską. W jego skład wchodzić będą poobozowy teren, Szary Dom i Memoriał, który powstanie od strony ul. Kamieńskiego. W budynkach mają być prezentowane stałe wystawy. Plan nie uwzględnia willi komendanta niemieckiego obozu Amona Götha będącej w prywatnych rękach.

Dzięki prowadzeniu na tym terenie nieinwazyjnych prac archeologicznych i wykopaliskowych odkryto prawie 3 tys. obiektów. Wśród nich znalazły się m.in. konstrukcyjne części baraków, butelki, fragmenty naczyń, szczoteczki do zębów, guziki czy sztućce.

–  Całe założenie projektu opierało się na tym, że nie możemy w tym miejscu dużo kopać ze względu na bolesną historię tego terenu. Kiedy przystąpiono do likwidacji obozu, palono zwłoki, a prochy rozsypywano w różnych miejscach – mówił podczas prezentacji projektu architekt Borys Czarakcziew.

Mieszkańcy mają obawy

Chociaż na wspomnianym terenie muzeum jeszcze nie funkcjonuje, to mieszkańcy m.in. ulic Heltmana czy Lecha podkreślają, że już teraz mają problemy ze wzmożonym ruchem turystycznym w tym miejscu.

– Boimy się, co będzie dalej. Już teraz tłumy turystów, chcąc się dostać pod dom komendanta Götha, niejednokrotnie wchodzą na teren prywatny. To się dzieje przez cały rok. Podjeżdżają też meleksy. Mamy szacunek do historii tego miejsca i tego, co się w nim działo, ale prosimy też o szacunek do nas i naszej własności prywatnej – tłumaczyli swoje obawy.

Jeden z mieszkańców ul. Lecha opowiadał, jak niejednokrotnie musiał wzywać straż miejską, aby interweniowała w sprawie turystów wjeżdżających od strony pobliskich ulic. Jak organizatorzy muzeum mają zamiar rozwiązać ten problem?

Pół miliona turystów rocznie

– Musimy liczyć się ze zwiększonym ruchem turystycznym w tym miejscu. W ciągu najbliższych lat będą tam tłumy – nie pozostawia wątpliwości Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. – Po otwarciu możemy spodziewać się nawet pół miliona osób rocznie. To nieuniknione – przyznał.

Nie zabrakło kwestii budowy parkingów dla autokarów w sąsiedztwie muzeum i poszerzenia ul. Jerozolimskiej. – Nieraz dochodzi do sytuacji, kiedy wjazd i przejazd ulicą Jerozolimską jest po prostu zablokowany – informował jeden z mieszkańców.

– Trzeba znaleźć określone rozwiązania, które nam wszystkim wydadzą się optymalne – postulował Niezabitowski. – Rzeczywistość wjazdu na teren obozu może być dwubiegunowa – albo od ul. Kamieńskiego, albo od strony ul. Wielickiej przez ul. Jerozolimską. Jeśli wjazd od ul. Jerozolimskiej w wyniku konsultacji, decyzji władz miasta zostanie w pewnym momencie zamknięty, to wtedy czeka nas konieczność zupełnie innego przepracowania wjazdu z drugiej strony. To wszystko jest do rozwiązania, będziemy o tym rozmawiać też podczas kolejnych spotkań – wyjaśniał.

„Po co te słupki”?

Sporo emocji wywołało również wygrodzenie terenu pylonami, znajdującymi się w odległości 60 cm od siebie. W niektórych miejscach będą graniczyć z ogrodzeniem posesji prywatnych.  „Po co te słupki?” – pytali w trakcie spotkania mieszkańcy.

– To powinien być teren otwarty dla wszystkich. Poza tym ich umieszczenie jest „zbyt szczelne” i tylko niektórzy będą mogli między nimi przejść. A co, jeśli po jakimś czasie ulegną zniszczeniu i będą się prezentowały po prostu źle? – zastanawiali się uczestnicy spotkania.

Wstęp dla wszystkich

Organizatorzy spotkania uspokajali, że na teren byłego obozu będzie mógł nadal wejść każdy.

– Wstęp będzie bezpłatny dla wszystkich. Biletowany będzie tylko wstęp do Memoriału, płatne będą również usługi przewodnickie i korzystanie z muzealnego sklepiku – przyznaje Niezabitowski.

– Jeśli chodzi o pylony: wygrodzenie przy odpowiednim zagęszczeniu pozwala na złapanie niezwykle istotnego czytania tej przestrzeni w symboliczny sposób. Państwa ogrodzenie jest funkcjonalne, a nowe – z punktu widzenia symbolicznego – w pewnym momencie wejdzie w kanon ikon miejskich – zwrócił się do mieszkańców dyrektor MHK.

– W pierwotnym projekcie mieliśmy taką filozofię, że grodzenie tego terenu byłoby powrotem do tamtych koszmarnych lat. My musimy ten teren otwierać. Chodzi przede wszystkim o to, aby ograniczyć tu wjazdy samochodów czy quadów – dodał Borys Czarakcziew.

Koszt utworzenia Muzeum – Miejsca Pamięci KL Plaszow to ok. 30 mln zł. Dotację na ten cel mają przekazać ministerstwo kultury i miasto. Harmonogram prac powstanie po podpisaniu listu intencyjnego w tej sprawie. O kolejnych konsultacjach Muzeum Historyczne Miasta Krakowa poinformuje wkrótce.

Niemiecki obóz KL Plaszow funkcjonował od 1942 do 1945 roku. Na początku był to obóz pracy, następnie zamieniono go w obóz koncentracyjny. Według szacunkowych danych, więziono w nim ponad 30 tys. osób, a zamordowano prawie 5 tys.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Podgórze
comments powered by Disqus