Aktualności
Mateusz Prendota pracuje na co dzień jako artysta Chóru Filharmonii Krakowskiej, jest menadżerem, organizuje koncerty.
Ale jak podkreśla „nie dla kasy, tylko dla idei”. Przez 5 lat był prezesem Chóru Psalmodia Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie i 3 lata sekretarzem Polskiej Federacji Pueri Cantores. Teraz walczy o zachowanie Festiwalu Muzyki Filmowej
w Krakowie.
Wraz ze znajomymi utworzył na Facebooku wydarzenie o nazwie "Mówimy NIE odwołaniu tegorocznej edycji FMF w Krakowie!",
w którym "uczestniczy" już ponad 1500 osób. Napisali również petycję do Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, w której domagają się, aby Festiwal Muzyki Filmowej odbył się, mimo cięć w budżecie miasta.
Walczycie o Festiwal Muzyki Filmowej. Dlaczego?
Staramy się reprezentować wszystkie środowiska zarówno muzyków, publiczność jak i samych organizatorów, którzy tak naprawdę zostali postawieni przed faktem dokonanym. Tak wspaniała impreza ma zniknąć z Krakowa? Nigdy. Ktoś na to latami pracował i udało mu się doprowadzić do tego, że ludzie przyjeżdżają z drugiego krańca Polski, żeby posiedzieć w Hali Ocynowni w Nowej Hucie, posłuchać i popatrzeć na naprawdę świetny spektakl. Wielu krakowian czeka cały rok na ten właśnie Festiwal. Jest w tym "magia kina" połączona z symfonicznym i chóralnym brzmieniem na żywo. A dla nas to przede wszystkim świetna zabawa i przygoda, spotkania ze sławami, godziny żmudnych prób i prawdziwa interakcja ze świetnie bawiącą się widownią. Wszystko to przeżywamy właśnie dzięki FMF-owi
Co przemawia za tym, aby FMF trwał?
FMF od zawsze był świetnie zorganizowany. Ludzie, którzy przy nim pracują, dbają o widza poprzez zróżnicowany program, zapraszają największe światowe gwiazdy jak Howard Shore, Tan Dun, Joe Hisaishi. Nie boją się innowacyjnych pomysłów takich, jak koncert z muzyką do gier komputerowych w trakcie ostatniej 4. edycji. To wszystko przyciąga młodzież i budzi pozytywne emocje. Wielu z odbiorców pewnie nie odwiedza Filharmonii czy Opery zbyt często. Założę się, że niejednokrotnie to dla dużej części pierwszy kontakt z chórem czy orkiestrą na żywo. Być może po takim koncercie prędzej odnajdą drogę na ulicę Zwierzyniecką czy Lubicz.
Sam Kraków potrzebuje takiego festiwalu?
Promocja tego Festiwalu to dla mnie majstersztyk. Mówi się o nim same dobre rzeczy, nie tylko w Europie czy Stanach, ale także w Azji. Z roku na rok rośnie liczba zagranicznych gości, coraz więcej sław pragnie wystawiać swe dzieła właśnie w Krakowie. To doskonała forma rozsławiania miasta. Jesteśmy zaskoczeni, że w strategii marketingowej Krakowa ta "oczywista oczywistość" nie została uwzględniona.
Co z innymi festiwalami, które mogą się nie odbyć? Dlaczego walczycie tylko o ten?
FMF jest nam szczególnie bliski ze względu na to, że część z nas brała w nim udział jako wykonawcy. To były cudowne chwile i nie chcemy, aby ktoś nam je zabierał. Oprócz tego,
w mojej opinii, ten festiwal po prostu trafia i zdobywa serca największej ilości widzów – mimo krótkiej historii ma już swoją wierną publikę. Pozostałe festiwale, w mniejszym lub większym stopniu, mają trochę zawężoną widownię. Jednak źle by się stało, gdyby
je odwołać.
Jak oceniasz decyzję krakowskich radnych dotyczącą obcięcia pieniędzy Krakowskiemu Biuru Festiwalowemu?
Decyzję cięć staram się zrozumieć. Natomiast szukanie oszczędności w tej materii są dla mnie nie do zaakceptowania. Przynajmniej nie w takim stopniu. Na kulturze nie powinniśmy oszczędzać. Jeśli ktoś prowadzi działalność kulturalną tylko po to, aby czerpać z tego korzyści finansowe, to z góry jest skazany na porażkę. Dobro i zalety płynące z propagowania kultury – zwłaszcza tej wysokiej, do której zaliczam FMF – są niemierzalne i przynoszą owoce w perspektywie długiego czasu, w postaci konkretnych postaw obywatelskich
i zachowań. Jaką mamy kulturę takich będziemy mieć obywateli. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego akurat ten festiwal ma pójść do kosza. Jest to najlepsza platforma dla dialogu międzypokoleniowego z jaką się zetknąłem.
Jeśli chodzi o samo miasto to widzę same straty. 5-letnia strategia polegająca na inwestowaniu w tego typu imprezy idzie do kosza ze względu na polityczne rozgrywki. Wypracowane żmudną pracą kontakty międzynarodowe są zrywane. Nie muszę chyba mówić ile można załatwić „za kulisami” w trakcie trwania takiej imprezy dla promocji miasta w świecie? I nie mówię tu o korupcji tylko o zwyczajnych spotkaniach biznesowych, korzystających z tego, że ktoś ważny odwiedził Kraków właśnie z powodu FMF. Natomiast turyści, którzy przyjeżdżają do Krakowa zaczęli traktować ten Festiwal jako wielką atrakcję. Ich również możemy stracić.
Uważam też, że te cięcia to tak naprawdę kropla w morzu potrzeb. Obawiam się, iż mogą stanowić element jakiejś rozgrywki politycznej, której do końca nie potrafię rozszyfrować. Źle się stanie, jeśli spory nie zostaną odłożone na bok i nie zostanie wypracowany w tej materii kompromis. Gdy zbieram w całość wszystkie poruszone powyżej argumenty, to ogarnia mnie coraz większe zdziwienie jak można było, chociaż o części z nich nie pomyśleć.
Jakie masz aktualne informacje na temat tej sprawy, czy Wasz apel działa, coś się dzieje?
Obecnie mogę powiedzieć, że także dzięki naszej akcji, wiele osób zauważyło absurd sytuacji i stara się coś zrobić. Na szczęście wśród nich znajduje się wiele osób wpływowych ze świata muzyki i filmu. Z tego, co mi wiadomo powrócono do rozmów na temat zachowania Festiwalu w niezmienionej formie. To cieszy. Jednak podejrzewam, że sprawa dalej stoi na ostrzu noża i nie możemy przestać się upominać o nasz Festiwal. Wierzę, że prośby i petycje zakończą się sukcesem.
Czy jeśli petycja nie poskutkuje, planujecie jakieś inne akcje?
Na pewno chcemy uruchomić nieoficjalną stronę internetową, na której internauci będą mogli dodawać zdjęcia i filmy z poprzednich edycji festiwalu oraz komentować i wyrażać opinie na temat doniesień prasowych, które zamierzamy tam umieszczać. Liczba podpisów pod naszą petycją z godziny na godzinę rośnie. Wydaje mi się, że za wcześnie jeszcze na to, aby myśleć o jakichś bardziej spektakularnych wystąpieniach. Jednak w dyskusjach na facebooku i na prywatnych czatach takie propozycje się pojawiają. Z pewnością wolelibyśmy uniknąć organizowania zbiorowych protestów. Wydaje mi się, że jest jeszcze duża nadzieja na to, że dojdziemy do porozumienia w inny sposób i miasto przychyli się do naszych usilnych próśb. Że FMF zostanie zachowany ze względu na merytoryczną wagę naszych argumentów. Bo te są niezaprzeczalne i stoją za nimi zwykli ludzie, krakowianie, wielbiciele muzyki filmowej.
Petycję można podpisać tutaj
Wydarzenie na Facebooku
Rozmawiał Michał Rodak, DK
foto: www.fmf.fm , Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły - fot. Wojciech Wandzel, wandzelphoto.com
Ale jak podkreśla „nie dla kasy, tylko dla idei”. Przez 5 lat był prezesem Chóru Psalmodia Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie i 3 lata sekretarzem Polskiej Federacji Pueri Cantores. Teraz walczy o zachowanie Festiwalu Muzyki Filmowej
w Krakowie.
Wraz ze znajomymi utworzył na Facebooku wydarzenie o nazwie "Mówimy NIE odwołaniu tegorocznej edycji FMF w Krakowie!",
w którym "uczestniczy" już ponad 1500 osób. Napisali również petycję do Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, w której domagają się, aby Festiwal Muzyki Filmowej odbył się, mimo cięć w budżecie miasta.
Walczycie o Festiwal Muzyki Filmowej. Dlaczego?
Staramy się reprezentować wszystkie środowiska zarówno muzyków, publiczność jak i samych organizatorów, którzy tak naprawdę zostali postawieni przed faktem dokonanym. Tak wspaniała impreza ma zniknąć z Krakowa? Nigdy. Ktoś na to latami pracował i udało mu się doprowadzić do tego, że ludzie przyjeżdżają z drugiego krańca Polski, żeby posiedzieć w Hali Ocynowni w Nowej Hucie, posłuchać i popatrzeć na naprawdę świetny spektakl. Wielu krakowian czeka cały rok na ten właśnie Festiwal. Jest w tym "magia kina" połączona z symfonicznym i chóralnym brzmieniem na żywo. A dla nas to przede wszystkim świetna zabawa i przygoda, spotkania ze sławami, godziny żmudnych prób i prawdziwa interakcja ze świetnie bawiącą się widownią. Wszystko to przeżywamy właśnie dzięki FMF-owi
Co przemawia za tym, aby FMF trwał?
FMF od zawsze był świetnie zorganizowany. Ludzie, którzy przy nim pracują, dbają o widza poprzez zróżnicowany program, zapraszają największe światowe gwiazdy jak Howard Shore, Tan Dun, Joe Hisaishi. Nie boją się innowacyjnych pomysłów takich, jak koncert z muzyką do gier komputerowych w trakcie ostatniej 4. edycji. To wszystko przyciąga młodzież i budzi pozytywne emocje. Wielu z odbiorców pewnie nie odwiedza Filharmonii czy Opery zbyt często. Założę się, że niejednokrotnie to dla dużej części pierwszy kontakt z chórem czy orkiestrą na żywo. Być może po takim koncercie prędzej odnajdą drogę na ulicę Zwierzyniecką czy Lubicz.
Sam Kraków potrzebuje takiego festiwalu?
Promocja tego Festiwalu to dla mnie majstersztyk. Mówi się o nim same dobre rzeczy, nie tylko w Europie czy Stanach, ale także w Azji. Z roku na rok rośnie liczba zagranicznych gości, coraz więcej sław pragnie wystawiać swe dzieła właśnie w Krakowie. To doskonała forma rozsławiania miasta. Jesteśmy zaskoczeni, że w strategii marketingowej Krakowa ta "oczywista oczywistość" nie została uwzględniona.
Co z innymi festiwalami, które mogą się nie odbyć? Dlaczego walczycie tylko o ten?
FMF jest nam szczególnie bliski ze względu na to, że część z nas brała w nim udział jako wykonawcy. To były cudowne chwile i nie chcemy, aby ktoś nam je zabierał. Oprócz tego,
w mojej opinii, ten festiwal po prostu trafia i zdobywa serca największej ilości widzów – mimo krótkiej historii ma już swoją wierną publikę. Pozostałe festiwale, w mniejszym lub większym stopniu, mają trochę zawężoną widownię. Jednak źle by się stało, gdyby
je odwołać.
Jak oceniasz decyzję krakowskich radnych dotyczącą obcięcia pieniędzy Krakowskiemu Biuru Festiwalowemu?
Decyzję cięć staram się zrozumieć. Natomiast szukanie oszczędności w tej materii są dla mnie nie do zaakceptowania. Przynajmniej nie w takim stopniu. Na kulturze nie powinniśmy oszczędzać. Jeśli ktoś prowadzi działalność kulturalną tylko po to, aby czerpać z tego korzyści finansowe, to z góry jest skazany na porażkę. Dobro i zalety płynące z propagowania kultury – zwłaszcza tej wysokiej, do której zaliczam FMF – są niemierzalne i przynoszą owoce w perspektywie długiego czasu, w postaci konkretnych postaw obywatelskich
i zachowań. Jaką mamy kulturę takich będziemy mieć obywateli. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego akurat ten festiwal ma pójść do kosza. Jest to najlepsza platforma dla dialogu międzypokoleniowego z jaką się zetknąłem.
Jeśli chodzi o samo miasto to widzę same straty. 5-letnia strategia polegająca na inwestowaniu w tego typu imprezy idzie do kosza ze względu na polityczne rozgrywki. Wypracowane żmudną pracą kontakty międzynarodowe są zrywane. Nie muszę chyba mówić ile można załatwić „za kulisami” w trakcie trwania takiej imprezy dla promocji miasta w świecie? I nie mówię tu o korupcji tylko o zwyczajnych spotkaniach biznesowych, korzystających z tego, że ktoś ważny odwiedził Kraków właśnie z powodu FMF. Natomiast turyści, którzy przyjeżdżają do Krakowa zaczęli traktować ten Festiwal jako wielką atrakcję. Ich również możemy stracić.
Uważam też, że te cięcia to tak naprawdę kropla w morzu potrzeb. Obawiam się, iż mogą stanowić element jakiejś rozgrywki politycznej, której do końca nie potrafię rozszyfrować. Źle się stanie, jeśli spory nie zostaną odłożone na bok i nie zostanie wypracowany w tej materii kompromis. Gdy zbieram w całość wszystkie poruszone powyżej argumenty, to ogarnia mnie coraz większe zdziwienie jak można było, chociaż o części z nich nie pomyśleć.
Jakie masz aktualne informacje na temat tej sprawy, czy Wasz apel działa, coś się dzieje?
Obecnie mogę powiedzieć, że także dzięki naszej akcji, wiele osób zauważyło absurd sytuacji i stara się coś zrobić. Na szczęście wśród nich znajduje się wiele osób wpływowych ze świata muzyki i filmu. Z tego, co mi wiadomo powrócono do rozmów na temat zachowania Festiwalu w niezmienionej formie. To cieszy. Jednak podejrzewam, że sprawa dalej stoi na ostrzu noża i nie możemy przestać się upominać o nasz Festiwal. Wierzę, że prośby i petycje zakończą się sukcesem.
Czy jeśli petycja nie poskutkuje, planujecie jakieś inne akcje?
Na pewno chcemy uruchomić nieoficjalną stronę internetową, na której internauci będą mogli dodawać zdjęcia i filmy z poprzednich edycji festiwalu oraz komentować i wyrażać opinie na temat doniesień prasowych, które zamierzamy tam umieszczać. Liczba podpisów pod naszą petycją z godziny na godzinę rośnie. Wydaje mi się, że za wcześnie jeszcze na to, aby myśleć o jakichś bardziej spektakularnych wystąpieniach. Jednak w dyskusjach na facebooku i na prywatnych czatach takie propozycje się pojawiają. Z pewnością wolelibyśmy uniknąć organizowania zbiorowych protestów. Wydaje mi się, że jest jeszcze duża nadzieja na to, że dojdziemy do porozumienia w inny sposób i miasto przychyli się do naszych usilnych próśb. Że FMF zostanie zachowany ze względu na merytoryczną wagę naszych argumentów. Bo te są niezaprzeczalne i stoją za nimi zwykli ludzie, krakowianie, wielbiciele muzyki filmowej.
Petycję można podpisać tutaj
Wydarzenie na Facebooku
Rozmawiał Michał Rodak, DK
foto: www.fmf.fm , Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły - fot. Wojciech Wandzel, wandzelphoto.com
Komentarze |






