Aktualności

Nie są zadowoleni ze współpracy z wydawcami i nową płytę wydają sami - rozmawiamy z WU-HAE

Nie są zadowoleni ze współpracy z wydawcami i nową płytę wydają sami - rozmawiamy z WU-HAE

Autor: Michał Rodak

01-12-2012 10:17:37


Zaloguj się
Lubi to osób: 1



Są z Nowej Huty i ją kochają. Grają muzykę, która łączy w sobie wiele nurtów i nie da się jej jednoznacznie określić - to m.in. połączenie rocka, muzyki elektronicznej i rapu.
Jak sami piszą, “w dobie ogólnoświatowego kryzysu i narodowej histerii” wydają swoją nową płytę - "Merry Crisis and a Happy New Fear!", którą będzie można kupić od 23 stycznia. Nowy album będzie można nabyć m. in. od nich samych, zamawiając go poprzez e-mail: sklep@wu-hae.pl. Płyta będzie także dostępna w dobrych, niekorporacyjnych sklepach muzycznych, na terenie całego kraju.
O zespole, ich twórczości oraz o branży muzycznej rozmawiamy z Bzykiem (wokal) i Skwarkiem (bas, wiolonczela), członkami zespołu WU-HAE.


Wytłumaczcie proszę na początku tym czytelnikom, którzy Was nie znają, jaką muzykę gracie?
Skwarek: Muzyka, jaką gramy to połączenie wielu różnych elementów, co nadaje jej miano "crossover". Samo to określenie jednak niewiele mówi o charakterze muzyki. Dla nas jest to szeroko pojęta muzyka alternatywna oparta na metalu, punck rocku, rapie, z elementami jazzu, reagge.

Czym jest dla Was muzyka ? Czy jest dla Was czymś więcej niż sposobem zarabiania na życie?
Wszyscy żyjemy muzyką, zaś naszym marzeniem jest, aby była też sposobem na zarabianie pieniędzy. W naszych czasach to mocno problematyczne.

Czy tworząc muzykę, wzorujecie się, bądź wzorowaliście na innych muzykach?
Nie wzorujemy się na nikim, raczej czerpiemy inspiracje z różnych stron i są one sumą wszystkiego tego, co lubimy.

Jak to się stało, że powstał zespół i jak wyglądały początki Waszego wspólnego grania?
Spotkało się dwóch typów, pili razem i w końcu założyli zespół. Typy już nie piją, za to zespół się ostał.

To kto wpadł na pomysł, żeby stworzyć zespół? Kto pierwszy powiedział "może byśmy założyli kapelę"?
Bzyk: Ja wpadłem na pomysł, żeby założyć zespół. Zawsze mnie interesowało wyrażenie swojego zdania na różne tematy, a najłatwiejszym sposobem było robić to ze sceny, przy pomocy zespołu, bo od zawsze miałem znajomych, którzy grali na gitarach z przesterem. No i tzw. sex'n'drugs'rock'n'roll też nie był bez znaczenia! Na początku więcej było picia niż grania i to nam wtedy odpowiadało.

Jak na przestrzeni 12, prawie 13 lat zmieniał się zespół?
Diametralnie. Z pierwszego składu, tak naprawdę został jeden człowiek. Historia naszego zespołu to temat na osobny wywiad. Trudno to zawrzeć w 2 czy 3 zdaniach. Zespół dojrzewa razem z nami.

Ile osób miało przyjemność znaleźć się w Waszej ekipie ? Czy często następują zmiany w Waszym składzie?
Bzyk: Myślę że koło 20 osób. Rotacja to naturalna kolej rzeczy, zostają tylko ci, którzy chcą to naprawdę robić, bo granie w kapeli to nie rurki z kremem!

Na swojej stronie piszecie, że „kolejni wydawcy, menadżerowie i cała towarzysząca im otoczka tonie jak nasz tzw. „przemysł muzyczny”. W tym całym zgiełku najmniej istotna jest muzyka. Nie chcemy zatonąć razem z nimi i postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Mamy dość sytuacji, w której na naszej pracy zarabiają wszyscy, tylko nie my”. Co znaczą te słowa? Czego dotyczą? Czy sugerujecie, że zostaliście oszukani przy wydawaniu swoich poprzednich płyt?
Dokładnie znaczą to, co znaczą. Nie jesteśmy zadowoleni ze współpracy z wydawcami, którzy promocję mają głęboko w d..... Stajesz się tylko pozycją w katalogu i na tym sprawa się kończy. Natomiast bycie menedżerem to wielkie wyzwanie, które nie polega na czekaniu aż zadzwoni telefon. Nie sztuką jest być menago wielkiej gwiazdy. Nim się jednak to stanie, potrzeba hektolitrów krwawego potu i wiele ton poświęcenia, żeby się to udało.
To krańcowo wkurzające, kiedy grasz koncert, potem płacisz akustykowi, sidemanom, samochód, noclegi i na końcu okazuje się, że nic nie zostało.

23 stycznia pojawi się Wasz nowy krążek "Merry Crisis and a Happy New Fear!". Czym zaskoczycie  swoich słuchaczy?
Przekonacie się, gdy kupicie płytę! Jakbym teraz powiedział, to nie byłoby zaskoczenia.

W swoich poprzednich utworach często nawiązywaliście do Nowej Huty, z której pochodzicie, czy i tym razem będzie tak samo?
Nowej Hucie została poświęcona Opera Nowohucka, którą wydaliśmy - według koncepcji Bzyka - w 2009 roku na pendrivie zapakowanym w metalową (wyprodukowaną z blachy Huty im. Sendzimira) puszkę. Była hołdem złożonym miastu i ludziom w nim mieszkającym.
Na płycie "Merry Crisis and a Happy New Fear!" uwagę skupiliśmy tym razem na światowym kryzysie i spodziewanym końcu świata.

W swoim dorobku macie współpracę między innymi z takimi muzykami jak Maciej Maleńczuk , Grzegorz Markowski, Paweł Mąciwoda, czy Piotr Wróbel. Powiedzcie, jak wspominacie prace z takimi ludźmi?
Współpraca z naszymi sławnymi kolegami to czysta przyjemność, jak nam się wydaje obustronna. Nasze kontakty nie ograniczają się tylko do zawodowych relacji.

Czy to znaczy, że umawiacie się z Grzegorzem Markowskim, czy Maciejem Maleńczukiem na piwo?
Coś w tym rodzaju, znamy się.

A teraz pytanie niezwiązane z muzyką, które może nurtować niejednego czytelnika. W internecie można znaleźć kilka filmików, w których okazujecie sympatię jednej z krakowskich drużyn. Jesteście kibicami, czy to tylko element Waszego PR?
Stosunek zwolenników obu drużyn w naszym zespole wynosi 2:1. Wydaje się jednak, że wspomniany klub prowadzi lepszą politykę społeczną, więc siłą rzeczy mamy większe pole do popisu. Zaś od ludzi, którzy biegają po osiedlach z różnymi narzędziami do utylizacji ludzi w rękach, stanowczo się dystansujemy. Bez względu na to, której drużynie "kibicują".

Może na koniec, coś od siebie dla czytelników i Waszych fanów?
Nie pie****cie, kupcie płytę! :)


A my zapraszamy na stronę zespołu - www.wu-hae.pl


rozmawiał Dawid Jaśkiewicz
foto: Jacek Dyląg

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech