Aktualności
Krakowską premierę książki, wydanej przez Instytut Obywatelski, połączono z debatą na temat zmian, które zachodzą w polskich miastach. - Nowi mieszczanie nie są jeszcze klasą społeczną. Są raczej hybrydą kulturową, która wypełnia w Polsce próżnię socjologiczną. Kiedyś Polacy identyfikowali się z tylko z rodziną i narodem. Nowi mieszczanie wychodzą z opłotków rodzinności. Powstaje coraz więcej ruchów, które identyfikują się z miastem - wyjaśniał Paweł Kubicki, który od kilku lat prowadzi badania nad nowymi mieszczanami. I przestrzegał, by nie utożsamiać ich z klasą średnią. - To klasyczna postinteligencja. Działają pro publico bono, tyle że nie na rzecz państwa, ale swojego miasta - dodał.
Badaczka europejskiej kultury Bożena Gierat - Bieroń z UJ zauważyła jednak gorzko: - Mieszkańcy Krakowa czują silną integrację z miastem, ale mam wątpliwości, czy jest ona dobrze wykorzystywana. Wrocławianie bardziej walczą o swoje miasto. Kraków nie ma wizji rozwoju kulturalnego, nie startowaliśmy np. w wyścigu o europejską stolicę kultury - zauważyła.
Marta Skowrońska, reprezentująca "Projekt Miasto" postulowała, by w Krakowie stworzyć platformę, która zjednoczy organizacje pozarządowych działające na rzecz miasta. - Od dwóch lat staramy się poznać to środowisko, ale wciąż mamy niepełny obraz. Kluczowe dla nas wszystkich będą wspólne działania.
Podczas debaty nie brakowało też gospodarczych wątków nowego mieszczaństwa. - Czy pod względem zawodowym Kraków jest miastem szansy dla młodego człowieka, czy raczej ciągnie go w dół? - pytał prowadzący debatę Rafał Romanowski (Gazeta Wyborcza), patrząc w stronę Andrzeja Zdebskiego, prezesa Izby Przemysłowo - Handlowej. - Mamy jeden z najniższych wskaźników bezrobocia. Praca więc jest, pytanie tylko, czy na miarę oczekiwań - odpowiadał Andrzej Zdebski, przypominając, że do Krakowa przyjeżdżają na studia młodzi ludzie z całej Polski i z reguły nie wracają potem do swoich miast. Chcą zostać w Krakowie, zwiększając tym samym konkurencję na rynku pracy - choć nie wszyscy, bo nie za każdym dyplomem idą rzeczywiste umiejętności. Według Pawła Kubickiego krakowski rynek pracy jest jednak najbardziej morderczy w Polsce. - Mamy najlepsze uczelnie w Polsce. Konkurować może z nami tylko Warszawa, która ma jednak rynek pracy kilkakrotnie większy od nas. Jeśli absolwent UJ pojedzie do Szczecina, dostanie dwa razy wyższą pensję niż w Krakowie, a mieszkanie kupi tam dwa razy taniej - komentował Paweł Kubicki, który na krakowski rynek pracy patrzy jednak optymistycznie. - Obecny spis powszechny pokaże, ilu mieszkańców rzeczywiście ma Kraków. Przyjmijmy na razie, że 1,2 mln osób, łącznie z tymi, którzy nie są zameldowani. To metropolia, która będzie generować miejsca pracy.
Pytania z sali pokazywały, że temat nowych mieszczan budzi duże emocje. - Pisze Pan w swojej książce o postkonsumpcjonizmie nowych mieszczan. Czy łączą ich wspólne zwyczaje? - Style życia nowych mieszczan są bardzo różne. Na kongres ruchów miejskich w Poznaniu przyjechali bardzo różni miejscy aktywiści - od anarchistów po biznesmenów, którzy identyfikują się z miastem. Ale generalnie wzory konsumcjonizmu się zmieniają - gdy w latach 90 - tych rodził się polski kapitalizm, symbolami luksusu były dom pod miastem i samochód. Dziś niektórzy nowi mieszczanie wolą kupić dobry rower holenderski i jeździć nim po mieście - odpowiadał Kubicki.
Źródło i więcej: Gazeta Wyborcza Kraków http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9853981,Nowi_mieszczanie__czyli_klasyczna_postinteligencja.html#ixzz1Qa7Fqata
Komentarze |






