Olimpijscy półbogowie schodzą na ziemię. I robią „Salto w tył”

Spektakl "Salto w tył" fot. Katarzyna Chmura – Cegiełkowska

Szykuje się teatralne „Salto w tył”. W sobotni wieczór na deskach Teatru Ludowego premiera spektaklu w reżyserii Maćko Prusaka. Widzowie będą mogli się poczuć niczym na stadionie i kibicować biorącym udział w sztuce aktorom.

To będzie dobra rozgrzewka przed mistrzostwami świata w piłce nożnej, które startują już w połowie czerwca. Teatr Ludowy zaprasza na spektakl „Salto w tył”, podczas którego widzowie będą mogli poczuć się prawie jak na stadionie. Jednak zamiast piłkarzy, będą kibicować grającym na scenie aktorom. A to wszystko w oprawie muzycznych szlagierów śpiewanych po czesku i układów choreograficznych.

Sztuka o tym, jak się nie poddawać

Sztuka „Salto w tył” powstała na podstawie „Bajki o Rašce i innych reportaży sportowych” Ota Pavela. Był autorem sportowych reportaży, które ze względu na wpleciony w nie pierwiastek „baśniowości”, cieszyły się dużym zainteresowaniem czytelników. W sportowcach szukał nie bohaterów, a zwyczajnych ludzi, którzy pomimo trudności – nie poddawali się.

– Pavel pisał te książki w ramach terapii, pogrążony w chorobie psychicznej. Przez cały czas zmagał się z próbą poddania się i popełnienia samobójstwa. Dlatego też pewnie pisał o tych ludziach. W przeciwieństwie do niego, oni walczyli dalej – tłumaczy reżyser „Salta w tył”, Maćko Prusak. Tytuł nawiązuje zatem do tej walki i jest metaforą rozgrywających się na scenie wydarzeń.

W lutym 1964 roku, podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Innsbrucku, zapadł na ciężką chorobę psychiczną. Miał zobaczyć Diabła, przez co podpalił budynek. Autor wspominał, że dzięki pisaniu znów może być chłopcem – dzięki temu powstała dobrze znana książka „Śmierć pięknych saren”.

Na pierwszym miejscu ludzie

Na razie tyle o autorze. Powróćmy do tytułowego „Salta w tył”. Jiří Raška swoje pierwsze narty zrobił z beczki, Jan Kubr i Jan Veselý stali się sławni po tym, jak zostali oskarżeni o zdradę narodu po tym, jak przerwali Wyścig Pokoju, Emil Zátopek trenował biegi w butach wojskowych – czescy sportowcy czasów komunizmu świecili triumfy, kochały ich tłumy. Spektakl nie będzie jednak opowieścią o oderwanych od rzeczywistości półbogach.

– Pavel kochał sport, ale przede wszystkim ludzi. To, co mnie najbardziej zainteresowało w tym tekście to przede wszystkim jego oryginalna poetyka. Pisał przede wszystkim o ludziach, ich nieprawdopodobnej determinacji, walce o godność, marzenia i realizowanie swoich pasji. Chcę również zwrócić uwagę, że żyli w czasach komunistycznych, a złote medale zdobywali w latach 50-tych i 60-tych – mówi Prusak.

Zamiast stadionu – knajpa

Dodaje, że nie będzie to jednak przedstawienie ukazujące tamte czasy. Chociaż na pewno publiczność przeniesie w nie scenografia. Wszystkie wydarzenia będą się rozgrywały w dawnej, PRL-owskiej knajpie. Oprócz tytułowych bohaterów, „odwiedzi” ją również Oto Pavel, którego zagra Kajetan Wolniewicz.

– Dlaczego nie stadion? Chciałem podkreślić, że wszystko dzieje się w głowie bohatera. Pamiętajmy, że autor był pogrążony w chorobie psychicznej, a to, co zobaczymy na scenie, to jego wizje – zdradza Maćko Prusak.

 

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Nowa Huta
comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Życie miasta

Komunikacja

Biznes

Sport

Kultura

Na sygnale