Aktualności
„Efekt nowej miotły” – tym tajemniczym terminem określa się w polskiej piłce to, co stało się z Cracovią po zatrudnieniu na stanowisku trenera Dariusza Pasieki. Pasy w spotkaniu 8. kolejki T-Mobile Ekstraklasy odniosły pierwsze w tym sezonie ligowe zwycięstwo, pozostawiając na pokonanym polu Górnika Zabrze.
Można domniemywać, że Pasieka w kieszeni marynarki nosi magiczną różdżkę, bo chyba tylko tak da się wytłumaczyć nagłą odmianę krakowian. W pierwszych kolejkach od oglądania ich boiskowych poczynań zwykle bolały zęby. W Zabrzu zobaczyliśmy wreszcie zespół, który jest w stanie powalczyć o punkty z każdym przeciwnikiem. I chociaż wszystkich piłkarskich atutów piłkarze Pasieki jeszcze nie zaprezentowali, to determinacja i ogromna chęć zwycięstwa wystarczyły na wywiezienie kompletu punktów z trudnego terenu w Zabrzu.
Nowy szkoleniowiec Pasów nie miał wiele czasu na wpojenie zawodnikom swojego stylu więc postawił na roszady kadrowe. Dużym zaskoczeniem był występ od pierwszych minut Szymona Gąsińskiego, który dobrym występem w środowym spotkaniu Pucharu Polski wywalczył sobie miejsce w bramce. Na ocenę jego gry trzeba jednak poczekać przynajmniej do następnej kolejki, gdyż dziś był w zasadzie bezrobotny. Górnikom bardzo rzadko udawało się przedostać w okolice pola karnego gości, przez pełne 90 minut nie stworzyli realnego zagrożenia pod ich bramką.
Duża w tym zasługa Bartczaka i Arkadiusza Radomskiego, którego Pasieka ze stopera przesunął na jego naturalną pozycję w środku pola. Doświadczona para pomocników zdominowała środkową strefę, w zarodku rozbijała ofensywne zapędy Zabrzan i umiejętnie przenosiła piłkę na ich połowę. Tam niestety zaczynały się schody, bo chociaż odpowiadającym za ofensywę Saidiemu (przesunięty ze skrzydła na środek pomocy), Cahalonowi i Visnakovsovi nie można odmówić ambicji, to pomysły na rozegranie akcji kończyły im się zwykle w okolicach szesnastego metra od bramki gospodarzy. Do przerwy Cracovia powinna jednak prowadzić. W dość przypadkowy sposób oko w oko ze Skorupskim stanął van der Biezen, ale stuprocentową sytuację postanowił zakończyć „z orkiestrą” i piłka powędrowała wysoko nad bramką.
Słabo grającego Holendra zmienił po przerwie Andrzej Niedzielan. Popularny „Wtorek” stadion przy Al. Roosvelta zna jak własną kieszeń, bo właśnie z Górnika wypłynął na szerokie piłkarskie wody. Jak się okazało jest to dla niego wyjątkowo szczęśliwe miejsce, gdyż już kilka minut po wejściu na boisko cieszył się (choć - ze względu na szacunek do byłego klubu - w duchu) z pierwszego trafienia w obecnych rozgrywkach. Cracovia przeprowadziła modelową kontrę, Visnakovs wstrzelił piłkę w pole karne i Niedzielanowi wystarczyło dostawić nogę by zapewnić swojemu zespołowi trzy punkty.
W pierwszym meczu pod wodzą Pasieki Cracovia odniosła zatem pierwsze zwycięstwo, po pierwszej bramce Andrzeja Niedzielana. Lepszego początku trener Pasów nie mógł sobie wymarzyć. Oby nie był to tylko jednorazowy zryw, bo za tydzień do Krakowa przyjeżdża podrażniony porażką ze Śląskiem Lech Poznań. Aby wygrać, trzeba będzie piłkarzom Bakero przeciwstawić coś więcej niż tylko ambicję.
Górnik Zabrze - Cracovia 0:1 (0:0)
Niedzielan 78
Sędziował: Paweł Raczkowski
Żółte kartki: Bemben - Bartczak, Dudzic
Widzów: 3.500
Górnik: Skorupski, Olkowski, Danch, Pazdan, Marciniak, Thomik (56 Bemben), Przybylski, Mączyński, Nakoulma (81 Wodecki), Kwiek (77 Gołębiewski), Zahorski
Cracovia: Gąsiński – Struna, Żytko, Kosanović, Puzigaća – Radomski, Bartczak – Visniakovs (88 Szeliga), Ntibazonkiza, Cahalon (59 Dudzic) – van der Biezen (70 Niedzielan)
źródło: własne
dodał: MS
Komentarze |






