Aktualności
Wisła Kraków po golu strzelonym z rzutu karnego przez Davida Bitona pokonała Zagłębie Lubin 1:0.Skład Wisły na ten mecz mógł nieco zaskoczyć kibiców. Od pierwszej minuty na boisku pojawił się zapomniany już Łukasz Garguła, na ławce rezerwowych zasiedli natomiast między innymi Melikson, Kirm i Genkov. Trener Urban postawił na siłę ofensywną swojego zespołu, stawiając na Rachwała, Sernasa, Pawłowskiego i Hanzela. Potwierdziło to się na placu gry. Gra toczyła się głównie w środku pola, ale Zagłębie bardzo szybko stworzyło sobie dogodne sytuacje. Po 15 minutach goście mogli już wysoko prowadzić. Stuprocentowe okazje do zdobycia gola zmarnowali kolejno Pawłowski, Małkowski i Hanzel. W 17 minucie piekielnym strzałem popisał się Garguła. Uderzył z 25 metra, piłka odbiła się od poprzeczki i spadła idealnie na linię bramkową, tak więc sędzia podjął słuszną decyzję nie uznając gola.
Spotkanie było bardzo otwarte, toczyło się w szybkim tempie i obydwie drużyny miały swoje sytuacje. Najwięcej uwagi obrońców Wisły skupiał na sobie Pawłowski, w szeregach Białej Gwiazdy mocno pracowała cała ofensywa, jednak akcje kończyły się na linii pola karnego. Piłkarze Zagłębia postanowili natomiast sprawdzić umiejętności Pareiki i często oddawali strzały w kierunku jego bramki. Na szczęście dla gospodarzy, Sergei radził sobie z nimi bez najmniejszych problemów. Pierwsza połowa zakończona wynikiem 0:0 minęła bardzo szybko, mieliśmy wiele sytuacji podbramkowych zarówno jednej, jak i drugiej drużyny. Po stronie Białej Gwiazdy brakowało ostatniego podania, Lubinianie zaś nie potrafili wykończyć stworzonych przez siebie sytuacji.
Drugie 45 minut zaczęło się dla Wisły znakomicie. W 49 minucie stoper Zagłębia - Hanke - zagrał ręką w polu karnym, a "jedenastkę" na gola zamienił Biton. Spotkanie po tej bramce zaostrzyło się a goście atakowali z nie mniejszym impetem. Skupili się jednak na wykonywaniu stałych fragmentów gry i głównie w tym upatrywali swojej szansy na wyrównanie. Po kilkunastu minutach, w których na boisku działo się niewiele, Kirm wbiegł z piłką w pole karne i był ewidentnie faulowany przez Isailovica. Sam poszkodowany chciał pokonać bramkarza Zagłębia z jedenastego metra, jednak nie wykorzystał rzutu karnego. W 84 minucie swoją okazję, po błędzie Reiny, miał Biton, ale trafił w obrońcę gości.
Druga połowa nie była już tak emocjonująca jak pierwsza. Wisła po strzelonej bramce kontrolowała przebieg gry, Zagłębie natomiast nie miało argumentów sportowych, aby zagrozić w jakiś sposób Krakowianom. Styl nie był porywający, ale liczą się 3 punkty, które Wisła może po tym spotkaniu dopisać na swoje konto.
Źródło: własne
Dodał: anisal
Komentarze |






