Aktualności
Oto co po meczu Cracovia - Lechia mieli do powiedzenia trenerzy obydwu zespołów:
Paweł Janas (Lechia Gdańsk): Jestem zły, że straciliśmy bramkę w końcówce spotkania. Gdyby stało to się wcześniej nie bolałoby aż tak bardzo. Niestety w dalszym ciągu dzieje się to samo - mamy sporo sytuacji, jednak zdobywamy mało goli. Jak widać czeka nas jeszcze wiele pracy. Mimo wszystko zawsze należy się cieszyć z punktu zdobytego na wyjeździe.
Dariusz Pasieka (Cracovia): Wiedziałem, że to będzie ciężki mecz, ale nie przypuszczałem, że taki nerwowy. Zwłaszcza pierwsza połowa była niezłą nerwówką. Nikt nie chciał zaryzykować i wziąć na siebie ciężaru gry. Widziałem w mojej drużynie jakąś dziwną obawę i bojaźń. Dopiero w drugiej połowie, gdy rywal już prowadził, mój zespół obudził się. Również wejście Matuleviciusa poderwało moich graczy. Był to typowy mecz walki i muszę przyznać, że gry w piłkę widzieliśmy dzisiaj bardzo malo. Lechia chciała utrzymać remis, my jak wiemy mamy problem z atakiem pozycyjnym. Z pewnością z tego 1 punktu bardziej cieszą się goście, jednak można powiedzieć, że my uratowaliśmy ten remis i również należy się z niego cieszyć.
Trener Cracovii krótko ocenił występ dwóch debiutantów: Jeśli chodzi o Budzińskiego to powiem krótko - skoro go zdjąłem to znaczy, że nie byłem zadowolony. Matulevicius natomiast rozruszał naszą grę i cały mecz.
AG
Paweł Janas (Lechia Gdańsk): Jestem zły, że straciliśmy bramkę w końcówce spotkania. Gdyby stało to się wcześniej nie bolałoby aż tak bardzo. Niestety w dalszym ciągu dzieje się to samo - mamy sporo sytuacji, jednak zdobywamy mało goli. Jak widać czeka nas jeszcze wiele pracy. Mimo wszystko zawsze należy się cieszyć z punktu zdobytego na wyjeździe.
Dariusz Pasieka (Cracovia): Wiedziałem, że to będzie ciężki mecz, ale nie przypuszczałem, że taki nerwowy. Zwłaszcza pierwsza połowa była niezłą nerwówką. Nikt nie chciał zaryzykować i wziąć na siebie ciężaru gry. Widziałem w mojej drużynie jakąś dziwną obawę i bojaźń. Dopiero w drugiej połowie, gdy rywal już prowadził, mój zespół obudził się. Również wejście Matuleviciusa poderwało moich graczy. Był to typowy mecz walki i muszę przyznać, że gry w piłkę widzieliśmy dzisiaj bardzo malo. Lechia chciała utrzymać remis, my jak wiemy mamy problem z atakiem pozycyjnym. Z pewnością z tego 1 punktu bardziej cieszą się goście, jednak można powiedzieć, że my uratowaliśmy ten remis i również należy się z niego cieszyć.
Trener Cracovii krótko ocenił występ dwóch debiutantów: Jeśli chodzi o Budzińskiego to powiem krótko - skoro go zdjąłem to znaczy, że nie byłem zadowolony. Matulevicius natomiast rozruszał naszą grę i cały mecz.
AG
Komentarze |






