Aktualności
Lech Poznań nie dał szans Cracovii w spotkaniu 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy i pewnie pokonał ostatni klub w tabeli 0:3.Cracovia uskrzydlona pierwszym zwycięstwem pod wodzą nowego trenera chciała sprawić niespodziankę i wygrać z Lechem Poznań. Zatem miał to być mecz przyjaźni, ale tylko na trybunach. Pasy od pierwszej minuty ruszyły do ataku i w przeciągu 2 minut stworzyły sobie 2 groźne sytuacje. Jednak odpowiedź Lecha była błyskawiczna. Już w 4. minucie po strzale Murawskiego obok słupka gospodarze przegrywali 0:1, a kibice na trybunach byli nieco skonsternowani.
Po straconym golu piłkarzy Cracovii ogarnęła nagła niemoc. Szybko zrezygnowali z agresywnej gry na połowie przeciwnika i Poznaniacy przejęli inicjatywę na boisku. Na szczęście po kilku kolejnych minutach Krakowianie otrząsnęli się z chwilowego letargu i z powrotem weszli w mecz. Stworzyli sobie kilka sytuacji bramkowych, jednak to Gąsiński miał więcej pracy. W 24. minucie spotkania wszyscy kibice Lecha z pewnością widzieli już piłkę w siatce. Po fatalnym błędzie Żytki, Rudnev wywalczył futbolówkę i znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale ku radości Pasów, strzelił obok słupka.
Pierwsza połowa tego spotkania upłynęła bardzo szybko. Bramka w 4. minucie w pewien sposób zdeterminowała jej przebieg, bo nieco podcięła skrzydła gospodarzom. Mimo wszystko pierwsze 45 minut mogło się podobać kibicom, toczyło się w szybkim tempie i obfitowało w wiele akcji bramkowych po obydwu stronach. Jednak trzeba przyznać, że to Lech Poznań był bliższy strzelenia kolejnego gola.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla Pasów. Już w 48. minucie za sprawą jak narazie najlepszego strzelca T-Mobile Ekstraklasy, Lech Poznań prowadził 0:2 i mógł grać jeszcze spokojniej. Lekarstwem na strzelecką niemoc Cracovii miał być Niedzielan, który zastąpił słabo dysponowanego van der Biezena. Goście jakby już pewni trzypunktowej zdobyczy, nieco spuścili z tonu i do głosu doszły Pasy. Szczęścia próbowali Niedzielan, Saidi, Cahalon, jednak zawodnicy z Krakowa albo nie mieli szczęścia albo po prostu grali zbyt niedokładnie, aby przedrzeć się przez obronę Lecha. Poznaniacy grali bardzo konsekwentnie i mądrze czekając na błąd Cracovii i ewentualną okazję do kontry. I doczekali się. Po raz kolejny rażący błąd popełnił Żytko. Jego podanie do Gąsińskiego było zbyt lekkie, piłkę przejął Rudnev, minął bramkarza i posłał ją do pustej bramki.
Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:3, czyli kolejną porażką Pasów. Krakowianie otrzymali 2 ciosy na początku pierwszej i drugiej połowy, które na pewno znacząco wpłynęły na przebieg meczu. Jednak to Lech był drużyną lepszą i zasłużenie wygrał mecz przyjaźni na stadionie przy ulicy Kałuży. Problemy Cracovii ze zdobywaniem goli trwają, a chyba rekordowa ilość niecelnych podań po stronie gospodarzy mówi sama za siebie.
Źródło: własne
Dodał: anisal
Komentarze |






