Aktualności
Michał Rodak: Jakie wrażenia po kampanii i wyborach? Jest Pan zadowolony ze swojego wyniku?
Łukasz Gibała: Oczywiście, otrzymanie kredytu zaufania od aż 18.583 wyborców, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że startowałem dopiero z 19 miejsca na liście, uważam za duży sukces. Ludzie, którzy na mnie głosowali, świadomie szukali mojego nazwiska na liście wyborczej – i jest to dla mnie dowód, że ostatnie 4 lata mojej pracy parlamentarnej zostały przez nich bardzo dobrze ocenione. Dla polityka to powód do dużej satysfakcji, ale i ogromna motywacja do dalszej pracy.
Co dalej? Dostał Pan duży kredyt zaufania od krakowian, ma Pan poparcie mieszkańców - to forma wyrażenia aprobaty wobec dotychczasowej działalności poselskiej. Trzeba to wykorzystać i sprawić, by krakowianie tego zaufania do Pana nie stracili, jak?
To proste – konsekwentnie realizując to, co przedstawiłem swoim wyborcom w moim programie. Te zobowiązania, jak i wnioski z akcji społecznej Kierunek Kraków, będą motywami wiodącymi mojej pracy w kolejnej kadencji. No i oczywiście nie zmienię swoich priorytetów – tak, jak zapewniałem w kampanii, Kraków będzie dla mnie najważniejszy, zawsze ważniejszy niż partyjne interesy.
Prowadził Pan w Krakowie akcję Kierunek Kraków, jak chce Pan wykorzystać jej wyniki w pracy poselskiej? Co z niej wyniknie dobrego dla Krakowa?
Wyniki ankiet akcji Kierunek Kraków wykorzystałem już do tworzenia mojego programu wyborczego. Raport z ankiet został także przekazany wszystkim krakowskim decydentom – prezydentowi Krakowa, wojewodzie, zarządowi województwa, radnym wszystkich szczebli i parlamentarzystom. Pozostaje mieć więc nadzieję, że zrobią z tych informacji dobry użytek. Sam zamierzam również często wracać do wniosków tego raportu – podejmując kolejne działania w Sejmie czy ustalając dla nich priorytety.
W ostatni dzień przed ciszą wyborczą ogłoszone zostało porozumienie Koalicja Kraków. Tylko, że z tej koalicji w nowym Sejmie jest tylko Pan. Pomysł upadnie?
Mam nadzieję, że nie. Będę starał się budować Koalicję Kraków w oparciu o wszystkich posłów, którzy będą reprezentować nasze miasto w tej nowej kadencji. Rozmowy w tej sprawie zamierzam podjąć już podczas pierwszych obrad Sejmu.
Co dzieje się z krakowską PO? Poseł Raś negatywnie wypowiada się o Panu i krakowskich strukturach, chce ich reorganizacji. Jest otwarta wojna na linii Raś-Gibała?
Struktura krakowska ma się dobrze. Dowodem na to są nie tylko wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych – w Krakowie PO otrzymała najlepsze wyniki w całym województwie – ale także efekty wszystkich kampanii, jakie krakowska Platforma prowadziła pod moim przewodnictwem. Zarówno wynik Bronisława Komorowskiego w Krakowie, jak i wyniki wyborów dla Rady Miasta i Sejmiku można uznać za bardzo dobre. Trudno mi odnieść się do wypowiedzi posła Rasia na mój temat, ponieważ póki co ze mną na temat funkcjonowania krakowskiej PO nie rozmawiał, znam wyłącznie jego wypowiedzi na ten temat, które pojawiały się w mediach. O reorganizacji struktury krakowskiej poseł Raś mówił już w kwietniu tego roku, wówczas jednak po pierwsze nie przedstawił opartego na rzetelnej ocenie funkcjonowania kół planu takiej reorganizacji, a po drugie, jego pomysł nie spotkał się z entuzjazmem władz krajowych partii. Trudno mi oceniać jego aktualne plany, ponieważ ich po prostu nie znam. Oczywiście jak po każdej kampanii wyborczej również i tym razem powinniśmy wspólnie, jako lokalne władze Platformy, wyciągnąć wnioski z wyników tych wyborów – również w kontekście wyniku wyborczego posła Rasia, lidera listy krakowskiej, który okazał się wynikiem poniżej oczekiwań.
Jakich chciałby Pan wniosków odnośnie słabego wyniku Ireneusza Rasia, jedynki na krakowskiej liście? Zmiana szefa Małopolskiej PO?
Myślę, że w takich kwestiach powinniśmy się wzorować na dużych partiach europejskich, które mają już wypracowane i sprawdzone standardy. Tam lider, który nie przechodzi weryfikacji wyborczej, po prostu podaje się do dymisji.
Odnośnie jeszcze samych wyborów, a raczej ich finansowania. Będzie miał Pan lub Platforma Obywatelska problemy z rozliczeniem finansowym po kampanii? Ostatnio w mediach dużo się mówiło o tej sprawie.
Nie spodziewam się żadnych problemów. Jestem pewien, że Platforma Obywatelska, tak jak w przypadku każdej kampanii wyborczej, rozliczy się co do złotówki, a Państwowa Komisja Wyborcza nie zgłosi żadnych zastrzeżeń.
Mówi Pan - Kraków najważniejszy, w takim razie co dla tego Krakowa? Proszę powiedzieć jak obecnie wygląda sytuacji Wschodniej Obwodnicy Krakowa - kiedy możliwe i realne jest rozpoczęcie budowy, jakie ma Pan w tej sprawie informacje? Czy zamierza Pan czynić jakieś kroki w temacie Północnej Obwodnicy Krakowa? Jeśli tak, to jakie? Co z drogą S7 do granicy województwa, kilka lat potrwa przygotowywanie tej inwestycji - na jakie działania w tym kierunku możemy liczyć, jakie są realne terminy?
Wszystkie inwestycje drogowe, o których Pan wspomniał, uważam za priorytety w tej kadencji, o czym zresztą mówiłem już przed kampanią wyborczą i podczas niej. Najbliżej celu jesteśmy, jeśli chodzi o wschodnią obwodnicę Krakowa – jest na ministerialnej „liście rezerwowej”, na jej pierwszym miejscu, z dużą szansą szybkiego przesunięcia na listę podstawową, co obiecał Minister Grabarczyk.
Z kolei budowa S7 do granicy województwa świętokrzyskiego pojawia się co prawda w rządowym „Programie budowy dróg krajowych i autostrad”, ale jako inwestycja, która będzie realizowana po roku 2013 – czyli tu nie mamy jeszcze żadnego konkretu.
W najgorszej sytuacji jest północna obwodnica, w sprawie której również interweniowałem w ministerstwie w poprzedniej kadencji Sejmu. Niestety, m.in. wskutek protestów gmin leżących na trasie przebiegu tej drogi, ostatecznie nie została ona wpisana do rządowego „Programu…”, co na dzień dzisiejszy oznacza, że cały finansowy ciężar tej inwestycji musiałby spoczywać na samorządzie, ponieważ ma to być droga o statusie lokalnej obwodnicy miasta. To oczywiste, że miasta i województwa nie będzie stać na tak dużą inwestycję. Tak więc wszystkie te trzy projekty potrzebują silnego lobbingu w Warszawie i musi to być lobbing ponadpartyjny. Liczę także na lobbowanie w tych sprawach ze strony krakowskich środowisk i organizacji – tak, jak było w sprawie wschodniej obwodnicy w pierwszych miesiącach tego roku. Im więcej ludzi będzie się o te nasze inwestycje starało, tym większe szanse powodzenia. Swoje działania w tej kwestii rozpocznę natychmiast po powołaniu nowego Ministra Infrastruktury, bo wszystko wskazuje na to, że w tej kadencji nie będzie to już resort Cezarego Grabarczyka.
Na początku października w Krakowie był Minister Michał Boni, mówił o projekcie rewitalizacji Nowej Huty, o współpracy z Radą Miasta Krakowa w tym zakresie. Co dalej? Jakie ma Pan informacje o tym projekcie?
Rzeczywiście, taki projekt Platformy we współpracy w ministrem Bonim powstał i będzie realizowany w najbliższych latach. Jednym z jego kluczowych elementów jest strefa aktywności gospodarczej w Nowej Hucie, dzięki której powstaną nowe miejsca pracy, co docelowo przełoży się na poprawę sytuacji materialnej Nowohucian, ale i miasta. Dzięki temu nakłady samorządu na rewitalizację będą również mogły być większe. Zastrzykiem pieniędzy na inwestycje przeciwpowodziowe będzie z kolei dla Huty zatwierdzony już rządowy Program Ochrony Przeciwpowodziowej w Dorzeczu Górnej Wisły, w którym na inwestycje w naszej aglomeracji zapisano aż 1,5 mld złotych. O działaniach w ramach programu dla Nowej Huty chciałbym porozmawiać z krakowskimi posłami PO i ministrem Bonim już na pierwszym posiedzeniu Sejmu. Jak tylko będą jakieś szczegółowe ustalenia, chętnie przekażę je Nowohucianom za pośrednictwem Państwa portalu.
Odnośnie samego Krakowa - radni PO zgłaszają wobec "miasta" pretensje dotyczące złego funkcjonowania komunikacji miejskiej, chcą zmian i jej usprawnienia.
To fakt, że krakowska komunikacja miejska wymaga dofinansowania. ZIKiT ocenia potrzebne środki na rok 2012 na minimum 400 mln złotych, a wszyscy wiemy, w jak kiepskiej sytuacji jest miejska kasa. Sposoby na rozwiązanie tego rodzaju problemów są dwa. Po pierwsze, można ciąć gdzie indziej i przesuwać środki budżetowe z projektu na projekt. Po drugie, można pomyśleć bardziej długofalowo i „do przodu”, czyli zastanowić się, skąd pozyskać dodatkowe pieniądze do budżetu miasta. Ja jestem zwolennikiem tej drugiej metody. Sądzę, że kluczowe dla nas jest gospodarcze „rozruszanie” Krakowa – czyli ściągnięcie do miasta nowych inwestorów i stworzenie im dobrych warunków prowadzenia biznesu. Pieniądze z podatków ich pracowników będą ogromnym zastrzykiem na miejskie inwestycje. Faktem jest jednak, ze takie działania nie przynoszą natychmiastowych efektów, a pieniądze na komunikację potrzebne są teraz. Nie obejdzie się więc chyba bez oszczędności gdzie indziej.
Na koniec, jak idzie powyborcze sprzątanie Krakowa?
Jak widać na krakowskich ulicach, po mojej kampanii nie zostało już prawie śladu. Sprzątać plakaty zaczęliśmy, jak po każdej kampanii, już od rana w powyborczy poniedziałek i na dzień dzisiejszy, jak wynika z mojej wiedzy, wolontariusze objechali już wszystkie dzielnice. Mimo to jednak na wszelki wypadek uruchomiłem na moim facebooku i na stronie internetowej akcję „sprzątanie” – z prośbą o informowanie o pojedynczych plakatach, które mogły nam umknąć. Wygląda jednak na to, że sprzątanie było solidne, bo póki co nie dostałem żadnych zgłoszeń.
Komentarze |






