Radnych dzielnicowych wybierzemy w grudniu

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

2 grudnia to prawdopodobny termin wyborów do rad dzielnic. Taką propozycję zaakceptował konwent przewodniczących i taka też znalazła się w przygotowanym właśnie projekcie uchwały. Ostateczna decyzja będzie należeć do radnych miejskich. Z obydwu stron słychać głosy, że każdy termin jest zły, ponieważ teraz nie można już łączyć wyborów dzielnicowych z samorządowymi.

Wokół terminu głosowania na radnych dzielnicowych narosło w tym roku sporo zamieszania. Początkowo Państwowa Komisja Wyborcza dała do zrozumienia w przesłanym do urzędu piśmie, że wybory dzielnicowe mogą odbyć się równocześnie z drugą turą wyborów na prezydenta miasta. To dawało szansę na dużą frekwencję. Późniejsze pismo stwierdzało jednak coś zupełnie odwrotnego.

Harmonogram gotowy

– To drugie pismo jest dla nas wiążące – mówi przewodniczący rady miasta Bogusław Kośmider. Dlatego też przygotował już projekt uchwały, w której proponowany jest termin 2 grudnia. Do 13 października musiałyby zostać ogłoszone okręgi wyborcze, do 23 października trwałaby rejestracja kandydatów, a do 17 listopada listy kandydatów zostałyby opublikowane na afiszach.

Taki harmonogram pozytywnie zaopiniowali na swoim konwencie przewodniczący rad dzielnic. Pytanie brzmi, czy podobnego zdania będą miejscy radni, którzy będą podejmować decyzje w tej sprawie.

Lepszy 2 niż 16

– Każdy termin jest nienajlepszy, ponieważ wybory zostały rozdzielone i będziemy mieli prawdopodobnie niską frekwencję – ocenia przewodniczący klubu PiS w radzie miasta Włodzimierz Pietrus. Stwierdza jednak, że to i tak lepsza propozycja, niż proponowany wcześniej 16 grudnia, na krótko przed Bożym Narodzeniem. Jak mówi, proponował wcześniej połączenie głosowania z wyborami do Parlamentu Europejskiego, ale takie rozwiązanie też nie wchodzi w grę.

Pietrus zwraca uwagę, że kontrowersji wokół dzielnicowych wyborów jest więcej. Zdaniem PiS, do wyboru Miejskiego Komisarza Wyborczego doszło z naruszeniem procedury. Po drugie, chodzi o ustalenie granic okręgów wyborczych. a komisarz ma wpływ na takie decyzje. Tu zaś nie brakuje spornych punktów – m.in. w Swoszowicach, gdzie mieszkańcy części zabudowanej domami jednorodzinnymi oczekują większej reprezentacji w radzie, zarzucając radnym z części zabudowanej blokami próbę zdominowania gremium.

Władza centralna pokazuje swoje podejście

– Na pewno bardzo źle się stało, że wybory dzielnicowe nie mogą być łączone z samorządowymi. Frekwencja na pewno będzie niższa, to już trzecie wybory tej jesieni – komentuje sprawę przewodniczący Bogusław Kośmider. Równocześnie zwraca uwagę, że w Krakowie miała już miejsce sytuacja, kiedy wybory do rad dzielnic odbywały się osobno i frekwencja wyniosła 12,9 procent, co było pozytywnym zaskoczeniem. – Krakowianie nawet w takiej sytuacji pokazali, że cenią dzielnice – mówi przewodniczący.

– To też pokazuje, że ustawodawca nie widzi zbytnio sensu działania organów pomocniczych. Tego rodzaju samorządowe inicjatywy rosną w wielu miastach – taką drogą jak Kraków idzie także Gdańsk, Poznań czy Wrocław. Ale władza centralna wcale temu nie sprzyja – stwierdza Kośmider.

comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Życie miasta

Komunikacja

Biznes

Sport

Kultura

Na sygnale