Aktualności
Agnieszka Radwańska jest już w ćwierćfinale wielkoszlemowego Australian Open. Najlepsza polska tenisistka pokonała dziś rozstawioną z numerem 22 Julię Goerges 6:1, 6:1 i może się już przygotowywać do ćwierćfinałowego starcia z Białorusinką Viktorią Azarenką.
"Wszystko dobrze funkcjonowało od samego początku. To był mój dzień" - powiedziała "Isia" na antenie Eurosportu 2, tuż po zakończeniu trwającego zaledwie 54 minuty pojedynku Niemką. Rzeczywiście krakowianka nie pozostawiła złudzeń kto był w nim lepszy. Nie myliła się prawie wcale, za to raz po raz pewnie posyłała piłki w kort obok bezradnej rywalki. I z żelazną konsekwencją wykorzystywała jej błędy. A tych po stronie Niemki było co niemiara. Statystyka niewymuszonych błędów była dla Goerges miażdżąca. Popełniła ich aż 25, przy zaledwie trzech Radwańskiej! W takiej dyspozycji stać ją było na wyganie tylko dwóch gemów. Po zakończeniu meczu wściekła na samą siebie szybko opuściła kort ze łzami w oczach...
Tym samym krakowianka w trzecim kolejnym meczu zaoszczędziła sporo sił, szybko odprawiając rywalkę. To może mieć duże znaczenie w kontekście dalszych faz turnieju, bo australijskie upały dają się już we znaki wszystkim. W dodatku w 1/4 finału na Agnieszkę czeka rozstawiona z trójką Viktoria Azarenka. Obie panie przed tygodniem spotkały się w finale turnieju w Sydney i to Białorusinka wyszła z tego pojedynku zwycięsko. "Znamy się dobrze od wielu lat. Aby z nią wygrać muszę grać swój najlepszy tenis. Będzie ciężko" - stwierdziła Radwańska. Choć jeśli podtrzyma świetną dyspozycję, którą niemal od początku Australian Open czaruje publiczność, to powinna wziąć rewanż na Białorusince. I wreszcie - po raz pierwszy w karierze - sforsować drzwi z napisem "półfinał Wielkiego Szlema".
MiSzcz
"Wszystko dobrze funkcjonowało od samego początku. To był mój dzień" - powiedziała "Isia" na antenie Eurosportu 2, tuż po zakończeniu trwającego zaledwie 54 minuty pojedynku Niemką. Rzeczywiście krakowianka nie pozostawiła złudzeń kto był w nim lepszy. Nie myliła się prawie wcale, za to raz po raz pewnie posyłała piłki w kort obok bezradnej rywalki. I z żelazną konsekwencją wykorzystywała jej błędy. A tych po stronie Niemki było co niemiara. Statystyka niewymuszonych błędów była dla Goerges miażdżąca. Popełniła ich aż 25, przy zaledwie trzech Radwańskiej! W takiej dyspozycji stać ją było na wyganie tylko dwóch gemów. Po zakończeniu meczu wściekła na samą siebie szybko opuściła kort ze łzami w oczach...
Tym samym krakowianka w trzecim kolejnym meczu zaoszczędziła sporo sił, szybko odprawiając rywalkę. To może mieć duże znaczenie w kontekście dalszych faz turnieju, bo australijskie upały dają się już we znaki wszystkim. W dodatku w 1/4 finału na Agnieszkę czeka rozstawiona z trójką Viktoria Azarenka. Obie panie przed tygodniem spotkały się w finale turnieju w Sydney i to Białorusinka wyszła z tego pojedynku zwycięsko. "Znamy się dobrze od wielu lat. Aby z nią wygrać muszę grać swój najlepszy tenis. Będzie ciężko" - stwierdziła Radwańska. Choć jeśli podtrzyma świetną dyspozycję, którą niemal od początku Australian Open czaruje publiczność, to powinna wziąć rewanż na Białorusince. I wreszcie - po raz pierwszy w karierze - sforsować drzwi z napisem "półfinał Wielkiego Szlema".
MiSzcz
Komentarze |






