Aktualności
Agnieszka Radwańska (8 WTA) pokonała Wierę Zwonariową (6 WTA) 1:6, 6:2, 7:5 i zachowała szanse na awans do najlepszej czwórki turnieju WTA Championship. O wszystkim zadecyduje jutrzejsze starcie krakowianki z Czeszką Petrą Kvitovą.
Rozstrzygnięcia w grupie „Czerwonej” ulożyły się w taki sposób, że Radwańska mogła zapewnić sobie półfinał już dziś. Warunkiem było pokonanie Zwonariewej 2:0. A jako że ostatnie trzy spotkania tych zawodniczek kończyły się dokładnie takim wynikiem, to zadanie wydawało się dość proste.
Niestety wszystkie wyliczenia szybko wzięły w łeb. „Isia” wygrała wprawdzie pierwszego gema, ale była to jej jedyna zdobycz w tym secie. Kolejne sześć padły łupem Rosjanki. Polka, w przeciwieństwie do rywalki, poruszała się po korcie ospale, jakby w zwolnionym tempie. W dodatku popełniała wyjątkowo dużo prostych błędów. Wydawało się, że nie ma dziś swojego dnia.
Na szczęście już początek drugiej części gry przywrócił nadzieje na zwycięstwo Radwańskiej, która szybko objęła prowadzenie 2:0. Co prawda rywalka zdołała wyrównać, ale gołym okiem widać było, że w doskonale do tej pory naoliwionej rosyjskiej maszynie, coś zaczynało się psuć. Wiera dała się w tym secie przełamać jeszcze dwa razy i w efekcie przegrała go 2:6.
Do wyłonienia zwyciężczyni potrzebne było zatem trzecie starcie. I właściwie należałoby w tym momencie zakończyć relację, podając suchy wynik. To co się w nim wydarzyło trudno bowiem opisać słowami. Rosjanka przy prowadzeniu 5:3 miała 3 piłki meczowe ale… Agnieszka obroniła wszystkie! Presja meczu wyraźnie ją przytłoczyła Zwonariową i w najprostszych sytuacjach wybierała siłowe rozwiązania, wyrzucając kolejne piłki w aut. Polka nie mogła zmarnować takiej szansy. Z problemami, ale wygrała trzy kolejne gemy i z wyraźną ulgą na twarzy uniosła ręce w geście triumfu!
„Nie patrzyłam na wynik i walczyłam do końca” – skomentowała swój comeback krakowianka w pomeczowym wywiadzie. Oby ta sama dewiza przyświecała jej jutro. Aby przejść do kolejnej rundy, musi w spotkaniu z pewną awansu Kvitovą wygrać choć seta. Początek meczu o 16 polskiego czasu.
źródło: własne
dodał: MiSzcz
Komentarze |






