Aktualności
Cracovia zremisowała z Lechią Gdańsk 1:1 na inaugurację rundy wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Bramkę dla Pasów zdobył Holender Koen Van der Biezen.
Nikomu nie trzeba tłumaczyć jak ważne to było spotkanie. Obie drużyny nie mogą poszczycić się pokaźną zdobyczą punktową po rundzie wiosennej, tak więc każdy punkt jest dla nich na wagę złota. Ponadto, w przypadku wygranej Pasów, podopieczni Dariusza Pasieki mogliby nareszcie opuścić strefę spadkową. Fakt, że miały zmierzyć się zespoły strzelające w Ekstraklasie najmniej bramek nie dawał kibicom nadzieji na wiele goli i emocji, jednak boisko jak wiemy pisze często zaskakujące scenariusze.
Pierwszy kwadrans spotkania upłynął głównie na błędach, niecelnych podaniach, stratach i źle wykonywanych rzutach wolnych przez obydwie drużyny. Piłkarzom Cracovii należy oddać posiadanie niewielkiej przewagi, jednak i tak przez ten czas najepiej prezentowali się kibice, którzy dzielnie wspierali swój zespół. W kolejnych minutach meczu w dalszym ciągu działo się niewiele ciekawego. Warto jedynie wspomnieć, że w 23 minucie mieliśmy na murawie mały szpital po tym jak dwóch piłkarzy Lechii Gdańsk zderzyło się ze sobą głowami. Pasy przyzwyczaiły swoich sympatyków, że mecze z ich udziałem to w znacznej większości mecze walki. Pierwsza połowa tego spotkania potwierdziła tą tezę. Obfitowała ona w faule, rzuty wolne a gra toczyła się głównie w środku pola. Niestety worek z bramkami się nie otworzył i w zasadzie nie miał prawa tego zrobić, bo okazji do zdobycia gola było w tej połowie jak na lekarstwo. Niewielkim pocieszeniem dla fanów Pasów może być to, że jeśli takowe się pojawiały, to jedynie po stronie gospodarzy.
Po wyjściu z szatni lepiej prezentowali się piłkarze znad Bałtyku i bardzo szybko objęli prowadzenie. Już w 48 minucie strzał oddał Piotr Wiśniewski. Futbolówka po rykoszecie wpadła do bramki Wojciecha Kaczmarka, który nawet nie próbował interweniować. Piłkarzy Cracovii nieco zaskoczyła tak szybko stracona bramka i przez kilka minut byli jakby nieobecni na murawie. Gdańszczanie po raz pierwszy w tym spotkaniu przejęli inicjatywę. Poza dużo lepszą postawą gości niewiele się zmieniło. Piłkarze w dalszym ciągu raz po raz tracili piłkę i kopali się co nie miara. Z podopiecznych trenera Pasieki jakby zeszło powietrze po straconej bramce. Zauważył to trener i w 67 minucie na boisku pojawił się debiutujący w zespole Cracovii napastnik – Deivydas Matulevicius. Już po kilku sekundach Litwin miał szansę na zdobycie gola i tym samym na wspaniały debiut. Tą akcją nowy piłkarz Pasów natchnął kolegów do bardziej ofensywnej gry i nadzieja na zdobycie przez gospodarzy w tym meczu choćby 1 punktu odżyła. Pasy mocno zaatakowały, lecz w kolejnej świetnej sytuacji przestrzelił Saidi. W ostatnich 10 minutach piłkarze Cracovii całkowicie zdominowali pole gry i w 88 minucie doprowadzili do wyrównania. Koen Van der Biezen znów zdobył bardzo ważnego gola i dał swojej drużynie 1 punkt w tym spotkaniu.
Wynik w tym meczu nie uległ już zmianie. Tak naprawdę nie jest on satysfakcjonujący dla żadnej z tych drużyn. Cracovii ten remis nie pozwolił odbić się od dna tabeli, Lechia natomiast w dalszym ciągu jest tuż nad strefą spadkową i musi walczyć o każdy punkt. Sprawdziły się niestety przewidywania sprzed meczu o braku emocji. W tym spotkaniu brakowało nie tylko emocji, ale jak przyznał trener Dariusz Pasieka na pomeczowej konferencji brakowało również gry w piłkę. Obydwu drużynom nie wróży to dobre na przyszłość, choć jak mówił trener Cracovia nie zamierza panikować. W przyszłym tygodniu Pasy czeka kolejny trudny sprawdzian na swoim boisku – tym razem do Krakowa zawita Jagiellonia Białystok. Będzie to szansa Cracovii na pokazanie się własnym kibicom z lepszej strony.
Cracovia - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)
Bramki:
0:1 - Piotr Wiśniewski 48'
1:1 - Koen Van der Biezen 88'
Składy:
Cracovia: Kaczmarek - Żytko, Hosek, Nawotczyński, Suart - Radomski, Szeliga (80. Straus), Budziński (59. Bartczak), Visnakovs (67. Matulevicius), Ntibazonkiza - Van der Biezen.
Lechia: Pawłowski - Janicki, Vućko, Deleu, Wilk - Bajić (81. Pietrowski), Surma, Wiśniewski (74. Nowak), Lukjanovs - Traore - Grzelczak (89. Kożans).
Żółte kartki: Radomski, Ntibazonkiza, Bartczak, Kaczmarek - Janicki, Traore, Bajić, Pawłowski.
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź).
Widzów: 7542
AG
Komentarze |






