Aktualności

Rocznicowa wizyta Henryka Wujca w Muzeum PRL-u

Rocznicowa wizyta Henryka Wujca w Muzeum PRL-u

Autor: Michał Rodak

24-09-2011 0:28:43


Zaloguj się



Mija 35 lat odkąd 14 opozycjonistów ogłosiło „Apel do władz i społeczeństwa PRL”. Był to początek działalności Komitetu Obrony Robotników, pomagającego ofiarom represji po wydarzeniach czerwca ‘76. Z tej okazji jeden z czołowych działaczy KOR-u odwiedził muzeum PRL-u, gdzie trwa wystawa poświęcona tej organizacji.

Wystawa upamiętniająca działalność Komitetu Obrony Robotników nosi nazwę „Projekt hardKOR”. Jej twórcy podkreślają, że w zastosowaniu „młodzieżowego” określenia chodziło nie tylko o przykucie uwagi młodych ludzi, którzy zwykle poznają historię najnowszą „po łebkach”, bo w toku nauki szkolnej brak czasu na rzetelną realizację programu. Nazwa wystawy ma też podkreślać, jak niezwykłym przedsięwzięciem było utworzenie KOR-u. Organizacja skupiała ludzi z różnych środowisk, o różnych poglądach, których połączył sprzeciw wobec niesprawiedliwości systemu komunistycznego. Ponadto, jej członkowie udostępniali powszechnie swoje dane kontaktowe – chodziło o to, by każdy pokrzywdzony wiedział, gdzie może się zgłosić z prośbą o wsparcie.

Na ekspozycję składają się stanowiska z prezentacjami multimedialnymi oraz autentyczne obiekty i dokumenty: fotografie, fragmenty filmów, relacje świadków historii, wydawnictwa podziemne, czasopisma, biuletyny, notatki dokumentujące zasady pomocy materialnej, cytaty z wspomnień działaczy KOR-u i dzienników. Wśród eksponatów są też: dziennik "pokładowy" z mieszkania Jacka Kuronia, kartka żywnościowa z 1976 roku, tablice z lat 70. W podziemnej części wystawy zobaczyć można zrekonstruowany areszt śledczy.

W przededniu 35 rocznicy powstania KOR-u wystawę zwiedził jeden z jego liderów, Henryk Wujec – dziś doradca prezydenta RP ds. społecznych. Następnie spotkał się w Muzeum PRL-u z uczniami XI L. O. Licealiści z zainteresowaniem wysłuchali opowieści o represjach wobec protestujących robotników i ludziach, którzy chcieli pomóc pokrzywdzonym. Działacz KOR-u starał się przybliżyć młodzieży atmosferę tamtych lat, podkreślając, że wielu ludzi wówczas starało się żyć normalnie. – To nie jest tak, że były tylko represje i walka. Mieliśmy życie osobiste, organizowaliśmy towarzyskie spotkania, bawiliśmy się. Ale był też problem, z którym trzeba było się zmierzyć i stąd nasza działalność. Każda generacja ma swoje wyzwanie – wy też musicie zmierzyć się z dzisiejszą rzeczywistością i starać się kształtować ją tak, by wasze pokolenie mogło żyć szczęśliwie – mówił Henryk Wujec.
Wystawę „Projekt hardKOR” można oglądać do końca października.

Rozmowa z Henrykiem Wujcem, działaczem KOR-u, doradcą prezydenta RP ds. społecznych:

Jak Pan ocenia wystawę, upamiętniającą działalność KOR-u?
Wystawa jest bardzo ciekawa, to muzeum oddaje klimat tamtych lat, są tu przedstawione momenty humorystyczne i ciemne. Poza tym jest tak zaaranżowana, że angażuje odbiorcę – daje większe możliwości, niż tylko bierne oglądanie eksponatów. Dobrze pokazuje codzienność i atmosferę PRL.

Brał Pan udział w wielu spotkaniach z młodzieżą. Jak ocenia Pan świadomość tych młodych ludzi dotyczącą tego, czym był KOR?
Podobało mi się zaangażowanie tej grupy - często stykam się z onieśmieleniem i pytaniami przygotowanymi na kartkach, a tu było tak spontanicznie. Widać było, że ci młodzi ludzie są naprawdę ciekawi czasów, których sami nie mogą przecież pamiętać. Ale najistotniejsze dla mnie, by młodzież złapała ten przekaz – że muszą brać sprawy w swoje ręce, że od nich zależy ich przyszłość.

Jak widzi pan samą ideę muzeum PRL-u na przykładzie muzeum w Nowej Hucie?
Miałem okazję odwiedzić muzeum PGR-u w Bolegorzynie na Pomorzu, które powstało z inicjatywy dawnych pracownic PGR-u. Nie zobaczyłem martyrologii ani wyśmiewania PRL-owskich absurdów, tylko odtworzony kawałek tamtych czasów. Myślę, że w tę stronę powinniśmy się kierować w upamiętnianiu PRL-u, a w nowohuckim muzeum widzę podobny zamysł.


autor: Małgorzata Czerni

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech