"Rodzeństwo" Lupy w Starym Teatrze

 

rządzi nami to

co z nazwy jest czymś innym niż w rzeczywistości

nie to co jest czymś prawdziwym rzeczywistym autentycznym

Thomas Bernhard, Rodzeństwo

 

Rodzeństwo Krystiana Lupy, chronologicznie – kolejne po głośnej inscenizacji powieści Kalkwerk świadectwo głębokiej fascynacji reżysera twórczością Thomasa Bernharda, jest jednym z tych nielicznych przedstawień, na które pokaźny upływ czasu mijający od daty premiery (1996) działa niezmiernie ożywczo. W zmieniających się realiach społeczno-politycznych naszej codzienności  od ponad dwóch dekad przedstawienie zachwyca i intryguje zarazem, zaskakuje szerokim wachlarzem możliwości odczytań rodzących się na styku teatru i pozateatralnego kontekstu.

U Lupy tytułowe rodzeństwo to dwie aktorki: Ritter (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik), Dene (Agnieszka Mandat) oraz Voss (Piotr Skiba) – pisarz-filozof, pensjonariusz kliniki psychiatrycznej, w którego osobie można doszukiwać się podobieństwa do Ludwika Wittgensteina. Postacie spotykają się podczas długiego rodzinnego obiadu, stanowiącego, jak należy przypuszczać, nie pierwszą już próbę porozumienia się rodzeństwa ze sobą. Sytuacja spotkania się powtarza, dekoracja w której się ono odbywa, również: pomieszczenie jest nagryzione zębem czasu, pełno w nim rodzinnych pamiątek. Na ścianach, z których odchodzi wyblakła tapeta, widnieją portrety przodków – niemych  obserwatorów akcji. Ritter, Dene, Voss połączeni silnym uczuciem Hassliebe – węzłem miłości i nienawiści, choć pozornie się od tego odżegnują, przejmują cechy, styl zachowania i język postaci z portretów, wykonują podobne rytualne czynności stając się ich zakładnikami.

Dom nazywają piekłem, grobowcem, ostoją nudy i marazmu, generatorem rezerwuaru pustych gestów, powracających motywów i powtarzanych sytuacji. A życie rodzinne – nieustannie zapętlającym się scenariuszem. Jednak nie rezygnują z jego odgrywania. Nie potrafią? Może nie chcą, bo to, co znane, przeraża najmniej? Powtarzalność, jawna oznaka sztuczności – widoczna luka między intencją działającego „ja” (?) i działaniem, przeczy artykułowanej raz po raz chęci ŻYCIA bohaterów, sygnowanej w wymiarze symbolicznym na scenie na wskroś realistyczną grą aktorów. Sceniczne życie, dzianie się, przemienia się nieuchronnie w statyczny kadr – obraz otoczony ramą podobną do tej, (czerwonej), która w spektaklu fizycznie oddziela pudełko sceny od widowni. W pewnym momencie Voss zdejmuje wiszące na ścianach obrazy, czy jednak ten symboliczny gest oznaczać będzie przerwanie ciągu powtórzeń, przekroczenie „czerwonej linii” między grą życia i życiem? Czy jest to możliwe?

W spektaklu Krystiana Lupy, podobnie jak w sztuce Bernharda to, co wydaje się najistotniejsze, wyraża dojmująca cisza oddzielająca od siebie i przerywająca kwestie postaci, ich działania, nagłe wybuchy emocji. To, co najważniejsze pozostaje poza zasięgiem obserwowanych na scenie sytuacji i mowy bohaterów, którzy we wzajemnych relacjach nieustannie wcielając się, często naprzemiennie, w rolę kata i ofiary, powielając odwieczny scenariusz (historii?), zagłuszają przemożne poczucie niemocy wobec otaczającej ich rzeczywistości. „Zawsze cierpieliśmy z tego powodu, z powodu tych paskudnych obrazów” – głosi motto sztuki Bernharda. Czyje obrazy wiszą dziś na naszych ścianach?

Agata Dąbek

 

Z recenzji:

„Bernhard i Lupa nie zostawiają złudzeń żaden z bohaterów nie ma szans na szczęście. Rodzeństwo to przejmująca, porażająca konstrukcja dramaturgiczna. Nastrój beznadziejności coraz boleśniej wydostaje się z ram sceny, przekracza czerwoną linię, dotyka i dotyczy nas wszystkich.”

Renata Sas, „Express Ilustrowany-Łódź”

 

„Najpotężniejszym narzędziem w ręku reżysera są tu aktorzy – znakomicie dobrany i zgrany zespół Mandat-Hajewska-Skiba. Reżyser wykorzystuje ich możliwości tak efektywnie, że niewielu więcej środków potrzebuje, by dopełnić scenicznego dzieła. Charyzmatyczna trójka wykonawców sprawia, że scena tętni życiem – życiem wypełnionym goryczą, złością i wzajemnymi oskarżeniami, trudnym do zniesienia.”

Hanna Rudnicka, „Teatrakcje online”

 

comments powered by Disqus