Aktualności
Po zwycięstwie nad Cracovią w Pucharze Polski, Ruch Chorzów nie dał szans Pasom także w T-Mobile Ekstraklasie. Po niezłym spotkaniu pokonał Krakowian 2:0 po trafieniach Nawotczyńskiego (sam.) i Pawła Abbotta.
Cracovia uskrzydlona zwycięskimi derbami z Wisłą, po przerwie na grę Reprezentacji przyjechała na Cichą do Chorzowa. Po ostatnim meczu tych drużyn w Pucharze Polski, Ruch był pewien, że ma patent na Pasy. Zespół z Krakowa wyszedł natomiast na boisko zmotywowany i żądny rewanżu między innymi z Saidim i Suvorovem, którzy wyleczyli już urazy.
Jednak to gospodarze zaczęli z większą energią i już w 4 minucie Arkadiusz Piech nie wykorzystał świetnej sytuacji do zdobycia gola. W pierwszym kwadransie spotkania wiało nudą i kibice nie doczekali się żadnych spektakularnych akcji, jednak nieznaczną przewagę na boisku mieli zawodnicy z Chorzowa. W 17 minucie uaktywnił się strzelec jedynej bramki w derbach – Koen van der Biezen – jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką. Cracovia zaczęła stwarzać zagrożenie pod bramką Peskovica po stałych fragmentach gry, ale nie przyniosło im to powodzenia. Gospodarze nie pozostali dłużni rywalom i w 22 minucie po pięknym strzale głową Lisowskiego piłka cudem nie wpadła do siatki. Była to jak dotąd najlepsza okazja do objęcia prowadzenia. Chorzowianie każdym podaniem szukali w polu karnym Piecha, jednak najczęściej były to zagrania niedokładne, co ułatwiało zadanie obrońcom Pasów.
Pierwsza połowa upłynęła bez fajerwerków i bez bramek. Bliższy ich strzelenia był jednak Ruch. Podopieczni trenera Fornalika zwłaszcza w ostatnich 15 minutach stworzył sobie liczne sytuacje, które zmarnowali wręcz koncertowo. Stąd na tablicy wyników wciąż widniał rezultat 0:0.
Druga część spotkania rozpoczęła się znów pod dyktando gospodarzy. Nie stworzyli żadnych konstruktywnych sytuacji, ale częściej podchodzili pod pole karne rywali. Konsekwencja w grze opłaciła się i w 62 minucie po świetnym dośrodkowaniu Marka Zieńczuka, samobójcze trafienie zaliczył Łukasz Nawotczyński. Po zmianie wyniku, Cracovia musiała się otworzyć, co pozwoliło gospodarzom na przeprowadzenie licznych kontrataków. Gdyby Chorzowianie grali bardziej dokładnie i skutecznie, w 75 minucie powinni strzelić już co najmniej 5 goli. Podopieczni Dariusza Pasieki w 78 minucie oddali chyba pierwszy strzał w drugiej połowie, który należy raczej nazwać podaniem do bramkarza. 82 minuta spotkania przyniosła drugiego gola dla Ruchu. Znów dośrodkowywał Zieńczuk, ale tym razem akcję wykończył Paweł Abbott. Po tej bramce Pasy przestały już marzyć o wywiezieniu z Chorzowa choćby 1 punktu, a najbardziej z niej cieszył się oczywiście były Wiślak – Zieniu. Piłkarze Ruchu powinni jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale świetnie bronił Wojciech Kaczmarek i rezultat ustanowiony przez Abbotta utrzymał się do końca meczu.
Gospodarze zdecydowanie zasłużyli na to zwycięstwo. Cracovia potwierdziła brak jakiegokolwiek stylu w swojej grze, a samymi stałymi fragmentami gry wszystkich meczów wygrywać się nie da. Statystyka strzałów (22:6) mówi tu sama za siebie. Pasy po wielkim uniesieniu i sukcesie w derbach Krakowa znów dotykają dna, a trener Pasieka ma twardy orzech do zgryzienia i musi zastanowić się co zrobić, aby na wiosnę wydźwignąc swój zespół z ostatniego miejsca w tabeli.
Ruch Chorzów : Cracovia Kraków 2:0
Nawotczyński 62'
Abbott 84'
Ruch: Pesković - Burliga, Grodzicki, Stawarczyk, Szyndrowski - Zieńczuk, Malinowski, Lisowski, Janoszka (90' Smektała) - Abbott (85' Jankowski), Piech (90' Grzelak)
Cracovia: Kaczmarek - Puzigaca, Hosek, Nawotczyński, Nykiel (80' Żytko) - Struna, Bartczak, Szeliga (76' Dudzic), Suvorov (61' Visnakovs) - Saidi - Van der Biezen
Żółte kartki: Szyndrowski, Piech Lisowski (Ruch) - Bartczak, Nawotczyński, Puzigaca, Van der Biezen, Dudzic (Cracovia)
Sędzia: Paweł Gil
Widzów: 4500
Dodał: AG
Źródło: własne
Komentarze |






