Aktualności
Wisła Kraków od zwycięstwa rozpoczęła bój o Ligę Mistrzów. Podopieczni trenera Maaskanta pokonali w wyjazdowym meczu mistrza Łotwy Skonto Ryga 1:0, po samobójczym trafieniu Rode.Faworyzowana Wisła od początku meczu niepodzielnie panowała na boisku. Piłkarze Skonto bronili się jednak nadspodziewanie mądrze i skutecznie. Schowani za podwójną gardą wyczekiwali ataków rywala, często całą jedenastką broniąc dostępu do własnej bramki. Wiślacy zmuszeni do mozolnego rozgrywania piłki atakiem pozycyjnym, próbowali rozciągać szyki obronne rywala kombinacyjną grą skrzydłami. Szczególnie aktywny był w tej fazie meczu Iliev, któremu kilka razy udało się przedostać w okolice szesnastki, jednak większość dośrodkowań padała łupem bramkarza lub obrońców łotewskiego zespołu. Dość powiedzieć, że pierwsze poważne zagrożenie bramki Malinsa, miało miejsce dopiero w 31 minucie, kiedy to Melikson zdecydował się na uderzenie z ok. 20m. Bramkarz wypluł kąśliwy strzał przed siebie, ale próbującego dobijać piłkę Genkova uprzedził obrońca. Wreszcie w 41 minucie Wisła przeprowadziła skuteczny, choć dość szczęśliwy atak. Melikson uruchomił po prawej stronie Lameya, który mocno dośrodkował po ziemi, a interweniujący wślizgiem Rode pokonał własnego bramkarza.
Niewiele brakowało, by już po zmianie stron ten sam zawodnik został autorem drugiej bramki dla Białej Gwiazdy. Na strzał z dystansu zdecydował się Małecki, a piłka znów znalazła w polu karnym łotewskiego obrońcę. Tym razem refleksem wykazał się jednak Malins, któremu w ostatniej chwili udało się sparować zmierzającą do bramki po rykoszecie futbolówkę. W drugiej połowie ataki Wisły nieco osłabły. Krakowscy obrońcy często rozgrywali piłkę między sobą, jakby próbowali wciągnąć przeciwnika na własną połowę. Nie przyniosło to efektu w postaci klarownych sytuacji dla krakowian, za to w 66 minucie gorąco zrobiło się pod bramką Pareiki. Najpierw estoński bramkarz wybił na rzut rożny strzał Smarta, a po chwili popełnił błąd, mijając się z piłką przy dośrodkowaniu. Kolejny rzut rożny zaowocował kotłowaniną przed bramką Wisły, którą wyjaśnił zdecydowanym wybiciem jeden z obrońców. Od tego momentu Łotysze zaczęli coraz śmielej atakować, w czym wydatnie pomagali im obrońcy mistrzów Polski, nieporadnie wyprowadzając futbolówkę. Tak było w 80 minucie, kiedy po serii błędów defensorów Wisły do czystej pozycji strzeleckiej doszedł Mingazov. Na szczęście jego strzał z 16m poszybował wysoko nad bramką.
Po kilku minutach drugą żółtą kartką, za bezmyślny faul na Wilku, ukarany został Laizans, co pozwoliło Wiśle na chwilę złapać oddech. Kiedy wydawało się, że zawodnicy Skonto pogodzili się z porażką, kolejny szkolny błąd popełnił Jaliens. Przez niefrasobliwość Holendra, w sytuacji sam na sam z Pareiką znalazł się Blanks. Zabrakło mu jednak zimnej krwi i wynik nie uległ zmianie.
Wisła wyjeżdża z Rygi zwycięska, lecz styl, w jakim to zwycięstwo odniosła, pozostawia wiele do życzenia. O ile Skonto w meczu na Reymonta nie powinno krakowianom zagrozić, o tyle w kolejnej rundzie czekają znacznie bardziej wymagający rywale. Trener Maaaskant będzie musiał włożyć jeszcze sporo pracy, by wykrzesać ze swoich podopiecznych umiejętności, pozwalające poważnie myśleć o awansie do długo oczekiwanej w Krakowie Ligi Mistrzów.
Skonto Ryga - Wisła Kraków 0:1 (0:1)
0:1 Renars Rode (samob.) 40 min
Żółte kartki: Laizans (Skonto) - Biton (Wisła)
Czerwona kartka: Laizans (Skonto, 83 min)
Skonto: Germans Malins - Renars Rode, Vitalijs Smirnovs, Juris Laizans, Deniss Kacanovs, Rusłan Mingazow, Aleksandrs Fertovs, Igors Tarasovs, Armands Petersons (66 min - Bally Smart), Arturs Karasausks (63 min - Fabinho), Valerijs Szabala (77 min - Kristops Blanks)
Wisła: Sergei Pareiko - Michael Lamey, Kew Jaliens, Osman Chavez, Dragan Paljić - Radosław Sobolewski, Cezary Wilk, Maor Melikson (86 min - Łukasz Garguła) - Patryk Małecki, Cwetan Genkow (75 min - David Biton), Ivica Iliev
Sędziował: Menashe Mensah (Izrael)
Widzów: 6000
dodał: MS
Komentarze |






