Aktualności
„Moim zamiarem było urzeczywistnienie świata zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym” – opowiada o wystawie Asylum Aleksander Warzecha - młody obiecujący fotograf, którego prace można zobaczyć wa ramach New Wave Photography w Pawilonie Wyspiańskiego. Ma 22 lata, pochodzi z Jaworzna i jak sam o sobie mówi poza fotografią i grafiką, hobbystycznie zajmuje się gotowaniem, majsterkowaniem oraz… grą w bilard.
New Wave Photography to twoja pierwsza wystawa?
Nie, jest to już moja czwarta wystawa, jednak najbardziej prestiżowa ze wszystkich. Poprzednie były zorganizowane m.in. w Galerii Kazimierz oraz w klubie Masada na Kazimierzu. Oprócz tego, moje prace były prezentowane na zbiorowych wystawach organizowanych przez Krakowskie Szkoły Artystyczne.
Twój zestaw zdjęć pt. „Asylum”, który możemy obecnie oglądać w Pawilonie Wyspiańskiego obrazuje twoja wizję chorób psychicznych. Skąd pomysł?
Tematyka tej serii zdjęć poniekąd podziela moje zainteresowania umysłem człowieka. Co prawda, pomysł troszkę odrealniony, bardzo trudno było mi go ugryźć. Nie chciałem przedstawić czegoś tendencyjnego, typu: facet na łóżku szpitalnym w kaftanie. Po długich dywagacjach i stercie przeczytanej literatury na temat psychiki ludzkiej, wpadłem na trop – czego wynikiem są dziś moje prace. Moim zamiarem było urzeczywistnienie świata zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym.
Jak wyglądała twoja praca przy tym dziele od strony technicznej? Co było najtrudniejszym zadaniem?
Strona techniczna wiążę się ściśle z merytoryczną. Najtrudniejszym zadaniem był pomysł na każde poszczególne zdjęcie. Później poszło już z górki. Pomijając problemy z pogodą, stylizacją oraz rekwizytami, a przede wszystkich zgranie się w czasie z moimi modelami. Zdjęcia robiłem w Jaworznie, natomiast mój przyjaciel, który pozował do zdjęć mieszka w Krakowie. Dochodzi to tego kilkadziesiąt godzin spędzonych przy tablecie podczas składania zdjęć w jedną spójna całość. Na przykład jedna z fotografii składa się z około 30 odrębnych.
Jak zaczęła się przygoda z fotografią? Kiedy zacząłeś tworzyć?
Moja przygoda z fotografią zaczęła się około 5 lat temu. Wcześniej była to tylko zabawa i pstrykanie zdjęć na wyjazdach czy wycieczkach. Na poważnie o fotografii zacząłem myśleć w liceum. Kupiliśmy sobie wtedy z moim przyjacielem lustrzanki. Zaczęły się mini sesje fotograficzne. Mój kierunek w liceum sugerował, że będę raczej robił zdjęcia rentgenowskie aniżeli artystyczne. Zacząłem rozważać wybranie się na „filmówkę” lub ASP. Nie miałem jeszcze wtedy odpowiedniego doświadczenia, by przebrnąć przez egzaminy wstępne i dostać się na akademię. Dziwnym trafem los pchnął mnie do Krakowa, może tak miało być, gdzie skończyłem dwuletnie studium fotografii artystycznej. Zbierając wszystko do kupy wydaje mi się, że tworzyć zacząłem dopiero rok temu. Wcześniej wszystko to stanowiło wytrych do drzemiących w mojej głowie pomysłów.
Możesz się już pochwalić jakimiś sukcesami na polu artystycznym?
Myślę, że dotychczas nie osiągnąłem porażających sukcesów artystycznych. Właśnie United Creativity organizując wystawę New Wave Photography, umożliwiło mi pokazanie się szerszemu gronu ludzi, którzy interesują się sztuką. Przede wszystkim cieszę się, że moje prace będą prezentowane w Londynie. Moim zdaniem jest to furtka do dalszych sukcesów.
Powoli wypływasz na szerokie wody rynku sztuki (również za granicą). Jakie masz rady dla młodych artystów z twojej – i nie tylko – dziedziny twórczości? Jak mogą się promować?
Trudno mi jest wypowiedzieć się na ten temat, ponieważ sam dopiero co „wskoczyłem na głęboką wodę” Jedyna rada jaka mi przychodzi na myśl, to przede wszystkim: bądźcie otwarci na ludzi i propozycje, które mogą was wywindować. Każda forma sztuki, którą chcemy pokazać jest formą promocji samego siebie. Czasami jednak samemu nie da rady. Ja mam to szczęście, że nawiązałem współpracę z United Creativity.
Będzie można jeszcze zobaczyć twoje prace w Krakowie w tym roku?
Nie jestem pewien czy w Krakowie, ale na pewno w moim rodzinnym mieście Jaworznie. Ponieważ teraz tam mieszkam. Szczerze mówiąc, bardzo tęsknię za krakowskim klimatem.
Jakie są twoje inspiracje?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Inspiracją w mojej twórczości są przeróżne czynniki z jakimi mam do czynienia na co dzień. Sam tego nie zauważam. Lecz w pewnym momencie w głowie pojawia się idea i jestem pewien, że to jest to. Takie małe rzeczy jak przeglądanie prasy, spotkania z przyjaciółmi, doświadczenia w pracy czy obserwacja zachowania ludzi dookoła mnie, mają duże znaczenie w kreowaniu koncepcji na zdjęcie. Często na najlepsze pomysły wpadam podczas rozmowy z moimi przyjaciółmi, od nich też wiele się uczę. Dużą pomocą przy tworzeniu była dla mnie rozmowa z Janiną Kraupe-Świderską, słynną malarką krakowska, znaną na całym świecie.
Jak wyglądają twoje plany na przyszłość?
Jest ich wiele, jednak takim najważniejszym dla mnie jest dostanie się na krakowskie ASP. Próbowałem już w zeszłym roku, jednak wiadomo, że ta uczelnia stawia duże wymagania przed kandydatami. Na pewno będę próbował dalej. Natomiast w sferze dalszych planów zawodowych jest otwarcie swojej własnej firmy zajmującej się designem, fotografią, ogólnie rzecz biorąc multimediami.
Przeciętny zjadacz chleba nie zalicza fotografii do sztuki sensu stricto. Czy z takim podejściem odbiorców fotografia artystyczna ma sens i przyszłość?
Masz dużo racji. Większości fotografia kojarzy się ze zdjęciami z imprez, które później można wrzucić na „fejsa”. Coraz częstsze wystawy, moim zdaniem, pomagają uświadamiać nas w zrozumieniu fotografii jako sztuki. Świetną okazją do poszerzania horyzontów jest coroczny miesiąc fotografii w Krakowie. Mówiąc: trzeba pokazywać sztukę ludziom, nic nie da. Trzeba ją robić!
Od paru lat obserwuje się renesans fotografii wśród młodych ludzi. ,,Pstrykanie” staje się coraz bardziej popularnym hobby. Nie czujesz na plecach oddechu konkurencji?
Nie mam takiego poczucia, że ktoś dla kogoś jest konkurentem. Każdy ma swój pomysł na siebie i to jest najważniejsze – żebyśmy byli autonomistami, a nie konformistami. Jeżeli już ktoś ma czuć oddech konkurencji na plecach to nie ja, tylko ten, kto stoi przede mną.
New Wave Photography to twoja pierwsza wystawa?
Nie, jest to już moja czwarta wystawa, jednak najbardziej prestiżowa ze wszystkich. Poprzednie były zorganizowane m.in. w Galerii Kazimierz oraz w klubie Masada na Kazimierzu. Oprócz tego, moje prace były prezentowane na zbiorowych wystawach organizowanych przez Krakowskie Szkoły Artystyczne.
Twój zestaw zdjęć pt. „Asylum”, który możemy obecnie oglądać w Pawilonie Wyspiańskiego obrazuje twoja wizję chorób psychicznych. Skąd pomysł?
Tematyka tej serii zdjęć poniekąd podziela moje zainteresowania umysłem człowieka. Co prawda, pomysł troszkę odrealniony, bardzo trudno było mi go ugryźć. Nie chciałem przedstawić czegoś tendencyjnego, typu: facet na łóżku szpitalnym w kaftanie. Po długich dywagacjach i stercie przeczytanej literatury na temat psychiki ludzkiej, wpadłem na trop – czego wynikiem są dziś moje prace. Moim zamiarem było urzeczywistnienie świata zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym.
Jak wyglądała twoja praca przy tym dziele od strony technicznej? Co było najtrudniejszym zadaniem?
Strona techniczna wiążę się ściśle z merytoryczną. Najtrudniejszym zadaniem był pomysł na każde poszczególne zdjęcie. Później poszło już z górki. Pomijając problemy z pogodą, stylizacją oraz rekwizytami, a przede wszystkich zgranie się w czasie z moimi modelami. Zdjęcia robiłem w Jaworznie, natomiast mój przyjaciel, który pozował do zdjęć mieszka w Krakowie. Dochodzi to tego kilkadziesiąt godzin spędzonych przy tablecie podczas składania zdjęć w jedną spójna całość. Na przykład jedna z fotografii składa się z około 30 odrębnych.
Jak zaczęła się przygoda z fotografią? Kiedy zacząłeś tworzyć?
Moja przygoda z fotografią zaczęła się około 5 lat temu. Wcześniej była to tylko zabawa i pstrykanie zdjęć na wyjazdach czy wycieczkach. Na poważnie o fotografii zacząłem myśleć w liceum. Kupiliśmy sobie wtedy z moim przyjacielem lustrzanki. Zaczęły się mini sesje fotograficzne. Mój kierunek w liceum sugerował, że będę raczej robił zdjęcia rentgenowskie aniżeli artystyczne. Zacząłem rozważać wybranie się na „filmówkę” lub ASP. Nie miałem jeszcze wtedy odpowiedniego doświadczenia, by przebrnąć przez egzaminy wstępne i dostać się na akademię. Dziwnym trafem los pchnął mnie do Krakowa, może tak miało być, gdzie skończyłem dwuletnie studium fotografii artystycznej. Zbierając wszystko do kupy wydaje mi się, że tworzyć zacząłem dopiero rok temu. Wcześniej wszystko to stanowiło wytrych do drzemiących w mojej głowie pomysłów.
Możesz się już pochwalić jakimiś sukcesami na polu artystycznym?
Myślę, że dotychczas nie osiągnąłem porażających sukcesów artystycznych. Właśnie United Creativity organizując wystawę New Wave Photography, umożliwiło mi pokazanie się szerszemu gronu ludzi, którzy interesują się sztuką. Przede wszystkim cieszę się, że moje prace będą prezentowane w Londynie. Moim zdaniem jest to furtka do dalszych sukcesów.
Powoli wypływasz na szerokie wody rynku sztuki (również za granicą). Jakie masz rady dla młodych artystów z twojej – i nie tylko – dziedziny twórczości? Jak mogą się promować?
Trudno mi jest wypowiedzieć się na ten temat, ponieważ sam dopiero co „wskoczyłem na głęboką wodę” Jedyna rada jaka mi przychodzi na myśl, to przede wszystkim: bądźcie otwarci na ludzi i propozycje, które mogą was wywindować. Każda forma sztuki, którą chcemy pokazać jest formą promocji samego siebie. Czasami jednak samemu nie da rady. Ja mam to szczęście, że nawiązałem współpracę z United Creativity.
Będzie można jeszcze zobaczyć twoje prace w Krakowie w tym roku?
Nie jestem pewien czy w Krakowie, ale na pewno w moim rodzinnym mieście Jaworznie. Ponieważ teraz tam mieszkam. Szczerze mówiąc, bardzo tęsknię za krakowskim klimatem.
Jakie są twoje inspiracje?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Inspiracją w mojej twórczości są przeróżne czynniki z jakimi mam do czynienia na co dzień. Sam tego nie zauważam. Lecz w pewnym momencie w głowie pojawia się idea i jestem pewien, że to jest to. Takie małe rzeczy jak przeglądanie prasy, spotkania z przyjaciółmi, doświadczenia w pracy czy obserwacja zachowania ludzi dookoła mnie, mają duże znaczenie w kreowaniu koncepcji na zdjęcie. Często na najlepsze pomysły wpadam podczas rozmowy z moimi przyjaciółmi, od nich też wiele się uczę. Dużą pomocą przy tworzeniu była dla mnie rozmowa z Janiną Kraupe-Świderską, słynną malarką krakowska, znaną na całym świecie.
Jak wyglądają twoje plany na przyszłość?
Jest ich wiele, jednak takim najważniejszym dla mnie jest dostanie się na krakowskie ASP. Próbowałem już w zeszłym roku, jednak wiadomo, że ta uczelnia stawia duże wymagania przed kandydatami. Na pewno będę próbował dalej. Natomiast w sferze dalszych planów zawodowych jest otwarcie swojej własnej firmy zajmującej się designem, fotografią, ogólnie rzecz biorąc multimediami.
Przeciętny zjadacz chleba nie zalicza fotografii do sztuki sensu stricto. Czy z takim podejściem odbiorców fotografia artystyczna ma sens i przyszłość?
Masz dużo racji. Większości fotografia kojarzy się ze zdjęciami z imprez, które później można wrzucić na „fejsa”. Coraz częstsze wystawy, moim zdaniem, pomagają uświadamiać nas w zrozumieniu fotografii jako sztuki. Świetną okazją do poszerzania horyzontów jest coroczny miesiąc fotografii w Krakowie. Mówiąc: trzeba pokazywać sztukę ludziom, nic nie da. Trzeba ją robić!
Od paru lat obserwuje się renesans fotografii wśród młodych ludzi. ,,Pstrykanie” staje się coraz bardziej popularnym hobby. Nie czujesz na plecach oddechu konkurencji?
Nie mam takiego poczucia, że ktoś dla kogoś jest konkurentem. Każdy ma swój pomysł na siebie i to jest najważniejsze – żebyśmy byli autonomistami, a nie konformistami. Jeżeli już ktoś ma czuć oddech konkurencji na plecach to nie ja, tylko ten, kto stoi przede mną.
Rozmawiał Konrad Biela
fot. Aleksander Warzecha, cykl ,, Asylum ''
Komentarze |






