Aktualności

Wisła jedną nogą w raju

Wisła jedną nogą w raju

Autor: Michał Rodak

18-08-2011 8:21:18


Zaloguj się



Wepchnęliśmy do Ligi Mistrzów jedną nogę. Teraz trzeba dostawić drugą – powiedział po końcowym gwizdku kapitan Wisły Radosław Sobolewski. Biała Gwiazda po wyrównanym meczu pokonała APOEL, a jej bohaterem został strzelec jedynej bramki, Patryk Małecki.

Wiślacy rozpoczęli mecz dość bojaźliwie, jakby ranga spotkania, odegrany kilka minut wcześniej hymn Ligi Mistrzów i fanatyczny doping 23 tysięcy kibiców nieco spętał im nogi. Pierwsze minuty należały więc do Cypryjczyków, którzy okazali się mocną i dobrze zorganizowaną taktycznie drużyną. Świetnie operowali piłką utrzymując ją na połowie gospodarzy, kombinacyjnymi akcjami raz po raz przedostawali się w okolice pola karnego. Techniką i szybkością imponowali zwłaszcza Ailton, Marcinho i Trickovsky. Ich ataki kończyły się jednak przeważnie w okolicach 16 metra, na dobrze zorganizowanej obronie Wisły. Poza kilkoma niezłymi strzałami z dystansu nie zdołali poważnie zagrozić bramce Pareiki.

Krakowianie obudzili się po około 25 minutach, a sygnał do ataku mocnym strzałem z rzutu wolnego dał Gervasio Nunez. W akcje ofensywne zaczęła angażować się większa liczba zawodników, co przełożyło się na przeniesienie ciężaru gry na połowę rywala. Klarownych sytuacji strzeleckich ciągle jednak nie było, a strzały z dystansu Maleckiego, Ilieva czy Meliksona blokowali obrońcy i bramkarz Chiotis.

Szybkie tempo meczu spowodowało, że po przerwie obie drużyny jakby trochę opadły z sił. W środku pola z minuty na minutę robiło się coraz więcej miejsca, ale szyki obronne tak Wisły, jak i APOELu nadal nie popełniały błędów. Najbliżej zdobycia bramki był Maor Melikson, kiedy piłka po jego strzale z wolnego zatrzymała się na poprzeczce bramki Chiotisa. Wreszcie w 71 min Biała Gwiazda wyprowadziła zabójczą kontrę, po której stadion oszalał ze szczęścia. Pareiko szybko wprowadził piłkę do gry, a nieobstawiony Nunez pociągnął z nią kilkadziesiąt metrów i markując strzał zagrał na prawo do Małeckiego. Ten zwodem na zamach nawinął interweniującego Bonaventurę i huknął lewą nogą w długi róg, a piłka zatrzepotała w siatce. Kibice długo skandowali nazwisko młodego wiślaka. Nieomieszkali również przypomnieć obecnemu na meczu Franciszkowi Smudzie, kogo brakuje w jego kadrze.

Utrata bramki rozjuszyła mistrzów Cypru. Ruszyli do ataku z większym animuszem i wyraźnie przyspieszyli grę szukając wyrównania. Krakowianie świadomi klasy rywala cofnęli się zbyt głęboko. Na szczęście bronili się na tyle pewnie i skutecznie, że Pareiko do końcowego gwizdka zachował czyste konto.

Wisła pojedzie na Wyspę Afrodyty z zaliczką, ale nie można powiedzieć by losy dwumeczu były już rozstrzygnięte. Wbrew temu co mogło wydawać się przed spotkaniem, APOEL okazał się trudnym rywalem i na pewno stać go na odrobienie strat w rewanżu. Wiślacy będą musieli wspiąć się na wyżyny umiejętności tymbardziej, że przeciwko sobie będą mieli nie tylko pełen stadion, ale i potworne upały panujące w sierpniu na Cyprze. Z drugiej strony, wynik uzyskany w Krakowie pozwoli im na grę kontratakami, a o ich skuteczności mógł niedawno przekonać się Litex Łowecz.


Wisła Kraków – APOEL Nikozja 1:0 (0:0)
1:0 Małecki 71’

Wisła: Pareiko – Jovanović, Jaliens, Chavez, Diaz – Sobolewski, Nunez, Melikson – Małecki (90+2 Kirm), Genkov, Iliev (68’ Wilk)

APOEL: Chiotis – Solomou, Kontis, Paulo Jorge, Boaventura – Trickovski (85’ Solari), Nuno Morais, Helio Pinto, Marcinho (80’ Jahić), Manduca (46’ Charalambides)– Ailton

Żółte kartki: Jovanović, Małecki, Jaliens (Wisła); Manduca, Charalambides (APOEL)

Sędziował: Stepnahe Lannoy (Francja)
Widzów: 22545


źródło: własne
dodał: MS

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech