Aktualności
Po trzech kolejnych porażkach (z APOELem, Lechią i Rakowem) nadszedł czas na przełamanie. Wisła pokonała Lecha w Poznaniu i dała innym zespołom wyraźny sygnał, że za wcześnie zaczęły przymierzać jej mistrzowską koronę. Bohaterem wiślaków ponownie został Dudu Biton.
Izraelczyk wprawdzie rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, ale już po dziesięciu minutach pojawił się na boisku zmieniając kontuzjowanego Tsvetana Genkova. Można powiedzieć, że w pełni wykorzystał uśmiech losu i po raz trzeci w tym sezonie jego gol zapewnił Wiśle komplet punktów. Początek spotkania należał jednak do gospodarzy, którzy od pierwszych minut rzucili wszystkie siły do ataku. Szybkimi podaniami rozrywali chaotycznie grającą obronę krakowian i łatwo dochodzili do sytuacji strzeleckich. Swoje szanse mieli Stilic i Rudnev ale z dobrych pozycji strzelali albo niecelnie, albo wprost w dobrze spisującego się tego dnia Pareikę.
Pary poznańskiej lokomotywie wystarczyło jednak tylko na 15 minut. Później na boisku niepodzielnie panowali mistrzowie Polski i gdyby gospodarze schodzili na przerwę z bagażem czterech goli, to nie mogliby mieć do nikogo pretensji. Wiślacy wreszcie zagrali tak, jak wymaga tego trener Maaskant. Ataki konstruowali szybko i pomysłowo, często wymieniali się pozycjami, krótką gra na małej przestrzeni zdobywali teren i przedostawali się w pole karne gospodarzy. Niestety tam wracał stary grzech nieskuteczności. Sytuacje sam na sam marnowali Melikson i Kirm, w słupek trafił Biton, a strzały Ilieva mijały bramkę w niewielkiej odległości.
Ten ostatni przejawiał ogromną ochotę do gry i tylko dobra dyspozycja Kotorowskiego uratowała gospodarzy, przed utratą kolejnych goli po dobrych strzałach Serba z drugiej połowy. Wisła spuściła z tonu dopiero w ostatnim kwadransie ale ciągle kontrolowała przebieg meczu. Ofensywę Lecha rozruszali nieco wprowadzeni do gry Tonev i Murawski ale słabe strzały z dystansu nie mogły zagrozić bramce Pareiki i pierwsze od trzech i pół roku zwycięstwo Wisły w Poznaniu stało się faktem.
Wyraźnie widać, że podopieczni Maaskanta puścili w niepamięć niedawne pucharowe i ligowe niepowodzenia. Wiślacy złapali drugi oddech w odpowiednim momencie, bo czwartkowym spotkaniem z Odense w Lidze Europy wracają do gry na dwóch, a licząc także Puchar Polski, nawet trzech frontach.
Lech Poznań – Wisła Kraków 0:1 (0:1)
0:1 Biton 25’
Lech Poznań: Kotorowski – Bruma, Djurdjević (30’ Kamiński), Wołąkiewicz, Wojtkowiak – Injac – Kriviets, Stilić – Ślusarski (74’ Tonev), J. Wilk (56’ Murawski) – Rudnev
Wisła Kraków: Pareiko – Jovanović, Jaliens, Chavez, Paljić – Sobolewski, Nunez – Iliev (75’ Garguła), Melikson, Kirm (84’ C. Wilk) – Genkov (10’ Biton)
Żółte kartki: Stilić, Injac (Lech) – Sobolewski, Paljić, Pareiko (Wisła)
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 18 200
źródło: własne
dodał: MS
Komentarze |






