Aktualności

Witajcie w realu - czyli jak dać pozytywnego kopa

Witajcie w realu - czyli jak dać pozytywnego kopa

Autor: Dawid Kuciński

02-11-2012 16:33:38


Zaloguj się
Lubi to osób: 1



Projekt „Witajcie w realu” zagościł  w piątkowy wieczór w Kompany. Zaprezentowali się goście z Łodzi (Pan tu nie stał) oraz współtwórcy telewizji internetowej ISTV. Spotkania „Witajcie w realu” mają na celu poszerzyć wiedzę w zakresie wykorzystywania nowych technologii czy mediów.

 

W skrócie: ISTV  (dawniej webshake.tv) to telewizja internetowa, założona przez trzech kolegów. W krótkim czasie z pomysłu, który jak podkreślają twórcy – narodził się na kanapie przy piwie, udało się stworzyć intratny biznes o wartości rynkowej ok. 2,5 mln złotych. [Więcej o ISTV dowiecie się tu – link]. Marcin Jaśkiewicz wraz z Dominikiem Szarkiem stworzyli prezentacje złożoną z dwóch części. W pierwszej części Marcin Jaśkiewicz przybliżył historię ISTV oraz przedstawił 12 lekcji jakich nauczył się przez ten czas.

 

Celem spotkań „Witajcie w realu”, oprócz edukacji, jest inspiracja i motywacja młodych ludzi do działania. Świetnie w ten klimat wczuł się właśnie Jaśkiewicz, opowiadając o pierwszych krokach we własnym biznesie. Przesłanie jego wystąpienia można skrócić jednym zdaniem: nie bójcie się zaryzykować i róbcie swoje, bo to się opłaca. Mówiąc o fazie decyzyjnej, gdy zastanawiali się, czy zostawić wszystko i robić, to co chcą, Jaśkiewicz powiedział: - Po prostu zamknęliśmy oczy i uczy i skoczyliśmy na głęboką wodę! Dodatkowo zapowiedział, że jeśli lodówki będą miały w przyszłości wbudowane monitory, to oni też tam będą.

 

Druga część prezentacji, którą prowadził Dominik Szarek, została poświęcona możliwościom Internetu jako medium. Właśnie w tym miejscu twórcy ISTV szukają dla siebie miejsca. Przeszkodą jest tylko to, iż obecnie przeciętny człowiek ma w domu aż trzy ekrany: komputerowy, telewizyjny oraz telefonu/smartfononu. Twórcy mają nadzieję, że przyszłość przyniesie rozwiązania, które pozwolą za pomocą pilota na jednym ekranie zmieniać kanały telewizji tradycyjnej, jak i internetowej.


Zapraszamy do galerii zdjęć


Na spotkaniu „Witajcie w realu” zaprezentowali się także właściciele Pan tu nie stał – firmy oferującej między innymi: artykuły konfekcyjne, obuwie,  czy artykuły księgarskie.  
 
Właściciel podkreślali, że da się zrobić w Polsce, z polskich materiałów po polsku. – Szwalnia, drukarnia i wszystkie dodatki, akcesoria krawieckie produkowane są w Łodzi. Cała produkcja odbywa się lokalnie, od szwalni, drukarni, po producentów guzików i dodatków krawieckich. Dla nas to ważne, bo Łódź ma bogatą włókienniczą historię, a my swoją działalnością udowadniamy – mówili właściciele: Justyna Burzyńska i Maciek Lebiedowicz. Warto podkreślić, że nadruki na wyrobach też są w języku polskim.

 

 

Rozmowa  z organizatorami „Witajcie w realu” -

Maćkiem Młynkiem i Pawłem Śmietanką

 

 „Witajcie w realu” – co to za projekt?
 
Maciek: Wszystko zaczęło się w maju 2007 roku, gdy na forum studenckim rozmailiśmy o szwedzkiej szkole Hyper  Island, która kształci studentów w kierunku nowych mediów. Doszliśmy do wniosku, że przydałoby się zrobić coś takiego w Polsce.  Idea była taka, aby raz w miesiącu spotykać się z osobami pracującymi w branży, by dzieliły się swoją wiedzą z innymi.

Paweł: Na początku zapraszaliśmy przedstawicieli lokalnych firm i znajomych. Później temat się rozrósł i zaczęliśmy zapraszać ludzi z całej Polski. Chcieliśmy,  aby poziom był wysoki, żeby ludzi potrafili po
kazać, że się da. By inspirowali innych, motywowali ich do zrobienia kroku do przodu. 

 


Działacie tylko w Krakowie?

Maciek: Od tamtego roku we Wrocławiu takie spotkania organizuje studiumprzypadku.com, Dzisiaj po raz pierwszy ich poznamy osobiście, bo przyjechali do Krakowa

 

A to konkretne spotkanie było adresowane do kogo i co miało pokazać? Że otwieranie własnego biznesu jest najlepszą drogą do tego, aby zarabiać i utrzymać się przy „życiu”?

Paweł: Nie wiem, czy najlepsza. Kierujemy te spotkania do zainteresowanych i  do tych, którzy faktycznie chcą cos robić związanego z Internetem. Ale to nie są tylko studenci. Często zapraszamy licealistów, którzy odnajdują się tym temacie. Nie ma granicy wiekowej.


Maciek: Sami zaczęliśmy wcześniej. Ja miałem 15 lat jak zacząłem pisać strony internetowe.

 

I taka formuła jest najlepsza? Pokazywanie na przykładzie młodych, którym się udało, czy jednak powinni występować tu starzy menadżerowie w garniturach i tłuc nam do głowy, jak robić kasę?

Paweł: To jest dobra sugestia (śmiech). Może faktycznie zwrócimy się do takich doświadczonych ludzi, aby pokazali też ze swojego punktu widzenia, jak to wygląda.


Maciek: Taka forma jest najlepsza dla nas, najlepiej się w niej czujemy. Lubimy spotkania w kreatywnym klimacie.


Paweł: Poza tym, wychodząc  z potrzeby oglądania i słuchania o takich ludziach, to stwierdziliśmy, że fajniej jest robić cos aktywnego i interaktywnego, więc stworzyliśmy  wakacyjne warsztaty Summer Digital Academy, na które zaprosiliśmy gości spotkań „Witajcie w realu”. Prowadzili grupy i realizowali wcześniej wybrany projekt. Po 3 dniach pracy, grupy prezentowały swoje wyniki.

 

Jakie macie plany na przyszłość?

Paweł: Moim marzeniem jest otwarcie i rozwijanie tego pomysłu na większą skalę. Może w przyszłości udało by się otworzyć szkołę stacjonarną? Zobaczymy jak potoczą się nasze losy. Ale fajnie byłoby coś takiego zrobić, bo edukacja nie jest na najwyższym poziomie i uczelnie nie nadążają za potrzebami młodych ludzi, szczególnie w biznesie.


Maciek: Na razie skupiamy się na najbliższych spotkaniach i letnich warsztatach.

 

Dawid Kuciński

fot. Jacek Smoter/lovekrakow.pl

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech