Z główki. Nawałka do niektórych błędów się nie przyzna, ale powinien zostać

Arkadiusz Głowacki fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Kiedy prezes Zbigniew Boniek dziękował mi przed wylotem do Rosji za reprezentowanie biało-czerwonych barw, ani trochę nie zazdrościłem młodszym kolegom udziału w mundialu. Na własnej skórze doświadczyłem 16 lat temu, jak napompowany do granic możliwości balon oczekiwań pęka na naszych barkach. Uważam też, że Adam Nawałka powinien zostać – pisze w swoim drugim tekście w ramach cyklu „Z główki” Arkadiusz Głowacki.

Trener Nawałka kończy pracę z kadrą. Trzeba mu podziękować za etos pracy i bycie trenerem, o którym przez te lata mówiliśmy z dumą. Zawsze miał klasę i godnie nas reprezentował. Szkoda, że odchodzi. Powinien zostać. Zwalniamy trenerów w momentach niepowodzeń, a powinniśmy pozwolić im pracować. Selekcjoner popełnił błędy, do kilku pewnie nigdy się nie przyzna. Jego doświadczenie jest jednak bezcenne. Następca straci pół roku na poznanie kadry, a bardzo prawdopodobne, że nigdy nie przeżyje z tą kadrą tego, co Nawałka.

Na mecz z Senegalem również wystawiłbym Arkadiusza Milika i też popełniłbym błąd. Łatwo jest być trenerem po meczu. Nieco trudniej przed, gdy trzeba podjąć trudne decyzje. W pierwszym spotkaniu Nawałka postawił na sprawdzonych żołnierzy, którzy nie byli tak dobrze uzbrojeni jak dwa lata temu, ale w eliminacjach do mundialu dali nam i selekcjonerowi tyle radości.

Wieczorami zastanawiam się nad tym, co wydarzyło się w polskiej kadrze. Doszedłem do wniosku, że scementowana drużyna nie traci dwóch tak kuriozalnych bramek, jak w spotkaniu z Senegalem. Pierwszy i trzeci mecz był o awans z grupy. Kolumbia była poza zasięgiem.

Nie wyszedł nam ten mundial, a ja najbardziej żałuję Jakuba Błaszczykowskiego i Piotra Zielińskiego. Kiedy widziałem bezradnego Kubę stojącego przy linii, a obok niego zażenowanego całą sytuacją Nawałkę, było mi Kuby bardzo żal. Nie wiemy, co będzie za kilka miesięcy, ale bardzo prawdopodobne, że byłby to jego ostatni występ na mistrzowskiej imprezie, a być może ostatni poważny z orzełkiem na piersi.

Jestem wielkim fanem Piotrka. Wiem, co potrafi zrobić z piłką. Jak mówi prezes Boniek, piłkarz zaczyna się od szyi w górę. W przypadku Zielińskiego to dziś chyba ważniejsze od umiejętności. Ciągle wierzę, że przyjdzie taki czas i Piotrek weźmie naszą grę na swoje barki.

Kiedy prezes Boniek dziękował mi przed wylotem do Rosji za reprezentowanie biało-czerwonych barw, ani trochę nie zazdrościłem młodszym kolegom udziału w mundialu. Na własnej skórze doświadczyłem 16 lat temu, jak napompowany do granic możliwości balon oczekiwań pęka na naszych barkach. Kiedy wszystko się udaje i są wyniki – jest pięknie, nie ma większej przyjemności. Klepią cię po plecach, zapraszają do zakładów pracy i telewizji śniadaniowych.

Ale jest też druga strona medalu. Historia naszej kadry w XXI wieku jest układanką, w której dominują porażki, a polskie społeczeństwo zawsze wiele oczekuje. Nie przesadzę, jak powiem, że mieliśmy zdobyć w grupie siedem punktów i zagrać w półfinale.

Kiedy po dwóch meczach nie masz szans na wyjście do fazy pucharowej, trudno jest się zmobilizować i godnie zaprezentować w ostatnim meczu. Przemilczę ostatnie dziesięć minut z Japonią, ale potrafię docenić wysiłek biało-czerwonych. Rozumiem Polaków, którzy chcieli dowieźć zwycięstwa i nie rzucali się na rywala. Tak robi sporo drużyn. Po Senegalu i Kolumbii pewność naszych zawodników była na bardzo niskim poziomie. Wtedy podświadomie się cofasz. Prowadziliśmy 1:0 i nie dziwię się, że czekaliśmy na rywala. Japonię rozumiem mniej, bo mogła na swojej postawie stracić. W meczu Senegal-Kolumbia mogło się zdarzyć wszystko.

Kiedy na mistrzostwach w Korei i Japonii po klęsce z Portugalią było jasne, że niedługo wracamy do domu, wiedzieliśmy, że szansę dostaną przede wszystkim ci, którzy dotąd nie grali. Ja byłem w tej grupie i traktowałem występ z USA jak mecz o mistrzostwo świata. Stresu, który wtedy mi towarzyszył, nie da się porównać z żadną inną sytuacją w moim życiu. To było spotkanie o ten nasz sławny honor, a dla mnie o wszystko. O mistrzostwo świata.

Komu kibicuję na mundialu? Włochom! Wciąż wierzę, że coś się wydarzy…

Arkadiusz Głowacki

 

comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Życie miasta

Komunikacja

Biznes

Sport

Kultura

Na sygnale