Aktualności

Z piekła do nieba i z powrotem. Wisła w Lidze Europejskiej

Z piekła do nieba i z powrotem. Wisła w Lidze Europejskiej

Autor: Michał Rodak

24-08-2011 9:36:00


Zaloguj się



Trzy minuty – tyle dzieliło Wisłę od występów w piłkarskiej elicie. Po pięciu kolejnych zwycięstwach Białej Gwiazdy w drodze do Ligi Mistrzów, nadszedł czas na porażkę. Szkoda, że nastąpiła ona w meczu, który mógł być ukoronowaniem całorocznej ciężkiej pracy zespołu i sztabu szkoleniowego, a także spełnieniem marzeń dziesiątek tysięcy polskich kibiców. Wszystko przekreślił gol Ailtona w 87 minucie meczu.


Trzeba jednak szczerze przyznać, że na tle APOELu krakowianie wyglądali jak piłkarski ubogi krewny. Cypryjczycy imponowali techniką, szybkością i organizacją gry. Przewyższali rywali pod każdym względem. Z łatwością dochodzili do sytuacji strzeleckich, szybko rozgrywając piłkę w gąszczu bezradnych wiślaków. Można się zżymać, że pierwszą bramkę zdobyli po kuriozalnym błędzie Sergeia Pareki, który sam wbił sobie piłkę próbując łapać ją na linii bramkowej. Jednak z każdą minutą, upływającą pod znakiem huraganowych ataków mistrzów Cypru, krakowianie bronili się coraz bardziej rozpaczliwie, a gole wisiały w gorącym cypryjskim powietrzu.

Drugi, autorstwa Brazylijczyka Ailtona, padł już w 54 minucie. Kolejna klepka w bocznym sektorze boiska, kolejne dośrodkowanie w pole karne, strzał z bliska i na ponad pół godziny przed końcowym gwizdkiem, wydawało się, że sprawa awansu jest przesądzona.

Wszystkie założenia przedmeczowe Maaskanta wzięły w łeb i należało szybko znaleźć sposób na zdobycie gola. Holenderski trener Wisły postanowił wpuścić na plac gry Ivicę Ilieva. Serb wprowadził sporo ożywienia w poczynania swojego zespołu, a przede wszystkim pięknym podaniem zainicjował akcję, po której Cezary Wilk, strzałem w długi róg, odmienił losy dwumeczu.

Zobacz zdjęcia z hali Wisły Kraków, gdzie kibice oglądali mecz

Zawodnicy APOELu, którzy przy dwubramkowym prowadzeniu nieco zwolnili grę i oddali inicjatywę wiślakom, znów ruszyli do wściekłych ataków. Wycieńczeni krakowianie nie nadążali za szybko rozgrywaną piłką. Kilka razy za błąd z pierwszej połowy rehabilitował się Pareiko, nie udało mu się jednak zatrzymać uderzenia Ailtona z 87 minuty. Po chwili wybrzmiał końcowy gwizdek, GSP Stadium oszalał z radości, a zrozpaczeni wiślacy bezradnie padli na murawę, chowając twarze w dłoniach.

W Champions League zagra zespół lepszy, konsekwentnie budowany od kilku lat przez jednego szkoleniowca. Robert Maaskant swoją drużynę składa od roku, a pierwszymi owocami jego pracy są mistrzostwo Polski i awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Po dwóch latach kompromitujących porażek, Kraków doczekał się drużyny, która przynajmniej do grudnia będzie walczyć na międzynarodowej arenie. Potraktujmy to jako promień nadziei na jeszcze lepszą przyszłość.

APOEL Nikozja – Wisła Kraków 3:1 (1:0)
1:0 Pareiko (sam.) 29'
2:0 Ailton 54'
2:1 Wilk 71'
3:1 Ailton 87'

Pierwszy mecz: 1:0 dla Wisły. Awans: APOEL Nikozja.

APOEL Nikozja: Chiotis - Poursaitides, Jorge, Kontis, Boaventura (85' Alexandrou) - Pinto, Morais - Trickovski, Marcinho (90' Jahić), Manduca (85' Charalambides), Ailton

Wisła Kraków: Pareiko – Lamey, Jaliens (80' Jovanović), Chavez, Diaz – Sobolewski (58' Iliev), Wilk, Melikson – Małecki (80' Kirm), Genkov, Nunez

Żółte kartki: Manduka, Morais, Ailton, Charalambides (APOEL) - Sobolewski, Melikson, Lamey, Nunez, Iliev, Diaz (Wisła)
Sędziował: Viktor Kassai (Węgry)

żródło: własne
dodał: MS

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech