Aktualności
Wisła Kraków pokonała Jagiellonię Białystok 3:1 po golach Bitona, Genkowa i Kirma. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że gospodarze jeszcze do 80 minuty przegrywali 0:1.
Przed pierwszym gwizdkiem na stadionie przy Reymonta gościł potomek legendy Wisły Kraków - Henryka Reymana - którego nazwiskiem nazwany jest obiekt Mistrza Polski. Pod dach stadionu została wciągnięta koszulka zdobywcy 109 goli dla Wisły.
Niestety zaraz po uroczystościach spiker poinformował o wypadku z udziałem fanów Jagiellonii Białystok, w którym zginął jeden z kibiców. Wszyscy obecni na stadionie uczcili ten fakt minutą ciszy.
Co do składu obydwu zespołów, jedynym Polakiem w dzisiejszym zestawieniu Wisły Kraków był Czarek Wilk i jak zwykle podczas nieobecności Sobola, wystąpił w roli kapitana. Od początku jasne było, że Biała Gwiazda będzie musiała poradzić sobie bez kontuzjowanych Patryka Małeckiego i Maora Meliksona. W Jadze natomiast mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Tomasz Frankowski.
Piłkarze gości już w pierwszej minucie sprawdzili dyspozycję Pareiki. Na szczęście nasz bramkarz zaliczył pierwszą udaną interwencję w meczu. Wisła odpowiedziała chwilę później, kiedy to Bunoza strzelał głową i przeniósł piłkę kilka cm nad poprzeczką. W 14 minucie Krakowianie powinni prowadzić 1:0. Po strzale Jirsaka, dobijał Dudu Biton, jednak nie zdołał trafić do bramki. Po pierwszej wymianie ciosów podopieczni Roberta Maaskanta przejęli inicjatywę i zaczęli dominować na boisku. Wiślacy grali w ataku pozycyjnym i konstruowali dużo akcji, jednak brakowało albo ostatniego podania albo wykończenia. Taktyka Jagi nikogo nie zaskoczyła. Goście upatrywali swej szansy w kontrach.
Pierwszą połowę można zapisać na koszyść Wisły Kraków. Biała Gwiazda była zepołem lepszym, jednak nie potrafiła potwierdzić tego zdobytymi bramkami. Krakowianie zmarnowali wiele sytuacji, które powinny zakończyć się golem. Jagiellonia wraz z upływającymi minutami grała coraz bardziej defensywnie, a w ostatnich pięciu minutach pierwszej części spotkania została zamknięta na swojej połowie boiska.
Zaraz po wyjściu zawodników z szatni kontuzji doznał Bunoza, którego w 55 minucie zastąpił Osman Chavez. Wiślacy starali się przedrzeć w pole karne rywali przez środek, co kończyło się częstymi stratami piłki i groźnymi kontratakami Jagiellonii. Jeden z nich na bramkę zamienił Pawłowski, który w sytuacji sam na sam strzałem po ziemi pokonał Pareikę. Niemoc strzelecka Białej Gwiazdy trwała. Wszystkie sytuacje podbramkowe gospodarzy kończyły się fiaskiem. Piłkarze Wisły byli w drugiej połowie cieniem samych siebie i jedynym sposobem jaki znajdowali na zatrzymanie gości były faule. Mecz od około 70 minuty zrobił się bardzo nerwowy. Kibice Wisły byli wyraźnie zdegustowani poziomem, jaki prezentowali zawodnicy z gwiazdą na koszulkach. Goście natomiast postanowili celebrować każdy faul leżąc w nieskończoność na murawie. Po słabym okresie gry Wiślacy niespodziewanie wyrównali w 79 minucie. Piłka odbiła się od nogi Bitona i zmierzała lobem do siatki, a Tomasz Ptak w ostatniej fazie praktycznie sam wbił ją sobie do bramki. Był to chyba najbardziej kuriozalny gol Wisły w tym sezonie, ale jak wiemy futbolówka słucha Dudu jak zaczarowana. Gospodarze podbudowani strzelonym golem i niesieni dopingiem kibiców starali się zforsować bramkę Ptaka. Poszli za ciosem i powiodło się. Wejście smoka zaliczył Cwetan Genkow, który w 88 minucie dał Białej Gwieździe prowadzenie. Podczas gdy Robert Maaskant wraz ze swoim sztabem cieszył się ze strzelonej bramki, Andraż Kirm podwyższył wynik i w 2 minuty ze stanu 1:1 zrobiło się 3:1.
Rezultat ten utrzymał się do końca i Wisła Kraków pokonała Jagiellonię 3:1. Był to bardzo trudny a zarazem emocjonujący mecz. Wiślacy jak zwykle podnieśli poziom adrenaliny swoich kibiców. Najważniejsze jednak, że zdobyli 3 kolejne punkty do swojego dorobku w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.
A oto co powiedział Tomas Jirsak po tym spotkaniu:
To był dla nas bardzo trudny mecz. Pierwsi straciliśmy bramkę, a u siebie nie możemy przegrywać. Najważniejsze jest to, że dzisiaj wygraliśmy i zdobyliśmy kolejne punkty w lidze, bo bardzo nam ich brakowało. Nasza obrona trochę pogubiła się w pewnych sytuacjach, to pewnie wynik tego, że Jagiellonia grała szybkie kontry. Tomas zapytany o to czy taka gra wystarczy na Fulham odpowiedział: Trudno powiedzieć. Na pewno z Fulham zagramy inaczej. Będzie to bardzo trudny przeciwnik, z górnej półki i musimy zagrać o wiele lepiej niż dzisiaj.
Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok 3:1 (0:0)
0:1 Pawłowski 57’
1:1 Biton 79’
2:1 Genkov 88’
3:1 Kirm 89’
Wisła Kraków: Pareiko – Lamey, Jaliens, Bunoza (56' Chavez), Paljić – Wilk, Nunez (62' Garguła) – Iliev, Jirsak (79' Genkov), Kirm, Biton
Jagiellonia Białystok: Ptak – Bartczak (46' Pejović), Cionek, Skerla, Norambuena – Kupisz, Grzyb, Hermes, Maycon (67' Seratlić) – Cetković, Pawłowski (58' Frankowski)
Żółte kartki: Iliev, Wilk (Wisła) – Norambuena (Jagiellonia)
Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)
Widzów: 15 323
Źródło: własne
Dodał: anisal
Komentarze |






