Aktualności
Setny mecz Wisły Kraków w europejskich pucharach nie będzie pod Wawelem mile wspominany. Biała Gwiazda przegrała wyjazdowe spotkanie z Fulham Londyn i jest już niemal przesądzone, że tegoroczną przygodę z Ligą Europy zakończy na fazie grupowej. Bramki dla gospodarzy zdobyli Duff, Johnson (dwie) i Sidewell. Honor wiślaków obronił Andraz Kirm.
Tylko 17 zawodników zabrał do Londynu trener Maaskant. Do licznego grona kontuzjowanych dołączył Tomas Jirsak, natomiast absencja Osmana Chaveza wynikała z nadmiaru żółtych kartek. Co gorsza, o kolejne spustoszenie w wiślackich szeregach postarał się… brytyjski urząd imigracyjny. Lotniskowi urzędnicy zakwestionowali wizy Ivicy Ilieva, Marko Jovanovica i Milana Jovanica. Serbowie ostatecznie dotarli do reszty zespołu późnym wieczorem, ale nie wzięli udziału w przedmeczowym treningu i mecz rozpoczęli na ławce rezerwowych.
Mimo takich ubytków krakowianie zaprezentowali się na Craven Cottage nieźle. Rozmiar porażki nieco zamazuje obraz gry, bo choć ta toczyła się pod dyktando gospodarzy, to niesieni dopingiem ok. 8 tysięcy Polaków wiślacy, postawili rywalom trudne warunki. Starali się przejmować piłkę w środkowej strefie i wyprowadzać szybkie kontrataki. Przy odrobinie szczęścia, do trafienia Kirma z 10. minuty, mogli dołożyć jeszcze przynajmniej dwa gole. Najwięcej zastrzeżeń – jak zwykle – można było mieć do gry obronnej, a zwłaszcza – jak zwykle – do postawy Kew Jaliensa. Holender znów długimi momentami był na boisku zagubiony i przynajmniej dwie z czterech straconych bramek obciążają jego konto.
Trzeba jednak dodać, że akcje poprzedzające trafienia londyńczyków, wiślacka defensywa do tej pory mogła oglądać tylko w telewizji. Tempo i precyzja rozegrania piłki, dobitnie udowodniły przepaść, jaka dzieli angielską i polską szkołę futbolu. A wolej Andy’ego Johnsona zostałby nad Wisłą okrzyknięty golem sezonu.
Porażka w Londynie w praktyce przekreśla szanse Białej Gwiazdy na zajęcie drugiego miejsca w grupie K i awans do 1/16 finału Ligi Europy. Scenariusz pozwalający na wyprzedzenie w tabeli Fulham, trzeba rozpatrywać w kategoriach science-fiction. Podopieczni Maaskanta powinni raczej skupić się na zmaganiach z ligowymi rywalami. Tymbardziej, że niedzielne Derby Krakowa nabrały nowego znaczenia. Jeśli Biała Gwiazda zgubi punkty w starciu z rywalką zza Błoń, holenderski szkoleniowiec będzie mógł powoli pakować walizki…
Fulham FC – Wisła Kraków 4:1 (2:1)
1:0 Duff 5’
1:1 Kirm 9’
2:1 Johnson 30’
3:1 Johnson 57’
4:1 Sidwell 79’
Fulham FC: Schwarzer – Kelly, Baird, Hangeland, Arne Riise – Duff, Etuhu, Murphy (63’ Sidwell), Dempsey – Johnson (76’ Kassami), Zamora (72’ Frei)
Wisła Kraków: Pareiko – Lamey, Jaliens, Diaz, Paljić – Wilk, Brud (60’ Iliev) – Kirm, Garguła (60’ Genkov), Nunez – Biton (88’ Jovanović)
Żółte kartki: Zamora, Etuhu (Fulham) – Jaliens, Paljić, Diaz (Wisła)
Sędziował: Halis Özkahya (Turcja)
Widzów: 20 319
źródło: własne
dodał: MiSzcz
Komentarze |






