Aktualności

Zdziesiątkowana Wisła przegrywa z Polonią Warszawa

Zdziesiątkowana Wisła przegrywa z Polonią Warszawa

Autor: anisal

12-09-2011 23:51:02


Zaloguj się



Wisła Kraków w meczu 16 kolejki T-Mobile Ekstraklasy przegrała z Polonią Warszawa. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Schultes w 82 minucie spotkania.

 

Wszyscy zdawali sobie sprawę jak ważne jest to spotkanie, a zwłaszcza 3 punkty w nim zdobyte. Podkreślał to już Kazimierz Moskal na przedmeczowej konferencji. Trener do boju powołał najmocniejsze ogniwa Wisły w ofensywie. W pierwszej jedenastce na murawie zameldowali się m.in. Mały, Iliev, Biton i od dawna oczekiwany Maor Melikson. Z takim ogniem w ataku Biała Gwiazda musiała ten mecz wygrać. Do Krakowa, niestety wraz z drużyną Polonii, powrócił choć na chwilę Marcin Baszczyński bardzo gorąco przywitany przez kibiców. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego mieliśmy część oficjalną, podczas której pamiątkową koszulkę odebrał Adam Musiał.

 

Spotkanie rozpoczęło się dla Wisły tragicznie. W 3 minucie po starciu w polu karnym Paljica z Sultesem, zawodnik Białej Gwiazdy stracił przytomność i na murawie pojawiła się karetka. Dragana zastąpił Gordan Bunoza. Zaraz po wznowieniu gry z akcją ruszył Mały i po jego podaniu o krok od zdobycia bramki był Melikson. Poloniści natomiast zaczęli dość brutalnie i każdą nadarzającą się okazję wyklorzystywali do faulowania Wiślaków. Kolejne minuty meczu to głównie gra w środku pola i liczne błędy po stronie obydwu drużyn. Zarówno Wisła, jak i Polonia potrafiła wymienić kilka podań z pierwszej piłki na połowie boiska, jednak na tym akcje się kończyły. Podopieczni trenera Moskala częściej gościli na połowie przeciwnika i lepiej operowali piłką, ale niestety nie przynosiło to wymiernych korzyści nawet w postaci klarownych okazji do objęcia prowadzenia. Po wielu minutach stagnacji Biała Gwiazda przeprowadziła jedną groźną akcję, po której Mały powinien pokonać Michała Gliwę.

 

Pierwsza połowa tego spotkania była bardzo dziwna. Z pewnością wszyscy oczekiwali lepszego widowiska piłkarskiego niż to co zaprezentowali zawodnicy na murawie. Wydawało się, że końcowe linie boiska to linie pola karnego. Piłkarze zafundowali kibicom typowy mecz walki, dzięki czemu strzałów było jak na lekarstwo, nie mówiąc o strzelonych golach. Bramkarze byli praktycznie bezrobotni i na pewno przydała im się przerwa, aby rozgrzać mięśnie. Niestety jeszcze gorzej niż piłkarze, radził sobie w tym meczu arbiter. Często nie dostrzegał wyraźnych fauli a widział je tam, gdzie nikt inny nie potrafiłby się ich doszukać.

 

Drugą część spotkania lepiej zaczęła Wisła. Zamknęła Warszawian na swojej połowie i przeprowadziła kilka ładnych akcji ofensywnych. Białej Gwieździe szybko podcięto skrzydła, bowiem w 58 minucie drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartką ukarany został Junior Diaz. Mistrzom Polski znacznie utrudniło to sytuację i grało im się ciężko. Wiślacy bronili się i Polonia pomimo gry z przewagą jednego zawodnika przez długi okres czasu nie potrafiła zagrozić bramce gospodarzy, którzy w dziesięciu stworzyli sobie kilka sytuacji. Niestety podopiecznym trenera Moskala udało się utrzymać bezbramkowy remis tylko do 82 minuty, w której Schultes pokonał Pareikę z rzutu wolnego. Futbolówka odbiła się od stopy jednego z graczy Polonii i zmyliła naszego bramkarza. W ostatnich minutach znów było nerwowo. Na chwilę przed ostatnim gwizdkiem arbitra Maciej Sadlok również obejrzał drugą żółtą kartkę i dołączył do Juniora Diaza, który przedwcześnie opuścił boisko. Wisła miała kilka piłek meczowych już w doliczonym czasie gry i mecz ten mógł zakończyć się remisem. Niestety tak się nie stało.

 

Biała Gwiazda prawdopodobnie zakończy tegoroczne rozgrywki w Ekstraklasie ze stratą 10 punktów do Śląska. Jest to bardzo duża przewaga Wrocławian, ale nie niemożliwa do zniwelowania. Mecz z Polonią był meczem o 6 punktów i niestety to Warszawianie gonią czołówkę tabeli. Wiśle pozostaje mecz pucharowy z Twente i wierzmy, że tam naszym piłkarzom dopisze więcej szczęścia.

 

Źródło: własne

Dodał: AG

 

 

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech