Artykuł

Co robi student w wakacje

Autor: Wodzu

20-07-2011 13:27:04


Zaloguj się



Jak większość braci studenckiej, tak i ja na czas wakacji rozglądam się za tymczasową pracą. Dzisiaj zakończyłem proces rekrutacyjny, wyjściem z sali, w jednej z tzw. firm pośrednictwa pracy działającej w branży marketingowej.

Nie powiem straciłem prawie tydzień czasu na zabawę z nimi ale przynajmniej jest materiał na artykuł i morał w postaci krótkiej refleksji.

Ofertę przesłała mi koleżanka, znalazła ją na jednym z portali lokalnych, cecha charakterystyczna w tytule podane sugerowane tygodniowe zarobki.
Cóż obiecałem jej jednak, że wyślę im swoje CV i pójdę na rozmowę. Po dwóch dniach od wysłania wiadomości e-mail, oddzwoniła do mnie Pani i zaprosiła na rozmowę wraz z wydrukowanym CV.

Rozmowa? Nie było bo podobno kierownik musiał nagle wyjść. Dano mi do wypełnienia ankietę personalną i kazano oddzwonić następnego dnia o 15.00.
Cecha charakterystyczna, nazwa firmy wydrukowana na kartce A4 i przyklejona taśmą klejącą do drzwi wejściowych, sekretarka nic nie może powiedzieć klepie tylko w kółko te same regułki, które nic nie mówią.

Cóż już prawie pewne, że to ściema ale gramy dalej. Oddzwoniłem, podobno przeszedłem jakieś sito weryfikacyjne i mam się zjawić u nich za parę dni na bezpłatne całodniowe szkolenie.

Na miejscu bez mówienia niczego dano mi do podpisania umowę o bezpłatną praktykę, już pomijam to, że była w jednym egzemplarzu ale ja wciąż nikt mi nie powiedział co będę robił.
Konstrukcja umowy była całkowicie niegroźna, nie miała żadnych kruczków, krótka i przejrzysta. Na każde pytanie sekretarka odpowiadała tę samą regułkę, czyli równie dobrze mogła nic nie mówić bo z tego co mówiła nie wynikało dosłownie nic.

W końcu dostałem się do „prezesa”. Rozmowa była krótka, gratulacje i przekazanie nas jakiemuś gościowi. Na koniec jednak padło jednak stwierdzenie –Jakieś pytania?- No, oczywiście, pełno.
Niestety „prezes” na pytania co będziemy robić, kiedy i za ile stwierdza, że ów jegomość nam wszystko wytłumaczy, a pod koniec dnia wystawią nam ocenę i ustalą kto dostanie pracę. Jedyne pytanie na jakie odpowiedział to czy można skończyć praktyki przed czasem, oczywiście że można.

Rozmowa z opiekunem tworzącej się właśnie grupy też w założeniach miała być krótka. Pan napomknął coś o akwizycji i o tym, że ponieważ przeszliśmy skomplikowany proces rekrutacyjny, więc dzisiaj będziemy tylko obserwowali jego działania. Pytał o poprzednią pracę i takie bzdury. Tutaj chciał skończyć, jednak z uporem maniaka padały pytania o formę zatrudnienia i ewentualną płacę.
Gość był wyraźnie zdziwiony, że chcemy to wiedzieć tak wcześnie, stwierdził że pod koniec dnia wszystkiego się dowiemy.
Na szczęście chyba nie wytrzymał psychicznie naporu pytań i w końcu wydusił z siebie, że okres próbny trwa dwa tygodnie i wtedy płatne jest od sprzedanego produktu, a potem jeżeli firma będzie Cię chciała zatrzymać to da umowę o pracę.

Przepraszam wszystkich którzy są ciekawi dalszej części tego absurdu ale w tym momencie wyszedłem bo nie wytrzymałem. Poprosiłem tylko sekretarkę aby zniszczyła przy mnie dokumenty i opuściłem lokal mojego niedoszłego pracodawcy.

Cały czas nie daje mi spokoju jedna rzecz, czy ja wyglądam na głupiego? Parafrazując słowa jednego z polskich muzyków „Dlaczego wszyscy w tym kraju chcą mnie zrobić w ch**a?”

Na koniec apel do wszystkich poszukujących pracy na wakacje CHODŹMY RAZEM KOPAĆ ROWY. Niech Ojczyzna ma z nas jakiś pożytek.
Przynajmniej na budowie, wiesz za co robisz a majster nie bawi się w „managera” nowoczesnej firmy posługując się bezsensownymi angielskobrzmiącymi sloganami.

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech