Artykuł

Co z Aleją Przyjaźni?

Autor: Michał Rodak

27-06-2011 17:41:25


Zaloguj się



Co stanie się z Aleją Przyjaźni?

Katastrofa Smoleńska to wydarzenie, które wstrząsnęło nie tylko Polską, ale także całym światem, jednak jak wszystko inne odchodzi i zapisuje się na tragicznych kartach naszej historii. Co prawda okres żałoby przeminął, ale oczywistością jest, że nikt nie ma zamiaru puścić tego w niepamięć, jednak coraz większa liczba osób na wysoko postawionych stanowiskach państwowych wykorzystuje tę tragedię do przypodobania sobie przychylnych temu procederowi polityków.

Przykładem jawnego obłędu jest plan zmiany nazwy nowohuckiej Alei Przyjaźni na aleję imienia tragicznie zmarłej prezydenckiej pary.

Burzy to krew w żyłach nie tylko większości polityków, ale również zwykłych ludzi. Nie chodzi tu wcale o brak szacunku, ale swoisty niesmak, który niosą ze sobą tego rodzaju akcje, ponieważ zmuszają one Polaków do podziału na „dobrych”, którzy w ciągłym hołdzie ofiarom nie pozwalają odejść temu wydarzeniu w spokoju do historii oraz „złych”, którzy jako pasywni ignoranci nie są zainteresowani i nie starają się należycie pożegnać zmarłych.
I w ten sposób dzieli się naród polski, jednak czy jest to rzeczywiście potrzebne?

Nikt nie umniejsza przecież ogromu tej tragedii poprzez chęć wrócenia do normalnego życia. Oczywiście rodziny zmarłych nigdy nie zapomną o tym co się stało, jednak naród również nie zamierza tego robić. Będą przecież obchodzone uroczystości rocznicowe, przemówienia, prezentacje przypominające ich życie, ale wszystko w swoim czasie. Jeżeli ktoś czuje taką potrzebę może położyć kwiaty na ich grobach i pomodlić się za tragicznie zmarłych - naszych rodaków, jednak apelujemy do ludzi, których wybraliśmy - apelujemy do władz.

Drodzy urzędnicy i politycy! Macie być głosem swojego ludu, ponieważ to on dał wam władzę. Nie zapominajcie o tym i przed tak istotnym przedsięwzięciem jak zmiana nazwy alei zapytajcie go o zdanie, ponieważ nie wszyscy chcą wynosić prezydencką parę na ołtarze. Oczywiście, że zmarłym należy się szacunek, jednak większość społeczeństwa również ma za sobą różnego rodzaju tragedie, a jednak nikt nie zmienia nazw ulic na takie, które będą hołdowały imieniu naszych bliskich zmarłych. Już pochówek pary prezydenckiej na Wawelu budził wiele kontrowersji, więc po co dalej szerzyć niesmak?

Wprowadzenie innej nazwy dla Alei Przyjaźni będzie wiązało się również z niemałymi kosztami. Pomijając te, które poniesie miasto zastanówmy się ile kłopotu będą mieli mieszkańcy oraz przedsiębiorcy prowadzący tam swoje firmy. Wymiana dowodów osobistych to tylko wierzchołek góry lodowej. W następnej kolejności są moduły w kasach fiskalnych, pieczątki firmowe, umowy o pracę, umowy z dostawcami różnorakich usług, prawa jazdy i dowody rejestracyjne.

Czy ktoś zwróci tym ludziom pieniądze i czas jaki muszą poświęcić na załatwienie tych wszystkich spraw? A może miasto samo zapłaci za te wszystkie zmiany? Tylko, że budżet miasta Krakowa jest w opłakanym stanie...
Czasy w jakich żyjemy nie należą do łatwych więc po co jeszcze bardziej sobie je utrudniać?

autor: Izabela Augustynowicz Izaa

Zachęcam do rejestrowania się na portalu i do wyrażenia swoich opinii na temat tego artykułu, jak Wy postrzegacie sprawę tutaj opisaną? Zapraszam do rozmowy w komentarzach!

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech