Artykuł
W środę Regionalna Izba Obrachunkowa zdecydowała, że do długu Krakowa należy wliczyć jedynie część umów z odroczonym terminem płatności. Znaczy to ni mniej ni więcej, że Kraków odzyskał płynność finansową i będzie mógł zaciągać kolejne kredyty niezbędne do zrealizowania następnych inwestycji.RIO uznał, że do długu Krakowa można wliczyć tylko część umów o równowartości 70 mln zł, co jest bardzo dobrą informacją dla naszego miasta gdyż potencjalnie długi te mogły wynosić ponad 270 mln zł.
- Konsekwencje tej decyzji są takie, że Kraków nie przekroczy limitu 60 proc. zadłużenia i prawdopodobnie będzie mógł pozyskać 300 mln zł z obligacji - mówi Mirosław Legutko, rzecznik RIO.
Dzięki tej decyzji gminę dzieli od granicy niebezpiecznego zadłużenia 80 mln zł. Nie wątpliwie orzeczenie Regionalnej Izby Obrachunkowej wzbudziła powszechny entuzjazm w magistracie.
- Dla nas to oznacza, że skończą się problemy z płynnością, będziemy mogli zaciągać kredyty i kontynuować inwestycje - tłumaczy Małgorzata Okarmus, dyrektor Wydziału Budżetu Urzędu Miasta.
Po środowym rozstrzygnięciu niezachwiany pozostaje długo falowy plan inwestycyjny miasta.
- RIO potwierdziła, że Kraków nie jest zadłużony ponad miarę, tylko tyle, ile mu wolno. To zawsze powtarzał prezydent. Potwierdziło się także, że rozporządzenie ministra finansów jest nieprecyzyjne. Od jego interpretacji zależy to, jakie umowy mają być wliczane do długu, jakie nie. Na to także zwracał uwagę prezydent, że takie akty prawne powinny bardzo wyraźnie określać, co wolno, a czego nie - mówi Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta.
Przed hurraoptymizmem przestrzega jednak Andrzej Hawranek, przewodniczący Komisji Budżetowej Rady Miasta.
- Stąpamy po cienkim lodzie; wystarczy, że wydarzy się coś niespodziewanego i miasto przekroczy limit.
Decyzja Izby nie kończy jednak dyskusji na temat zadłużeń samorządów, gdyż kolejne rozporządzenia ministra finansów mają na celu drastycznie zmniejszanie deficytów gmin. Według założeń Jacka Rostkowskiego do 2015 roku wielkość zadłużenia samorządów ma plasować się na poziomie 1% dochodów gminy. Niestety spowoduje to również zastój w inwestycjach, co oznacza spowolnienie rozwoju miast, w tym także Krakowa.
autor: Matios
Źródła: Dziennik Polski
Komentarze |






