Artykuł
Serial o wampirach przeżywa szczyt popularności w naszym kraju. Właśnie telewizja HBO emituje kolejny, czwarty już sezon opowieści o – z pozoru – zwyczajnym miasteczku w Luizjanie, Bon Temps, gdzie z każdym odcinkiem ze zdumieniem odkrywamy, że naszymi sąsiadami są wampiry, wilkołaki, wróżki a nawet zmiennokształtni. Witajcie w świecie kelnerki Sookie Stackhouse!
Krew, seks i wampiry
Allan Ball, znany z innej produkcji stacji HBO „Sześć stóp pod ziemią” wprowadza nas w świat, gdzie nie ma tematów tabu. W serialu znajdziemy pełno seksu, brutalności, krwi i morderstwo. Również temat śmierci został przedstawiony w całkiem innym świetle – powoli utożsamiamy się z nią przypatrując się poczynaniom martwych od co najmniej kilku wieków wampirów. To one są motorem napędowym całej fabuły serialowej i sprawcami bardzo dużego zamieszania..
Fabuła (nie) całkiem zmierzchowa
Oglądając pierwsze odcinki pierwszej serii mamy poczucie, że to kolejna produkcja kierowana dla nastolatków, w stylu kultowej już (sic!) Sagi o miłosnych perypetiach Edwarda i Belli – bohaterów „Zmierzchu” i bożyszcza nastolatek. Mamy tutaj do czynienia z podobnym schematem, a więc Sookie Stackhause zakochuje się w wampirze, który pamięta wojnę secesyjną – Billu Camptonie. Przez pryzmat ich uczucia i perypetii mamy wgląd w całość „wampirzego” świata. Jest on całkowicie różny od tego z klasycznych filmów grozy. Zapomnijmy o ponurym zamczyskach i chmarze nietoperzy. Akcja toczy się w XXI wieku, dwa lata po tym, kiedy krwiopijcy ujawniają się w telewizji. A wszystko za sprawą wynalezienia syntetycznej krwi – tytułowej True Blood. Ciekawe jest więc przedstawienie koegzystencji ludzi z wampirami, ich wzajemnych relacji i uprzedzeń. Poprzez kolejne odcinki mamy wgląd na ich historię, od czasów zamierzchłych, poprzez krwiożercze czasy inkwizycji, niespokojne rządy Margaret Thatcher, aż do współczesności. Dodatkowo, co podwyższa walory serialu, nie można ocenić jednoznacznie nikogo, bo zarówno ludzie jak i wampiry nie zawsze są fair wobec tych drugich. Wampiry są bardzo nowoczesne, zresztą jak przystało na XXI wiek. Hrabia Dracula pogubiłby się w gąszczu technicznych nowinek, spędzania czasu w klubach i na koktajlach.
Oglądając serial poznamy mnóstwo postaci. Mamy więc do czynienia z czarnoskórym La Fayettem – kucharzem, dilerem narkotyków, a także męską prostytutką, Tarą o niewyparzonym języku, właścicielem baru, Samem czy chociażby Sookie – blondynką, która ma skłonności do wpadania w kłopoty.
Nie tylko wampiry
O ile w pierwszym sezonie mamy do czynienia „jedynie” z wampirami, to w miarę oglądania kolejnych, pojawiają się wilkołaki, zmiennokształtni i wróżki, a w czwartej serii zapoznajemy się ze złowieszczą wiedźmą, która komplikuje życie wszystkim bohaterom. Minusem jest fabuła – niekiedy bardzo dobrze skonstruowana, ale też bardzo często przewidywalna i naciągana, a niektórych wątków tak naprawdę nie potrzebowalibyśmy. Nowe odcinki pokazują niekonsekwencje scenarzystów – dramatyczne wydarzenia, które dotyczą bohaterów pojawiają się i znikają, nie czyniąc długotrwałych spustoszeń w ich życiach. W czwartym sezonie wątek z czarownicami o tyle jest ciekawy i niesamowity, że oglądający wręcz umierają ze zniecierpliwienia, aby obejrzeć jego finał – nie będę nic zdradzał, bez obaw. Kulminacja napięcia widoczna jest już w połowie serii. Brawa dla twórców.
Złe Rzeczy
Ścieżka dźwiękowa do serialu jest wręcz genialna, doskonale dobrana i komponująca się. Zostały w niej użyte przede wszystkim elementy amerykańskiego country, co tworzy klimat miasteczka na południu Stanów Zjednoczonych. Można usłyszeć np. Depeche Mode albo Kings of Lion, jednak największą furorę robi piosenka z bardzo psychodelicznej i dziwacznej czołówki – „Bad things” Jace’a Everret’a.
Romans, horror, fantasy
Twórcom udało się stworzyć intrygujący świat różnych fantastycznych postaci, a wszystko zanurzone w amerykańskiej, kowbojskiej rzeczywistości. Znajdziemy w nim elementy bardzo humorystyczne, a niejednokrotna scena ocieka wręcz czarnych humorem czy nawet groteską (duża w tym zasługa genialnie wykreowanej i zagranej przez Kristin Bauder – wampirzycy Pam). „True blood” to nie tylko rozrywkowa seria o wampirach. Serial nie omija również trudnych tematów, takich jak: alkoholizm, narkomania(tutaj w postaci uzależnienia od krwi wampirów), miłość, przebaczenie, złe relacje rodzinne czy ból po utracie bliskiej osoby.
Rafał Gajdosz
Krew, seks i wampiry
Allan Ball, znany z innej produkcji stacji HBO „Sześć stóp pod ziemią” wprowadza nas w świat, gdzie nie ma tematów tabu. W serialu znajdziemy pełno seksu, brutalności, krwi i morderstwo. Również temat śmierci został przedstawiony w całkiem innym świetle – powoli utożsamiamy się z nią przypatrując się poczynaniom martwych od co najmniej kilku wieków wampirów. To one są motorem napędowym całej fabuły serialowej i sprawcami bardzo dużego zamieszania..
Fabuła (nie) całkiem zmierzchowa
Oglądając pierwsze odcinki pierwszej serii mamy poczucie, że to kolejna produkcja kierowana dla nastolatków, w stylu kultowej już (sic!) Sagi o miłosnych perypetiach Edwarda i Belli – bohaterów „Zmierzchu” i bożyszcza nastolatek. Mamy tutaj do czynienia z podobnym schematem, a więc Sookie Stackhause zakochuje się w wampirze, który pamięta wojnę secesyjną – Billu Camptonie. Przez pryzmat ich uczucia i perypetii mamy wgląd w całość „wampirzego” świata. Jest on całkowicie różny od tego z klasycznych filmów grozy. Zapomnijmy o ponurym zamczyskach i chmarze nietoperzy. Akcja toczy się w XXI wieku, dwa lata po tym, kiedy krwiopijcy ujawniają się w telewizji. A wszystko za sprawą wynalezienia syntetycznej krwi – tytułowej True Blood. Ciekawe jest więc przedstawienie koegzystencji ludzi z wampirami, ich wzajemnych relacji i uprzedzeń. Poprzez kolejne odcinki mamy wgląd na ich historię, od czasów zamierzchłych, poprzez krwiożercze czasy inkwizycji, niespokojne rządy Margaret Thatcher, aż do współczesności. Dodatkowo, co podwyższa walory serialu, nie można ocenić jednoznacznie nikogo, bo zarówno ludzie jak i wampiry nie zawsze są fair wobec tych drugich. Wampiry są bardzo nowoczesne, zresztą jak przystało na XXI wiek. Hrabia Dracula pogubiłby się w gąszczu technicznych nowinek, spędzania czasu w klubach i na koktajlach.
Oglądając serial poznamy mnóstwo postaci. Mamy więc do czynienia z czarnoskórym La Fayettem – kucharzem, dilerem narkotyków, a także męską prostytutką, Tarą o niewyparzonym języku, właścicielem baru, Samem czy chociażby Sookie – blondynką, która ma skłonności do wpadania w kłopoty.
Nie tylko wampiry
O ile w pierwszym sezonie mamy do czynienia „jedynie” z wampirami, to w miarę oglądania kolejnych, pojawiają się wilkołaki, zmiennokształtni i wróżki, a w czwartej serii zapoznajemy się ze złowieszczą wiedźmą, która komplikuje życie wszystkim bohaterom. Minusem jest fabuła – niekiedy bardzo dobrze skonstruowana, ale też bardzo często przewidywalna i naciągana, a niektórych wątków tak naprawdę nie potrzebowalibyśmy. Nowe odcinki pokazują niekonsekwencje scenarzystów – dramatyczne wydarzenia, które dotyczą bohaterów pojawiają się i znikają, nie czyniąc długotrwałych spustoszeń w ich życiach. W czwartym sezonie wątek z czarownicami o tyle jest ciekawy i niesamowity, że oglądający wręcz umierają ze zniecierpliwienia, aby obejrzeć jego finał – nie będę nic zdradzał, bez obaw. Kulminacja napięcia widoczna jest już w połowie serii. Brawa dla twórców.
Złe Rzeczy
Ścieżka dźwiękowa do serialu jest wręcz genialna, doskonale dobrana i komponująca się. Zostały w niej użyte przede wszystkim elementy amerykańskiego country, co tworzy klimat miasteczka na południu Stanów Zjednoczonych. Można usłyszeć np. Depeche Mode albo Kings of Lion, jednak największą furorę robi piosenka z bardzo psychodelicznej i dziwacznej czołówki – „Bad things” Jace’a Everret’a.
Romans, horror, fantasy
Twórcom udało się stworzyć intrygujący świat różnych fantastycznych postaci, a wszystko zanurzone w amerykańskiej, kowbojskiej rzeczywistości. Znajdziemy w nim elementy bardzo humorystyczne, a niejednokrotna scena ocieka wręcz czarnych humorem czy nawet groteską (duża w tym zasługa genialnie wykreowanej i zagranej przez Kristin Bauder – wampirzycy Pam). „True blood” to nie tylko rozrywkowa seria o wampirach. Serial nie omija również trudnych tematów, takich jak: alkoholizm, narkomania(tutaj w postaci uzależnienia od krwi wampirów), miłość, przebaczenie, złe relacje rodzinne czy ból po utracie bliskiej osoby.
Rafał Gajdosz
Komentarze |






