Artykuł

Dzień słodki, jak z bajki

Autor: Agata Knapek

15-02-2012 18:48:29


Zaloguj się



Tłusty Czwartek - dla niejednego z nas właściwe Walentynki. Dlaczego tak bardzo kochamy łakocie i dlaczego ta miłość może naprawdę złamać nam serce?

 

"Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła" – mówi staropolskie przysłowie. Jednak wbrew pozorom pączki wcale nie są nasza rodzimą potrawą - ich pochodzenie przypisuje się kuchni tureckiej.


Pączki, wino i śpiew

Historia Tłustego Czwartku sięga starożytnego Rzymu. Ostatnie dni karnawału były dla Rzymian czasem rozpusty, zabawy, obfitego jedzenia oraz picia. Istnieją wzmianki o tym, że starożytni szczególnie chętnie spożywali mączne, słodkie ciastka smażone w tłuszczu - czyli nic innego, jak pączki, chociaż wtedy może nie były okrągłe. Tradycja jedzenia pączków zadomowiła się w Polsce w XVII wieku. Wiąże się ona z karnawałowymi wizytami przebierańców, którzy w zamian za odwiedziny dostawali od gospodarzy tzw. bułki szczedrakowe. Jednak pierwsze pączki wcale nie przypominały tych dzisiejszych. Pieczono je z chlebowego ciasta, nadziewano słoniną i smażono na smalcu. Na stół trafiały w towarzystwie tłustego mięsa - wszystko to zapijano oczywiście wódką. Dopiero później zaczęły pojawiać się słodkie wypieki w postaci racuchów, blin i pampuchów.


Dlaczego to czwartek jest akurat tłusty? Bynajmniej nie dlatego, że rymuje się z imieniem łasucha Bartka. Etnografowie podejrzewają, że to dlatego, iż Tłusty Czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału - Tłusty Tydzień. W staropolszczyźnie to czas największych zabaw oraz sutych uczt. Od tego dnia aż do Środy Popielcowej na stołach pojawiały się same tłuste potrawy: kiełbasy, kaszanki polewane słoniną oraz smażone w głębokim tłuszczu słodkości. Pączki były luksusową wersją, popularną raczej w kuchni szlacheckiej, a skromniejszą i chłopską - racuchy.


W Małopolsce tłusty czwartek, a raczej "combrowy czwartek", był obchodzony w szczególny sposób. Według legendy z XVII wieku, w ostatni czwartek karnawału zmarł krakowski wójt Combr, który zabraniał kramarkom handlować na Rynku Głównym. W każdą rocznicę jego śmierci handlujące kobiety urządzały więc zabawę. Zaczepiały mężczyzn i karały ich za winy wójta Combra. Kary były dość osobliwe - kupcowe ściągały z nich okrycie i zmuszały do tańca.

 

Pączek vs. donut

Warto zauważyć, że w innych krajach również istnieją odpowiedniki święta łasuchów. W Austrii Tłusty Czwartek wiąże się przede wszystkim z tradycją organizowania jednej z największych europejskich imprez towarzyskich - Balu w Wiedeńskiej Operze. Elity całego świata bawią się na wiedeńskim Balu od 1877 roku. Również i tam podaje się tradycyjne pączki smażone na głębokim tłuszczu dekorowane lukrami i czekoladą. Po Tłustym Czwartku w Austrii obchodzi się jeszcze Rosenmontag (czyli Różany Poniedziałek) i Faschingdienstag - wtorek, kończący karnawał. Na ulicach miast i miasteczek organizuje się różnokolorowe pochody, podczas których rozdaje się słodycze.



 

W Wielkiej Brytanii obchodzi się nie Tłusty Czwartek, a Tłusty Wtorek - Fat Tuesday, znany też jako Wtorek Naleśnikowy. Naleśniki służą nie tylko do jedzenia, ale i do zabawy. Dla dzieci i dorosłych organizuje się wyścigi z naleśnikiem na patelni. Najsławniejszy jest wyścig gospodyń w Olney, na trasie 375 metrów z rynku do kościoła, gdzie nagrodą jest pocałunek dzwonnika.

"Pączki" w krajach zachodnich są nieco inne, niż nasze. Różnica wynika m.in. z innego sposobu smażenia w tłuszczu. Smaży się je tylko kilkadziesiąt sekund, dzięki czemu tłuszcz nie wsiąka do środka. Donuty, bo tak się nazywają, najczęściej przybierają formę słodkiej oponki - nie mają nadzienia, ale za to są obficie polewane lukrem lub czekoladą i ozdabiane.

 

Najlepsze od babci
Przeciętny pączek z lukrem i dżemem zawiera około 300 kalorii. Donut oblany czekoladą - 230. Racuch z cukrem pudrem, rosyjska blina czy pampuch to 260 kalorii, za to jeden faworek tylko 50. Ale kto skończy na jednym? Jednak nie o same kalorie tu chodzi. Dietetycy odradzają spożywanie tych cudownych słodkości głównie ze względu na bardzo szkodliwe tłuszcze trans, w jakie obfitują.


Do ich produkcji używa się białej mąki pszennej, dużo tłuszczu i cukru. Już po zjedzeniu dwóch pączków przekracza się dzienną normę na spożycie cholesterolu. To prosta droga do chorób serca i zawału. Najgorsze są te "sklepowe" - tłuste, nadmuchane pączki z bardzo słodkim nadzieniem. Zdecydowanie lepiej jest tego dnia odwiedzić babcię, niż supermarket - domowe pączki z prawdziwym dżemem i bez lukru, wykonywane według starych receptur są zdrowsze i dużo smaczniejsze.


Obecnie można znaleźć też wiele przepisów na "odchudzone" czwartkowe słodkości - pączki na bazie twarożku, beztłuszczowe faworki, racuchy robione z mąki graham. Jednak wielu specjalistów żywienia jest zdania, że Tłusty Czwartek to dzień, w którym nawet dbający o linię mogą przymknąć oko na dietę. W końcu to tylko jeden raz do roku, prawda...?


Smacznego!

 

 

foto: fabrykaprzepisow.pl

Agata Knapek

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech