Artykuł
Największy tor kajakarstwa górskiego w Europie, basen, siłowania, hala sportowa czy SPA, to tylko niektóre atrakcje dostępne w Krakowskim Klubie Kajakowym oraz Ośrodku Rekreacji i Sportu „Kolna” w Krakowie. Jednak czy potencjał tego ośrodka jest w pełni wykorzystywany?
Dla osób, które nigdy nie odwiedziły chluby prezydenta Majchrowskiego przypominamy: olimpijski tor kajakowy, na którym odbywają się największe imprezy sportowe tego typu (włącznie z mistrzostwami świata) nie jest przeznaczony wyłącznie dla profesjonalistów. Użytkować go mogą również amatorzy raftingu. Wokół toru znajduje się asfaltowa, szeroka ścieżka o długości kilometra, z której mogą korzystać rowerzyści i łyżworolkarze. Kompleks oferuje również boiska do siatkówki plażowej i piłki nożnej czy badmintona. Dodatkowo można skorzystać z toru do paintballu lub ASG. W budynku Ośrodku Sportu i Rekreacji oprócz basenu znajduje się siłownia, hala sportowa oraz SPA. W sezonie letnim na starym korycie Wisły działa wypożyczalnia sprzętu wodnego (kajaki, rowerki wodne).
Na uboczu
Wraz z kompleksem sportowym położony jest w południowo-wschodniej części Krakowa, na obrzeżach Tyńca przy autostradzie A4. Zlokalizowanie ośrodka nie jest trudne, jednak dojście do niego trochę bardziej. Tylko w wakacje autobus linii 112 Rondo Grunwaldzkie – Tyniec Kamieniołom, kursuje tam w miarę regularnie i dojeżdża do ośrodka. Ten mały „skok w bok” z ustalonej trasy, wydłuża ją ok 7 minut, w zależności, czy jest duży ruch. Nietrudno sobie wyobrazić, co czuje zmęczony po pracy człowiek, który musi w upale przejechać się „jeszcze trochę”, aby np., zabrać/ wysadzić kilku pasażerów, a często nikogo. Jak już wcześniej zostało wspomniane, droga ta nie jest długa, a przecież w czasie ok. 7 minut można przejechać ok. 3-4 km. Dlaczego więc tak długo jedzie się i wraca z „Kolnej”? Wszystkiemu winna droga. A raczej ścieżka, na której z trudem wymijają się dwa samochody osobowe. W zimie (wspomniane weekendowe kursy) jest jeszcze gorzej. Na poboczu zalega ubita masa śnieżna. Trzeba zobaczyć jak wtedy kombinują wymijający się kierowcy aut z autobusem. Ale wróćmy jeszcze do cieplejszych dni. Gdy kończy się sierpień, wszystko się zmienia. Zainteresowanym pozostaje samochód lub mały spacerek (wysiadka na przystanku „Wały Wiślane II” i kilometr pieszo – jak głosi tablica informacyjna) oraz odwiedzanie ośrodka w weekendy (sześć kursów w ciągu dnia). Oczywiście, gdy aura sprzyja nie ma z tym większego problemu i przechadzka nikomu nie powinna sprawić problemu. Jednak przy deszczu, śniegu, mrozie i porywistym wietrze ten problem powiększa się. Po prostu, kto ma ochotę zaraz po basenie lub siłowni wyjść na zimno i najpewniej przeziębić się? Powstaje pytanie: czy OSiR „Kolna” nie jest „produktem” ekskluzywnym?
Wszystko da się załatwić…
Rozwiązanie wydaje się być proste: poszerzyć drogę, puścić autobus lub bus. Jednak istnieją pewne przeszkody. W pierwszym szeregu stoją kwestie własnościowe, a tuż za nimi finansowe. Problem polega na tym, iż właściciele pól przyległych do drogi, życzą sobie za kawałek ziemi zbyt wygórowaną cenę. Niestety nie udało nam się dowiedzieć, czy aktualnie są prowadzone negocjacje miasta z właścicielami. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu odesłał nas do Urzędu Skarbu Miasta, jednak i tam nie ma odpowiedzi na to pytanie. Na razie jedynym wyjściem pozostaje więc autobus i własne nogi. No i może przekonanie kogoś znajomego z samochodem, że sport to zdrowie.
Dawid Kuciński
fot.goldsystem.com.pl
Komentarze |






