Artykuł

Jak zwiedzić świat za grosze? Surfując na kanapie!

Autor: Justyna Probola

01-04-2012 14:55:08


Zaloguj się



To przecież niemożliwe!” - odpowie przeciętny Kowalski. I pewnie miałby rację, gdyby nie strona Couchsurfing.org, dzięki której całkiem łatwo możemy zrealizować swoje marzenia i podróżować po całym świecie, nie przepłacając za nocleg - pisze Justyna Probola.


Oczywiście nie chodzi tutaj o surfing na desce, ale o oryginalny sposób zwiedzania, który gwarantuje nam nie tylko miejsce do spania, ale także poznanie kultury poszczególnych miejsc od "środka".


- To świetny sposób na znalezienie darmowego zakwaterowania, gdziekolwiek nie pojadę - mówi Kasia, 21-letnia studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, która korzysta ze strony od 2010 roku. -Poza tym można poznać naprawdę fajnych, interesujących ludzi z różnych stron świata – dodaje.


To właśnie na zdobywaniu inspirujących doświadczeń i budowaniu głębokich więzi międzykulturowych oparta jest cała idea CS. Misją portalu jest stworzenie “świata, w którym każdy może odkryć i stworzyć znaczące powiązania z ludźmi oraz miejscami, jakie napotykają”.


- O portalu usłyszałem od znajomego i na początku podchodziłem do tego sceptycznie - opowiada Adam, 23-letni student Politechniki Poznańskiej, użytkownik od 2009 roku. - W końcu zarejestrowałem się, bo nigdy nie miałem wystarczającej ilości pieniędzy na nawet krótkie podróże. CS dał mi możliwość odwiedzenia innych miast i państw, a już po pierwszych doświadczeniach o wiele ważniejsza stała się możliwość poznawania ludzi i szlifowania języka.


W tym wypadku kanapa jest po prostu miejscem do spania, a surfowanie znaczy tyle, co z tego miejsca korzystanie. W przypadku innej intepretacji, możecie liczyć się z dużą dezaprobatą, gdy zaczniecie skakać komuś po łóżku.


Jak znaleźć własną kanapę – krok po kroku

Strona powstała na przelomie 2002 i 2003 roku z inicjatywy Amerykanina Caseya Fentona i początkowo służyła do komunikacji tylko jego bliższym i dalszym znajomym. Dopiero w ostatnich latach na Couchsurfing zapanował prawdziwy boom - obecnie zrzesza okolo 3 miliony ludzi z 246 krajów. Najwięcej kanap znaleźć można w Europie i Stanach Zjednoczonych, w tyle nie zostają Indie, Japonia czy Chiny. Dla spragnionych niecodziennych przeżyć nocleg oferują gospodarze z Alaski, Grenlandii czy Tanzanii.


Adam zwiedził już m.in. Szwajcarię i Niemcy, a w dalekosiężnych planach ma wyprawę autostopem dookoła świata, najlepiej zaczynając od Afryki. Kasia była m.in. w Holandii, Francji i Hiszpanii, teraz planuje wyjazd do Danii, a do jej marzeń należy odwiedzenie Papui Nowej Gwinei. Zapytana o to, czy są tam surferzy, odpowiada ze śmiechem: - Mam nadzieję!


Liczba członków nieustannie rośnie, a żeby zostać jednym z nich wystarczy jedynie zarejestrować się na stronie. Nie wystarczy ona natomiast do tego, aby znaleźć kanapę, trzeba bowiem uzupełnić informacje na swoim profilu. Couchsurfing jest zainteresowany waszym hobby, znajomością języków, prosi o napisanie kilku słów o sobie, a także ciekawią go wasze doświadczenia z podróżowaniem dzięki CS. Następnie należy opisać miejsca, w którym zakwaterujesz swoich gości. Warto wykonać to zadanie dokładnie i według swojego własnego pomysłu, a także dodać kilka zdjęć, ponieważ dzięki temu będziecie mogli wyróżnić się na tle zarówno pytających jak i pytanych.


Aby wyszukać kanapę wystarczy wpisać żądane miejsce, następnie do wybranych osób wysłać zapytanie zawierające dane o dacie waszego przybycia i wybycia, a także o rodzaju transportu (możesz wybrać np. łódkę lub metro). I pozostaje tylko czekać na odpowiedź.


Darmowy hotel?

Wśród użytkowników spotkać można najróżniejszych ludzi, których łączy jedno – chęć poznania, czy to nowych miejsc i ludzi. Wydaje się, że to pierwsze jest główną motywacją, aby stać się członkiem społeczności, czyli po prostu jedziemy gdzieś i mamy nadzieję na znalezienie darmowego hotelu. Następnie rozsyłamy zapytania o kanapę typu „kopiuj-wklej” do wszystkich z góry na dół, nie zważając na ich statusy i opisy. To błąd. W takim przypadku praktycznie nie mamy szans na pozytywną odpowiedź.


No chyba, że jesteśmy piękną, młodą, samotną kobietą, wtedy nasze szanse rosną, zwłaszcza wśród chętnych mężczyzn, dla których CS to ekwiwalent portalu matrymonialnego. Kasia opowiada o przygodzie w Amsterdamie, kiedy w ostatniej chwili postanowiła sprawdzić profil jedynego użytkownika, który odpowiedział na jej desperacką prośbę o nocleg (tę z rodzaju „last minute”).


- Już miałyśmy do niego iść, ale przedtem sprawdziłyśmy jego profil, żeby nie było, że nic o nim nie wiemy. I czytamy komentarz od jakiejś dziewczyny, że „kolega zaprasza bardzo chętnie do swojego łóżka, a wręcz zmusza”, więc stwierdziłyśmy, że może jednak tam nie pójdziemy, nawet za cenę spania na parkowej ławce. Wspomina również swój pobyt w Berlinie, kiedy podczas jednej imprezy, na którą zabrał ją jej host (gospodarz – przyp. red), ten zaczął ją obejmować i namawiać do zrobienia niektórych rzeczy wspólnie. - Nie chciałam pisać mu negatywnego komentarza, ponieważ obiektywnie nie zrobił nic złego, był bardzo kulturalny, do tego był Grekiem, więc myślałam, że to kwestia pochodzenia. Jednak intuicyjnie czułam, że coś było nie tak. Z drugiej strony wiedziałam, że kiedy to zrobię, on odwdzięczy się podobnym komentarzem. W końcu nie napisała mu nic, ale w krótkim czasie na profilu delikwenta pojawiło się kilka negatywnych komentarzy. W przypadku Kasi udawał Greka, choć wcale nie musiał, i wystawił jej jak najbardziej pozytywny komentarz.


No właśnie, jak to jest z tym komentarzami? Czy zawsze są szczere? - Trzeba czytać między wierszami – zdecydowanie mówi Kasia –Nikt nie napisze, że „chciał się na mnie rzucić”, ale „ma łóżko, którym lubi się dzielić” i to już jest coś, na co warto zwrócić uwagę.


Istotne informacje na profilu

W napisanie wiadomości trzeba włożyć serce. Wybaczcie, nie wiadomości, tylko requesta, bo w regulaminie wyraźnie napisane jest, że te przeznaczone są do innych celów, a gdy będziecie chcieli obejść tę zasadę, nadgorliwy użytkownik na pewno nie omieszka wam o tym przypomnieć. Podobnie jak o tym, że nie wolno wysyłać do wszystkich takich samych wiadomości, a przed tą czynnością trzeba zapoznać się dokładnie z profilem danej osoby, następnie napisać, dlaczego ją wybraliście i co sprawiło, że jest tak niesamowicie wyjątkowa. W tym wypadku portal może również służyć do podbudowania poczucia własnej wartości.


Istnieje parę powodów, dla których powinno się sprawdzić, choć najważniejsze info na stronie danej osoby. - Zapoznanie się z nim jest konieczne, ponieważ daje poczucie bezpieczeństwa - radzi Adam. – Dobrze stworzony profil czyni użytkownika osobą autentyczną i wiarygodną. Możemy też dowiedzieć się czego spodziewać się po tej osobie i czego ona może oczekiwać ode mnie. Gdy szukam noclegu w ostatniej chwili, bardzo ciężko jest napisać do każdego inne zapytanie. Przeczytanie informacji na czyimś profilu i dodanie do każdej kopiowanej wiadomości kilku zdań skierowanych do tej jednej osoby nie stanowi przecież wielkiego problemu, a pozwoli uniknąć nieprzyjemności.


Poza tym szkoda marnować czasu na wysyłanie zapytania o kanapę do osób, które zaoferować mogą jedynie spotkanie na „kawę lub piwo”. Choć oczywiście ono również bywa przyjemne. – Kiedyś dostałem taką propozycję od Polaka, który chciał się dowiedzieć czegoś o CSie – opowiada Adam. - Z przyjemnością wprowadziłem go w swój świat podróży i pomogłem stworzyć konto na stronie. Kasia jest bardziej sceptyczna: - Nie chce mi się opowiadać każdemu, że Kraków jest piękny, że musi zobaczyć to i tamto, i tak za każdym razem. W sumie nie wiem dlaczego wolę wpuścić kogoś do swojego mieszkania niż gdzieś z nim wyjść - śmieje się. - Może dlatego, że wydaje mi się, że ta osoba będzie oczekiwała, że ją oprowadzę po mieście, a ja jestem bardzo kiepskim przewodnikiem.


Ponadto, jeżeli jesteśmy wesołą gromadką pięciu osób, musimy upewnić się, czy nasz host ma tyle miejsca, bo przecież nie każdy posiada kanapę pięcioosobową. Zresztą już sam sposób napisania informacji na swój temat i zamieszczone zdjęcia mogą wskazywać na charakter użytkownika. Zaufajmy więc intuicji i nie zawracajmy głowy zbyt wielu przypadkowym ludziom, bo może okazać się, że trafimy do osoby, której z wzajemnością nie możemy znieść. A przecież z gospodarzem trzeba rozmawiać.


Ile płacę za nocleg?

CS to od sierpnia 2011 organizacja for-profit po prawie 9 latach, jako organizacja non-profit, co wywołało sprzeciw członków i wolontariuszy organizacji, którzy nie chcą zgodzić się na to, aby stał się on korporacją. Użytkownicy nie są jednak zobowiązani do jakichkolwiek opłat, a korzystanie z czyjejś kanapy dalej jest darmowe. Chętni mogą wesprzeć konto dotacjami o dowolnej wielkości oraz dokonać weryfikacji swojej tożsamości, nie jest to jednak niezbędne. Tyle w kwestii formalnej.


Jeśli chodzi o gościnę, bywa naprawdę różnie. Niezwykle komfortowa jest sytuacja, kiedy host bierze was na swoje utrzymanie i gwarantuje typowe francuskie/angielskie/włoskie śniadania czy też raczy przyrządzonym w nietypowym naczyniu domowym alkoholem. Kasia opowiada – W Barcelonie Jurij poczęstował nas mohito, które przygotował w akwarium według swojej własnej receptury. Nalewał je do szklanek wielką chochlą i przyozdabiał listkiem mięty. To był jeden z najlepszych drinków, jakie piłam w życiu.


Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że host oprócz hojnej ręki ma również wymagania, a do najbardziej uciążliwych należy chęć spędzania z wami czasu 24 godziny na dobę. Wtedy można za nocleg zapłacić na przykład swoim wolnym czasem, a podczas wyjazdu nie ma go przecież nigdy za wiele. Kasia wspomina swojego amsterdamskiego gospodarza - Chciał chodzić ze mną wszędzie. Był strasznie miły i cały czas strasznie spalony i bałam się mu powiedzieć, że choć na chwilę chcę zostać sama.


Miłym gestem będzie podarowanie drobnego upominku, a możliwości jest naprawdę sporo: od ptasiego mleczka po ręcznie wydziergany pulower. Kasia przyznaje, że początkowo dbała o prezenty dla swoich hostów. Praskiemu gospodarzowi przywiozła Żubrówkę, którą zresztą wypili wspólnie. Obecnie zarzuciła ten pomysł, bo uważa, że przecież nie o to chodzi w całej idei Couchsurfingu, ale o to, by spędzać razem czas i dzielić się doświadczeniami. Kasia: – Uważam, że dawanie prezentów w jest miłe. Ale nie oczekuję, że ktoś mi coś zostawi za to, że mógł tutaj mieszkać, a wręcz przeciwnie – że się czymś poczęstuje. Przecież ludzie nie zapraszają cię po to, żeby dostać coś w nagrodę.


Adam uzależnia tę kwestię od zasobności swojego portfela: - Jeżeli tylko moje finanse na to pozwalają, zawsze staram się podarować osobie, która mnie przyjęła produkt typowy dla mojego kraju lub miasta. Jeśli nie mogę pozwolić sobie na podarunek to zawsze staram się odwdzięczyć poprzez poświęcenie czasu na rozmowę, wymianę doświadczeń, czasem pomoc w pracach domowych czy ugotowanie polskiego obiadu. Nie trzeba wiele, aby surfer, który cię gości był zadowolony z twojego pobytu.

Szczytem wdzięczności będzie w ramach rewanżu zaproszenie go do siebie, ale nie róbcie tego pochopnie, bo może się okazać, że rzeczywiście przyjedzie i biada wam, jeśli z ledwością znieśliście go przez kilka dni. A nie ma przecież nic gorszego niż niechciany gość, wprawiony w sztuce surfowania na naszej kanapie.



Potrzebuję przyjaciół, z którymi mogę porozmawiać

Couchsurfing to rodzaj portalu społecznościowego, użytkowanie więc nie jest wskazane dla wszelkiego rodzaju outsiderów, osób z fobią społeczną lub po prostu dla tych, którzy nie chcą i nie lubią rozmawiać w innym języku niż swój rodzimy. Podstawą jest oczywiście angielski. Mile widziane są również języki obowiązujące w kraju, do którego chcemy jechać lub te, którymi nasz host potrafi. - Znam angielski, jestem w stanie dogadać się też z Niemcami i Hiszpanami. Najgorzej było we Francji. Ale pomimo bariery językowej i tak udało mi się nawiązać kontakt z sympatyczną parą starszych ludzi – mówi Kasia. I po chwili dodaje ze śmiechem - Przy pomocy słownika i języka migowego!

Zainteresowania drugą stroną wymaga zwykła kultura i szacunek dla człowieka, który zaofiarował nam swoją podłogę i kawałek koca, a w lepszym wypadku własny pokój i trzydaniowe śniadanie (tak, tacy też bywają). Dlatego też, wybierając osobę, u której zdecydujemy złożyć się nasze obolałe kości po całym dniu zwiedzania, niewątpliwie należy szukać wspólnych zainteresowań. „Często zamiłowanie do podróży jest wystarczające, aby móc się dogadać - zauważa Adam. Zdarza się też, że osoba którą odwiedzam zainteresuje mnie swoim ukochanym hobby, w które ja też później mogę się zaangażować. Podobnie, kiedy to my służymy komuś podłogą.

Kasia: - Courtney przyjechała do Polski ze Stanów, chciała tutaj zamieszkać, więc skorzystała z CSa, żeby poznać nowych ludzi. Nocowała u nas kilka dni. Potem moja koleżanka szukała native’a, bo przygotowywała się do egzaminu z angielskiego. Poleciłam jej Courtney. Teraz obie mi dziękują, bo bardzo się polubiły. A my dalej utrzymujemy kontakt i wspólnie imprezujemy. Lepiej więc, żeby było o czym gadać, bo najgorsze, kiedy trzeba zmuszać się do konwersacji. Potencjalny host na pewno będzie zainteresowany historią waszego życia, doświadczeniami z podróżowaniem, preferencjami kulinarnymi (wtedy chce coś ugotować) lub seksualnymi (wtedy uciekajcie).

Tylko od Was zależy, czy zepsujecie sobie wymarzony wyjazd. Lub kolejny piękny dzień spędzony w domowych pieleszach.


Justyna Probola

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech