Artykuł

Na rozkaz króla - przystanek Winarium

Autor: lovekrakow

17-07-2011 21:24:56


Zaloguj się



W sobotę, 16 lipca, w ramach wydarzeń towarzyszących aktualnej wystawie pt. Skarby Korony Hiszpańskiej, odbyła się organizowana przez Muzeum Narodowe gra miejska.

„Na rozkaz króla” z Parku Jordana wyruszyły drużyny, które trzema trasami poprzez trudy i znoje przedzierały się przez miasto na audiencję do Filipa V. Chodzenie na szczudłach, nauka flamenco, Labirynt Fauna, bitwa na „pomidory”, szukanie ukrytego słowa w hiszpańskiej księgarni to tylko nieliczne z zadań, z którymi przyszło zmierzyć się uczestnikom. Wszyscy, którym udało się ukończyć wybraną trasę z wynikiem pozytywnym przybyli do Winarium, aby uczcić zwycięstwo lampką wina. Punkt ten był również jednym z tych, w którym gwardziści walońscy ze szlaku zielonego musieli wykonać swoją misję.

„Zieloni” otrzymali quiz dotyczący hiszpańskich win. Przyporządkowanie szczepów do konkretnych regionów, dowiedzenie się, jak nazywa się najpopularniejsze wino musujące, znalezienie wśród sklepowych półek jednego z producentów czy odpowiedzenie na pytanie, co oznacza rocznik na etykiecie zwykle nie zajmowało zbyt wiele czasu. Najwięcej uwagi zawodnicy poświęcali… smakowaniu wina i określaniu jego bukietu. Wyczuwalny aromat wanilii? Owoce? Jeżeli tak to jakie? Posmak przypraw, drewna? Czekolady?! Po zakończeniu zadania, absorbującego ale jakże przyjemnego, wznieśliśmy toast zakończony wspólnym odtańczeniem podstawowego ruchu flamenco, „wykręcamy żarówkę-oglądamy-chowamy do kieszeni”, po czym dzielni gwardziści udali się do Ogrodu Botanicznego, gdzie czekał już sam król, by uściskiem dłoni pogratulować dotarcia na metę. Najlepsi, najszybsi, najodważniejsi w nagrodę otrzymali możliwość wejścia do krakowskiego konserwatorium i skorzystania z jego możliwości – gratka dla każdego wielbiciela sztuki. Gry miejskie cieszą się coraz większym zainteresowaniem. To nie tylko świetny sposób na nudę, ale również doskonała okazja do poćwiczenie swojego sprytu, wiedzy i umiejętności pracy w grupie, a przy okazji poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach.
W ten właśnie sposób swoją drużynę poznała Ewelina, studentka prawa:
„Gra miejska jest fantastycznym sposobem alternatywnego spędzania wolnego czasu i daje ogromne możliwości integracji z innymi ludźmi. Tak też stało się z naszą piątką. Tak, tak, nas jest piątka, a nie czwórka. Drużyny są zwykle czteroosobowe, a u nas którejś zawsze nie pasował termin gry i wymieniałyśmy się nawzajem. Oczywiście ja i Daga (siostra) znamy sie od urodzenia, ale praktycznie to samo możemy powiedzieć o Iwonie, której na dzisiejszej grze akurat nie ma. To pierwsza część naszej drużyny. Druga to Ania i Ania, które znają sie od siódmego roku życia. Tak naprawdę ja i obie Anie poznałyśmy się właśnie na grze miejskiej w maju – „Operacja luty”. Daga, Iwona i jedna Ania poznały się z kolei na Rajdzie Politechniki Krakowskiej. Jednak nasza integracja dokonała się na grze, bo teraz widujemy się w miarę często i bardzo się polubiłyśmy. Wspólne wykonywanie zadań i pokonywanie przeciwności losowych na grach miejskich sprawiło, że szybko sie porozumiałyśmy. „Na rozkaz króla” to nasza wspólna trzecia gra, Anie grały jeszcze wcześniej i to one nas w to wciągnęły. Gry miejskie są cudowną odskocznią od rzeczywistości i powrotem do dzieciństwa. Tematyka nie jest istotna, liczą się zadania. Im trudniejsze i dziwniejsze, tym większą frajdę sprawiają. Wygrana również nie jest najważniejsza, najważniejsze jest dotarcie do mety z wielkim uśmiechem i satysfakcją, że dałyśmy radę. Co jak co, ale są takie gry, których przejście graniczy z cudem i na metę docierają np. tylko dwie drużyny na pięćdziesiąt.”

Już w najbliższą sobotę, 23 lipca, kolejna gra miejska dla rodzin z dziećmi – „Hiszpańska zagadka”.
Gra odbędzie się na terenie Parku Jordana.

autor: Justyna Sekuła

Fotorelacja: Na rozkaz króla - Winarium, fotorelacja

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech