Artykuł
Czy Kraków potrzebuje zamknięcia pierścienia obwodnicy wokół miasta? Po co nam dokończenie Wschodniej i Północnej Obwodnicy (WOK i POK)? Wydaje się, że odpowiedzi są dość oczywiste. Pierwsze na myśl przychodzą argumenty emocjonalne, ale i logiczne typu: "Chcemy pełnej obwodnicy naszego miasta, bo każde nowoczesne miasto taką ma”, “jak będzie obwodnica to w mieście zmniejszą się korki”. Argumenty są, pieniądze też są, tylko zamiast aktywnych działań krakowskich polityków - od kilkunastu miesięcy mamy pokaz nieudolności i politycznych obietnic.
Część już mamy
Kraków, a raczej krakowianie cieszą się już z fragmentu obwodnicy (południowa i zachodnia).
Średnio, przez istniejącą obwodnicę Krakowa w ciągu doby przewija się ponad 33000 samochodów (średni dobowy ruch pojazdów silnikowych - SDR). Dzięki niej mieszkańcy południowej części naszego miasta mogą w bardzo łatwy i szybki sposób dojechać do lotniska Balice lub szybko przedostać się w rejony niedawno oddanego, nowego Ronda Ofiar Katynia. Jest to również ogromne ułatwienie dla osób podróżujących z/na południe Polski (np. Zakopane).
Oczywiste jest, że z części naszej obwodnicy korzysta ruch tranzytowy. To wszystko powoduje, że ruch w samym mieście jest mniejszy, mimo, że na co dzień kierowcy mogą tego nie zauważać.
Ale brakuje WOK i POK...
Z ringu na południu i zachodzie cieszymy się i korzystamy ochoczo. Dalszymi etapami zamknięcia Krakowa obwodnicą jest wybudowanie wschodniej i północnej części.
Potrzebujemy ich? Oczywiście, że tak. Dokończenie obwodnicy spowoduje, że Kraków faktycznie będzie mógł odczuć zmniejszenie ruchu w mieście.
Po pierwsze - mieszkańcy z południa nie będą musieli jechać przez Aleje czy ulicę Nowohucką, aby dostać się na północ, czy też do miejscowości za miastem.
Na tym skorzystają nie tylko krakowianie. Turyści z północy Polski, którzy chcą pojechać w góry, albo do naszych południowych sąsiadów, nie będą musieli przejeżdżać przez miasto i uprzykrzać nam życia. Skierują się na obwodnicę i w kilka minut objadą Kraków.
Do tego potrzebna jednak będzie też budowa trasy S7 łączącej Kraków z granicą województwa, ale to już inny temat.
Po drugie - pozbędziemy się tirów z centrum miasta. Gdy powstanie pełna obwodnica i miasto zdecyduje się na odważne i konieczne ograniczenia w ruchu ciężkich samochodów w mieście, nasze ulice w końcu pozbędą się tych “rozjeżdżaczy asfaltu”.
Co będzie z tirami, które będą jechały drogą S7 w kierunku Śląska, a Kraków nie będzie miał północnej obwodnicy? Czy przejadą na około (wschodnią-południową-zachodnią obwodnicą i potem na Śląsk)? Czy wybiorą krótszą trasę i przejadą przez Kraków? Odpowiedzmy sobie sami.
Budowa kolejnych fragmentów obwodnicy powinna iść jednak w parze z ograniczaniem ruchu samochodów w mieście. Miasto powinno podejmować odważne decyzje w tym kierunku, by mniej samochodów mogło poruszać się ulicami Krakowa, a zwłaszcza ścisłego centrum. To odkorkuje ulice, pozwoli rozwijać komunikację zbiorową (kolejne linie tramwajowe) i zmusi krakowian do korzystania z obwodnicy. Zresztą, kierowcy powinni rozumieć, że dużo oszczędniejsze dla nich jest poruszanie się obwodnicą, niż stanie w korkach.
Wschodnia Obwodnica jest najbliższa realizacji. Jedynym problemem, który blokuje rozpoczęcie tej inwestycji to brak pieniędzy, mimo, że oszczędności na zeszłorocznych przetargach sięgają ponad 2,5 mld złotych (sama GDDKiA o tym mówi). Mimo ciągłych zapowiedzi i obietnic ze strony polityków, Ministerstwo Infrastruktury wciąż nie wydało decyzji o finansowaniu tej budowy (WOK jest na pierwszym miejscu “listy rezerwowej”).
W dużo gorszej sytuacji jest Północna Obwodnica Krakowa. Ministerstwo Infrastruktury podjęło decyzję o poprowadzeniu drogi ekspresowej S7 po wschodniej stronie
miasta (WOK to fragment S7 właśnie). To spowodowało, że północna część krakowskiej obwodnicy straciła status drogi krajowej i nie znajduje miejsca w Projekcie Budowy Dróg Krajowych.
W tym miejscu należy dodać, że brak północnego obejścia miasta w przyszłości doprowadzi do ogromnego przeciążenia pozostałych części obwodnicy Krakowa. Kompletna obwodnica to również szansa na równomierny i szybki rozwój krakowskiej aglomeracji. Dobra komunikacja i infrastruktura sprowadza przecież inwestorów i otwiera nowe obszary inwestycyjne wokół Krakowa.
Inni mogą mieć, a my nie?
Warszawa będzie miała pełną obwodnicę ekspresową. I to będzie obwodnica po której w głównej mierze jeździć będą osobówki, ponieważ stolica ma już obwodnicę “towarową”. Kraków takiej obwodnicy nie ma, dlatego nasza krakowska obwodnica służyć będzie zarówno samochodom osobowym jak i ciężarowym. Stolica będzie mieć dwa osobne obejścia, a Kraków nawet jednego nie może mieć?
Jak czytamy na stronie warszawskiego stowarzyszenia SISKOM, koszt budowy zewnętrznej obwodnicy miejskiej (obwodnicy ekspresowej) szacowany jest na 15 mld złotych!
Były Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk przed zeszłorocznymi wyborami parlamentarnymi chwalił się, że w region łódzki zainwestowanych zostało blisko 15 mld złotych. Większość tej kwoty przeznaczona jest na infrastrukturę drogową, w tym obwodnicę Łodzi.
A Małopolska i Kraków ile otrzymały? Dużo, dużo mniej. I na razie nic nie wskazuje na to, byśmy dostali więcej, niestety.
Koszt budowy 2 odcinka WOK (Rybitwy-Igołomska) szacuje się na około 920 mln złotych. Inwestycja ta umieszczona jest w załączniku 1a Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2011-2015, co oznacza, że rozpoczęta może zostać do roku 2013 (ale tylko może...).
Budowa Północnej Obwodnicy według szacunków z 2009 roku pochłonąć może około 1,2 mld złotych.
Polityczne obiecanki
Przez cały ubiegły rok słyszeliśmy obietnice z ust krakowskich polityków Platformy Obywatelskiej, że zrobią wszystko, by budowa drugiego odcinka S7 w Krakowie (czyli wschodniej części obwodnicy) rozpoczęła się jak najszybciej. W czasie kampanii wyborczej, najgłośniej mówił o tym poseł Ireneusz Raś, twierdząc, że budowa może rozpocząć się jeszcze w 2011 roku! Wygląda na to, że były to zwykłe, przedwyborcze obietnice.
Po wyborach nastała cisza. Odnotować jednak należy dzień 14 grudnia, gdy na posiedzeniu Sejmu, w czasie czytania rządowego projektu budżetu na rok 2012, poseł Raś zapytał nowego Ministra - Sławomira Nowaka: kwestia ważnej inwestycji dla Krakowa - wschodnia obwodnica Krakowa, odcinek trasy S7. Były zapewnienia poprzedniego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, że jeśli się pojawią oszczędności, to ta pierwsza rezerwowa inwestycja będzie realizowana już w tym roku. Przetarg trwa. I pytanie do pana ministra Nowaka - czy będzie wierny tej zapowiedzi ministra Grabarczyka - i do pana ministra finansów: Czy są oszczędności na tę chwilę w wyniku przetargu na inwestycje wcześniej umieszczone na liście?
Z obliczeń, jakich dokonał Sebastian Piekarek (S7wKrakowie.pl) wynika, że oszczędności sięgają 2,7 mld złotych.
Panie Pośle - oszczędności są, ale nie wystarczy pytać, trzeba działać! Kraków ma reprezentantów w Radzie Ministrów, więc niech krakowska PO to wykorzysta i niech w końcu rozpocznie się budowa. By żyło się lepiej, Krakowianom!
Michał Rodak
Część już mamy
Kraków, a raczej krakowianie cieszą się już z fragmentu obwodnicy (południowa i zachodnia).
Średnio, przez istniejącą obwodnicę Krakowa w ciągu doby przewija się ponad 33000 samochodów (średni dobowy ruch pojazdów silnikowych - SDR). Dzięki niej mieszkańcy południowej części naszego miasta mogą w bardzo łatwy i szybki sposób dojechać do lotniska Balice lub szybko przedostać się w rejony niedawno oddanego, nowego Ronda Ofiar Katynia. Jest to również ogromne ułatwienie dla osób podróżujących z/na południe Polski (np. Zakopane).
Oczywiste jest, że z części naszej obwodnicy korzysta ruch tranzytowy. To wszystko powoduje, że ruch w samym mieście jest mniejszy, mimo, że na co dzień kierowcy mogą tego nie zauważać.
Ale brakuje WOK i POK...
Z ringu na południu i zachodzie cieszymy się i korzystamy ochoczo. Dalszymi etapami zamknięcia Krakowa obwodnicą jest wybudowanie wschodniej i północnej części.
Potrzebujemy ich? Oczywiście, że tak. Dokończenie obwodnicy spowoduje, że Kraków faktycznie będzie mógł odczuć zmniejszenie ruchu w mieście.
Po pierwsze - mieszkańcy z południa nie będą musieli jechać przez Aleje czy ulicę Nowohucką, aby dostać się na północ, czy też do miejscowości za miastem.
Na tym skorzystają nie tylko krakowianie. Turyści z północy Polski, którzy chcą pojechać w góry, albo do naszych południowych sąsiadów, nie będą musieli przejeżdżać przez miasto i uprzykrzać nam życia. Skierują się na obwodnicę i w kilka minut objadą Kraków.
Do tego potrzebna jednak będzie też budowa trasy S7 łączącej Kraków z granicą województwa, ale to już inny temat.
Po drugie - pozbędziemy się tirów z centrum miasta. Gdy powstanie pełna obwodnica i miasto zdecyduje się na odważne i konieczne ograniczenia w ruchu ciężkich samochodów w mieście, nasze ulice w końcu pozbędą się tych “rozjeżdżaczy asfaltu”.
Co będzie z tirami, które będą jechały drogą S7 w kierunku Śląska, a Kraków nie będzie miał północnej obwodnicy? Czy przejadą na około (wschodnią-południową-zachodnią obwodnicą i potem na Śląsk)? Czy wybiorą krótszą trasę i przejadą przez Kraków? Odpowiedzmy sobie sami.
Budowa kolejnych fragmentów obwodnicy powinna iść jednak w parze z ograniczaniem ruchu samochodów w mieście. Miasto powinno podejmować odważne decyzje w tym kierunku, by mniej samochodów mogło poruszać się ulicami Krakowa, a zwłaszcza ścisłego centrum. To odkorkuje ulice, pozwoli rozwijać komunikację zbiorową (kolejne linie tramwajowe) i zmusi krakowian do korzystania z obwodnicy. Zresztą, kierowcy powinni rozumieć, że dużo oszczędniejsze dla nich jest poruszanie się obwodnicą, niż stanie w korkach.
Wschodnia Obwodnica jest najbliższa realizacji. Jedynym problemem, który blokuje rozpoczęcie tej inwestycji to brak pieniędzy, mimo, że oszczędności na zeszłorocznych przetargach sięgają ponad 2,5 mld złotych (sama GDDKiA o tym mówi). Mimo ciągłych zapowiedzi i obietnic ze strony polityków, Ministerstwo Infrastruktury wciąż nie wydało decyzji o finansowaniu tej budowy (WOK jest na pierwszym miejscu “listy rezerwowej”).
W dużo gorszej sytuacji jest Północna Obwodnica Krakowa. Ministerstwo Infrastruktury podjęło decyzję o poprowadzeniu drogi ekspresowej S7 po wschodniej stronie
miasta (WOK to fragment S7 właśnie). To spowodowało, że północna część krakowskiej obwodnicy straciła status drogi krajowej i nie znajduje miejsca w Projekcie Budowy Dróg Krajowych.
W tym miejscu należy dodać, że brak północnego obejścia miasta w przyszłości doprowadzi do ogromnego przeciążenia pozostałych części obwodnicy Krakowa. Kompletna obwodnica to również szansa na równomierny i szybki rozwój krakowskiej aglomeracji. Dobra komunikacja i infrastruktura sprowadza przecież inwestorów i otwiera nowe obszary inwestycyjne wokół Krakowa.
Inni mogą mieć, a my nie?
Warszawa będzie miała pełną obwodnicę ekspresową. I to będzie obwodnica po której w głównej mierze jeździć będą osobówki, ponieważ stolica ma już obwodnicę “towarową”. Kraków takiej obwodnicy nie ma, dlatego nasza krakowska obwodnica służyć będzie zarówno samochodom osobowym jak i ciężarowym. Stolica będzie mieć dwa osobne obejścia, a Kraków nawet jednego nie może mieć?
Jak czytamy na stronie warszawskiego stowarzyszenia SISKOM, koszt budowy zewnętrznej obwodnicy miejskiej (obwodnicy ekspresowej) szacowany jest na 15 mld złotych!
Były Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk przed zeszłorocznymi wyborami parlamentarnymi chwalił się, że w region łódzki zainwestowanych zostało blisko 15 mld złotych. Większość tej kwoty przeznaczona jest na infrastrukturę drogową, w tym obwodnicę Łodzi.
A Małopolska i Kraków ile otrzymały? Dużo, dużo mniej. I na razie nic nie wskazuje na to, byśmy dostali więcej, niestety.
Koszt budowy 2 odcinka WOK (Rybitwy-Igołomska) szacuje się na około 920 mln złotych. Inwestycja ta umieszczona jest w załączniku 1a Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2011-2015, co oznacza, że rozpoczęta może zostać do roku 2013 (ale tylko może...).
Budowa Północnej Obwodnicy według szacunków z 2009 roku pochłonąć może około 1,2 mld złotych.
Polityczne obiecanki
Przez cały ubiegły rok słyszeliśmy obietnice z ust krakowskich polityków Platformy Obywatelskiej, że zrobią wszystko, by budowa drugiego odcinka S7 w Krakowie (czyli wschodniej części obwodnicy) rozpoczęła się jak najszybciej. W czasie kampanii wyborczej, najgłośniej mówił o tym poseł Ireneusz Raś, twierdząc, że budowa może rozpocząć się jeszcze w 2011 roku! Wygląda na to, że były to zwykłe, przedwyborcze obietnice.
Po wyborach nastała cisza. Odnotować jednak należy dzień 14 grudnia, gdy na posiedzeniu Sejmu, w czasie czytania rządowego projektu budżetu na rok 2012, poseł Raś zapytał nowego Ministra - Sławomira Nowaka: kwestia ważnej inwestycji dla Krakowa - wschodnia obwodnica Krakowa, odcinek trasy S7. Były zapewnienia poprzedniego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, że jeśli się pojawią oszczędności, to ta pierwsza rezerwowa inwestycja będzie realizowana już w tym roku. Przetarg trwa. I pytanie do pana ministra Nowaka - czy będzie wierny tej zapowiedzi ministra Grabarczyka - i do pana ministra finansów: Czy są oszczędności na tę chwilę w wyniku przetargu na inwestycje wcześniej umieszczone na liście?
Z obliczeń, jakich dokonał Sebastian Piekarek (S7wKrakowie.pl) wynika, że oszczędności sięgają 2,7 mld złotych.
Panie Pośle - oszczędności są, ale nie wystarczy pytać, trzeba działać! Kraków ma reprezentantów w Radzie Ministrów, więc niech krakowska PO to wykorzysta i niech w końcu rozpocznie się budowa. By żyło się lepiej, Krakowianom!
Michał Rodak
Komentarze |






