Artykuł

Od Helsinek po Liege - Wisła w Europie

Autor: diwad2003

16-02-2012 12:11:20


Zaloguj się
Lubi to osób: 1



W tym sezonie, pierwszy raz od dziewięciu lat piłkarze Wisły Kraków nowy rok rozpoczną  od potyczki w europejskich pucharach. Już dzisiaj w ramach rozgrywek Ligi Europy zawodnicy Białej Gwiazdy podejmą belgijski Standard Liege. Kibice odkurzają barwy klubowe i z olbrzymią niecierpliwością czekają na pierwszy gwizdek premierowego w tym roku spotkania piłkarzy Mistrza Polski. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż piłkarska Europa bardzo rzadko gości wiosną w Krakowie, a oczekiwania sympatyków są ogromne. W tym roku piłkarze Wisły dostarczyli swoim sympatykom wiele radości, ale czy tak było zawsze?

 

Raczkująca Wisła…

Debiut Wisły w europejskich pucharach przypada na sezon 1967/68. Wówczas krakowska drużyna po zdobyciu Pucharu Krajowego zagrała w obecnie nieistniejącym już Pucharze Zdobywców Pucharów. Przygoda Białej Gwiazdy w tych rozgrywkach nie trwała jednak zbyt długo, gdyż po zwycięskim dwumeczu z HJK Helsinki, Wisła w kolejnej rundzie musiała uznać wyższość drużyny HSV Hamburg. Wtedy to w rewanżu doznała najwyższej jak dotąd porażki w Europejskich Pucharach, ulegając na wyjeździe aż 0:4 ( wynikiem 0:4 zakończył się również mecz Wisły z Barceloną na Camp Nou w 2008 roku).

 

Na kolejne występy Wisły w Europie, kibice musieli czekać blisko dekadę. W sezonie 1976/77 zawodnicy Białej Gwiazdy pierwszy raz w swojej długiej historii wywalczyli awans do Pucharu UEFA. Jednak podobnie jak w przypadku debiutu na arenie europejskiej nie zachwycili i odpadli w drugiej rundzie tych rozgrywek z drużyną RWD Molenbeek. Mimo tak krótkiej gry, starsi kibice do dziś z sentymentem wspominają dwumecz poprzedzający porażkę, w którym Wisła wyeliminowała nie byle kogo, bo sam Celtic Glasgow. Po remisie na wyjeździe, zwyciężyła u siebie 2:0 i awansowała do kolejnej rundy.

 

Dwa sezony później Biała Gwiazda po wywalczeniu Mistrzostwa Polski próbowała swoich sił w Pucharze Europejskich Mistrzów Krajowych (pierwowzorze dzisiejszej Ligi Mistrzów). Tam zachwycając swoją grą dotarła do ćwierćfinału, po drodze rozprawiając się z takimi zespołami jak Brugge KV (finalistą poprzedniej edycji rozgrywek), a także Zbrojovka Brno. W ćwierćfinale Wiślacy jednak musieli uznać wyższość drużyny Malmö FF, choć do wygranej zabrakło im bardzo niewiele. Po zwycięstwie u siebie 2:1, na wyjeździe jako pierwsi strzelili bramkę i do przerwy prowadzili 1:0. Wtedy jednak z letargu przebudzili się gospodarze i w drugiej połowie zaaplikowali drużynie Białej Gwiazdy aż 4 gole.

 

„Era Cupiała”

Po słabych i trochę lepszych występach, Kraków pożegnał się z europejskimi pucharami na kilkanaście lat. Upadek komunizmu, a tym samym zaprzestanie finansowania klubu z państwowych pieniędzy, przyniósł Białej Gwieździe olbrzymi kryzys, a nawet chwilową absencję na pierwszoligowych boiskach. W odpowiednim momencie pojawił się jednak Bogusław Cupiał, który znacząco dofinansował klub i pomógł mu wyjść z długów. Przyniosło to wymierne korzyści nie tylko w lidze, ale także znacząco wpłynęło na grę Wiślaków w europejskich pucharach. Już w pierwszym sezonie (1998/99) Wisła zaprezentowała się dobrze, choć bez rewelacji . W fazie przedwstępnej i wstępnej Pucharu UEFA pokonała Newtown AFC i Trabzonspor Kulübü, a  w pierwszej rundzie tych rozgrywek rozprawiła się z NK Maribor. Kolejnym przeciwnikiem była AC Parma, z którą Wisła stoczyła zacięty, lecz niestety przegrany bój.

 

Dwa lata później w sezonie piłkarskim 2000/01, Wisła pod wodzą Oresta Lenczyka również dotarła do drugiej rundy Pucharu UEFA. Jednak o tym już mało kto pamięta. W głowach kibiców na pewno utkwił jednak mecz pierwszej rundy z Realem Saragossą. W pierwszym spotkaniu w Saragossie, Biała Gwiazda gładko przegrała 4:1. Rewanż również zaczął się nienajlepiej - po samobójczej bramce Marcina Baszczyńskiego Wisła po pierwszej połowie przegrywała 0:1. Po przerwie Wiślacy jednak rzucili się do odrabiania strat i do końca regulaminowego czasu gry strzelili cztery bramki doprowadzając do dogrywki. Ta również nie wyłoniła zwycięzcy i o wygranej zdecydować miały karne, w których lepsza była drużyna z Krakowa.




Niesamowity sezon 2002/03

Przełom nastąpił w sezonie 2002/2003, kiedy to Wisła pod wodzą Henryka Kasperczaka zaliczyła najlepszy występ w historii swoich występów w Pucharze UEFA.  Biała Gwiazda rozpoczęła grę w fazie wstępnej, gdzie z łatwością rozprawila się z Glentoranem Belfast. W pierwszej rundzie zmierzyła się z NK Primorje i również bez żadnych trudności pokonała drużynę ze Słowenii.  Kolejnym krokiem był już mecz z nieco bardziej wymagającym przeciwnikiem - AC Parmą. Wiślacy nie przestraszyli się jednak słynnej drużyny - rozegrali kapitalny dwumecz i wyeliminowali włoski zespół z rozgrywek. Następnym rywalem była ekipa Schalke 04 Gelsenkirchen, której również krakowianie nie dali szans.


Wisła była jedną z sensacji Pucharu UEFA. Grała jak z nut, więc gdy trafiła w 1/8 finału Pucharu UEFA na Lazio, oczekiwania kibiców były ogromne. Pierwszy mecz w Rzymie Biała Gwiazda zremisowała i to ona była w lepszej sytuacji przed rewanżem. W Krakowie jednak przegrała, choć po 5 minutach gry prowadziła 1:0. Wisła odpadła z rozgrywek, ale dała kibicom nadzieję na kolejne sukcesy w następnych latach.

 



Chude lata

Zamiast nich, kolejne lata przyniosły jednak pasmo rozczarowań. W sezonie 2003/04 Wisła już w drugiej rundzie pożegnała się z Pucharem UEFA po porażce z… Valerengeną Oslo. Następne dwa były jeszcze gorsze. Najpierw drużyna z Krakowa przegrała w pierwszej rundzie z Dinamo Tbilisi, a później (pomimo fantastycznej gry i pechowej przegranej w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów z Panathinaikosowem) odpadła na tym samym etapie uznając wyższość Vitorii Guimarães.

 

Nieco lepiej Biała Gwiazda zaprezentowała się w sezonie 2006/07. Po pokonaniu SV Mattersburg i szczęśliwej wygranej z Iraklisem (bramka Mijailovicia z ostatniej minuty doprowadziła do dogrywki), Wisła wywalczyła awans do fazy grupowej Pucharu UEFA. Tam rywalami były drużyny Blackburn Rovers, AS Nancy, FC Basel i Feyenoordu Rotterdam, które okazały się jednak zbyt mocne dla Białej Gwiazdy.

 

W sezonie 2008/09 Wiślacy mieli pecha w losowaniu i już w pierwszej rundzie trafili na angielski Tottenham Hotspur, który zakończył przygodę Wisły w Pucharze UEFA. Czarę goryczy przelał jednak sezon 2010/11. Drużyna z Krakowa (już w Lidze Europy) po fatalnej grze przegrała w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej z o wiele niżej notowanym Karabachem Agdam.

 

Najlepszy sezon od lat

W tym sezonie piłkarze Białej Gwiazdy w Europie spisują się bardzo dobrze, choć na początku nic tego nie zapowiadało. Po odpadnięciu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, Wiślacy mieli zapewniony start w fazie grupowej Ligi Europy. Tam przegrali jednak swoje dwa pierwsze mecze z Odense, a także Twente Enschede i jako jedyna drużyna w grupie pozostawali bez zdobytego choćby jednego punktu. Krakowianie ani myśleli się jednak poddawać. Dzięki dobrej grze zdobyli 9 punktów, a za sprawą korzystnych wyników w innych meczach, zdołali wyprzedzić Fulham oraz Odense i awansowali do kolejnego etapu rozgrywek Ligi Europy.

 

Co dalej…?

Wisła Kraków wielokrotnie próbowała swoich sił w rozgrywkach europejskich, ale dopiero trzeci raz zagra wiosną w pucharach. Do tej pory, mecze po przerwie zimowej nie były dla Białej Gwiazdy zbytnio udane. W sezonie 1978/79 krakowianie musieli uznać wyższość drużyny Malmö (wygrana u siebie 2:1 była jak dotąd jedynym wiosennym zwycięstwem). Podobnie było w latach 2002/03, kiedy Wisła po dobrej i wyrównanej grze przegrała z rzymskim Lazio. Wszyscy kibice jednak wierzą, że tym razem będzie inaczej i to Mistrzowie Polski wyjdą obronną ręką z pojedynku ze Standardem. Czy przysłowie „do trzech razy sztuka” okaże się w tym przypadku trafne? Przekonamy się już niebawem.

 

Dawid Jaśkiewicz

Komentarze



PSUEK
piecart
FotoBzik
Lapiech