Artykuł
Premier Donald Tusk w dniu wczorajszym przedstawił skład osobowy nowego rządu. Zmian w porównaniu do poprzedniego jest sporo, ale co nas krakowian może cieszyć to fakt, że znaleźli się w nim krakowianie właśnie. Tylko czy będą pamiętać skąd są?Kraków politykami nie stoi. Nasze miasto ma problem polityczny - brakuje nam osób, które znaczyłyby “coś” w kręgach władzy, czyli tam gdzie załatwia się i przeforsowuje swoje pomysły i swoje racje, gdzie można skutecznie troszczyć się i zabiegać o dobro swojej lokalnej społeczności. O dobro ludzi, dzięki którym polityk otrzymał obywatelski mandat do reprezentowania Narodu. Ktoś może powiedzieć, że przecież parlamentarzysty nie ogranicza okręg, w którym został wybrany, że przecież sprawuje wolny mandat.
Tak, to prawda, ale nie można zapomnieć, że parlamentarzystę wybierają ludzie z tego konkretnego okręgu, z tego konkretnego regionu. To dzięki nim polityk może znaleźć się w Parlamencie, to od nich otrzymuje kredyt zaufania i to oni rozliczą go przy okazji kolejnych wyborów.
Od kilku lat nie mamy polityków, którzy potrafiliby skutecznie walczyć o korzystne rozwiązania dla Krakowa i Małopolski. A każdy widzi, że inne miasta takich ludzi mają, np. Wrocław - w osobie choćby Grzegorza Schetyny, Gdańsk - a nawet całe Trójmiasto, czy Łódź - były Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk.
W 2005 roku była nadzieja w postaci Jana Rokity. Do wyborów parlamentarnych szedł jako przyszły “Premier z Krakowa”, wynik w krakowskim okręgu osiągnął bardzo dobry (ponad 70 000 głosów), ale zamiast PO-PIS’u po wyborach został popis braku zdolności koalicyjnych tych partii i premierem został Kazimierz Marcinkiewicz.
Wydawało się jednak, że nie wszystko stracone i Kraków może mieć silnego reprezentanta w osobie Zbigniewa Ziobro, który został Ministrem Sprawiedliwości. Lata rządów Prawa i Sprawiedliwości to czas, w którym podejmowano pierwsze decyzje o wyborze miast na Euro2012. Brak Krakowa jako gospodarza mistrzostw uważam za porażkę krakowskich polityków, którzy nie potrafili odpowiednio zadbać o interes swojego miasta. Nikogo nie trzeba przekonywać, że taka impreza jak Mistrzostwa Europy to ogromna szansa na rozwój, bo do organizatorów płyną pieniądze. Kraków miał plan i chciał go zrealizować - były zapowiedzi szybkiego remontu Dworca PKP, rozbudowy lotniska w Balicach, powiększenia bazy hotelowej, dokończenia obwodnicy, rozbudowy obiektów sportowych itd. Nasze miasto zasługiwało (i zasługuje) na to by zostać gospodarzem, ale decyzje polityczne były inne. Zabrakło pozytywnego lobbingu, chęci, umiejętności i współpracy, czy może ktoś zapomniał, że jest z Krakowa?
Teraz widać efekty. Gdańsk, Wrocław i Poznań (pomijając już Warszawę) rozwijają się bardzo szybko - infrastrukturalnie, kulturowo i sportowo. Bo ważniejsze są dobre połączenia drogowe i kolejowe między tymi miastami niż np. droga S7 Kraków-Warszawa - aż wstyd mówić, że nie mamy normalnego połączenia ze stolicą.
Wczoraj poznaliśmy skład nowej ekipy rządzącej. I pojawiła się nowa nadzieja, w postaci trzech ministrów z Krakowa.
Jarosław Gowin - filozof, politolog, poseł, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego i rektor krakowskiej Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w tegorocznych wyborach parlamentarnych uzyskał w Krakowie ponad 60 tysięcy głosów. W rządzie zasiądzie jako Minister Sprawiedliwości, co jest sporym zaskoczeniem dla większości opinii publicznej, ponieważ pewną tradycją było, że resortem tym kieruje prawnik. Czas pokaże, czy Jarosław Gowin spełni pokładane w nim, reformatorskie nadzieje.
W swoim programie wyborczym Gowin pisał m.in. że będzie walczył o zlokalizowanie w Małopolsce kolejnych inwestycji w infrastrukturę naukową, komunikacyjną (drogową), zadba o rozwój nowoczesnych technologii w regionie.
Panie Ministrze - trzymamy za słowo i apelujemy, by nie zapomniał Pan, że jest z Krakowa, bo będąc ministrem (nawet takiego resortu) można więcej!
Władysław Kosiniak-Kamysz z ramienia PSL zostanie Ministrem Pracy i Polityki Społecznej. To młody, 30-letni lekarz, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2010 roku Radny Miasta Krakowa, dzięki czemu dobrze zna problemy i potrzeby naszego miasta. Pozostaje nam wierzyć w niego i trzymać kciuki, by mimo młodego wieku sprawdził się na swoim stanowisku i również nie zapominał o Małopolsce i swoim Krakowie.
Mikołaj Budzanowski natomiast obejmie resort Skarbu Państwa, którego do tej pory był wiceministrem, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracował m.in. w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego.
Kraków doczekał się trzech ministrów, warto więc by to wykorzystać. Gdyby politycy doszli do porozumienia i wspólnie zaczęli dbać o swój region - a mam tu na myśli zarówno ministrów jak i parlamentarzystów, to może już niebawem moglibyśmy usłyszeć o nowych, dofinansowywanych przez państwo inwestycjach kulturalnych czy naukowych w Krakowie, nie mówiąc już o rozbudowie infrastruktury.
Konieczna jest tutaj jednak współpraca na każdym poziomie - od rządzących miejskich, przez województwo, aż po władzę centralną. Dobrym pomysłem jest inicjatywa profesora Jana Hartmana, utworzenia parlamentarnego zespołu krakowskiego, który wspólnie z urzędnikami miejskimi i wojewódzkimi starałby się o dobre rozwiązania i wspieranie inicjatyw dla naszego miasta.
Politycy, macie przed sobą 4 lata. Kraków czeka, my czekamy.
Michał Rodak
Komentarze |






