Artykuł
Opos Hedi miał zeza i wyglądał niczym ożywiony bohater pixarowskich animacji. Cały świat poznał go podczas typowania zwycięzców Oscarowej Gali w ubiegłym roku. Najsympatyczniejszy krytyk filmowy świata z ZOO w Lipsku przepowiedział bezbłędnie nagrody dla najlepszych aktorów. Niestety opos nie dożył tegorocznej uroczystości. Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie znalazł się jego godny następca. Tym razem ludzie będą musieli poradzić sobie sami.
Oscary jak wybory
Bukmacherzy od lat analizują decyzję członków Akademii Filmowej. Wyciągają wnioski i tworzą rankingi potencjalnych zwycięzców. Zazwyczaj trafne. Przewidywalność jest największą wadą ceremonii. Nawet aktorzy zdają się być mało wzruszeni odbiorem statuetki. Być może takie wrażenie sprawiają wyuczone podziękowania, w których nagrodzony pragnie zmieścić jak najwięcej nazwisk, ale istnieje też inny powód.Po prostu większość wie, ze statuetkę dostanie. Przed Galą w Stanach pretendenci do Oskarów prowadzą zakrojoną na szeroką skalę kampanię. Efektem ma być ukoronowanie pracy w branży filmowej najwyższym trofeum. Czasami ta walka nie jest do końca uczciwa. W ubiegłym roku skandal spowodowały zwierzenia tancerki dublującej Natalię Portman w „Czarnym łabędziu”. Sarah Lane wywołała burzę, po tym jak oznajmiła, że zwyciężczyni Oscara nie tańczyła większości z baletowych partii, które były jej przypisywane. Niektórzy zaczęli się nawet zastanawiać, czy w takim razie Oscar dla Portman był zasłużony. Przed skandalem nikt nie miał takich wątpliwości.
Najlepiej się oszpecić
Przemysł filmowy to biznes, a biznes jak wiadomo kieruje się prostymi zasadami. Producenci sprzedają to na co jest zapotrzebowanie. Przygotowują filmy pod gust jury. Członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej uwielbiają filmy o rodzinie królewskiej. Dowodem jest zeszłoroczny sukces dobrego acz nie wybitnego obrazu Toma Hoopera „Jak zostać królem”. W cenie są także role wymagające poświęceń. Oszpecenie się, dramatyczny spadek/wzrost wagi, całkowita zmiana wizerunku, morderczy trening to zabiegi często spotykane w oscarowych filmach. Na takie jednak gotowi są tylko wybitni aktorzy (Charlize Theron w „Monster”, Hilary Swank w „Nie czas na łzy” oraz w „Za wszelką cenę”). Nie zapominajmy także, o wysokiej średniej wieku wśród uprawnionych do głosowania. Nic dziwnego, że bardziej poruszają ich filmy historyczne, lub bardziej uniwersalne niż te, które traktują o tematyce typowo współczesnej („The Social Network”). Znaczenie ma także żydowski rodowód wielu mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Stąd wśród nagrodzonych i nominowanych tytułów mnogość obrazów związanych z II wojną światową, holocaustem (chociażby film Agnieszki Holland „W ciemności”). Dowodem na silne lobby tej grupy jest także brak nominacji w kategorii najlepszy film dla kontrowersyjnej „Pasji” Mela Gibsona w 2004 r.
Hollywood nie od dziś ma swoich ulubieńców: Meryl Streep ma tylko dwie statuetki ale aż 15 nominacji (w tym tegoroczną), Woody Allen tak jak masowo produkuje filmy (co najmniej jeden w ciągu roku), tak masowo otrzymuje wyróżnienia. Mniej lub bardziej zasłużone. Poza ulubieńcami są także ci, którzy nie mają co liczyć na uznanie szlachetnego grona. Roman Polański mimo wciąż świetnej filmowej formy, obecnie nie ma szans nawet na nominację.
Amerykański sen wiecznie żywy
Co jeszcze jest ważne w analizowaniu zapadających decyzji? Wszyscy znamy stereotyp „American Dream”. Amerykanie czczą swój kraj. To miejsce, gdzie wszystko jest możliwe, każdy ma szanse na wielki sukces, a cuda zdarzają się ot tak. W Hollywood tę tendencję widać najbardziej. Cudowne dzieci i ludzie, którzy pomimo przeciwności losów spełniają swoje marzenia, to właśnie bohaterowie najczęściej nagradzanych filmów. Ale czemu się dziwić – przecież nikt nie lubi historii o nieudacznikach.
Na pewno ktoś wygra
Kto w tym roku dostanie Oscara? Bukmacherzy w swoich typach stawiają na „Artystę” Michela Hazanaviciusa. Obraz jest szokiem dla współczesnego odbiorcy. Film nie dość, że czarnobiały, to do tego niemy. Jak wiadomo niekonwencjonalne rozwiązania są doceniane przez Akademię (3 nagrody i 6 nominacji dla „Avatara” Jamesa Camerona). Hazanavicius jest także silnym kandydatem w bitwie o statuetkę dla najlepszego reżysera. Wśród aktorek nagrodę praktycznie ma już w kieszeni Viola Davis za rolę w „Służących”. Jeśli spekulacje się sprawdzą zostanie drugą w historii (za Halle Berry) afroamerykanką z tym wyróżnieniem. Wśród panów sprawa nie jest tak oczywista. Walka rozegra się pomiędzy Jean Dujardin („Artysta”), Georgem Clooneyem („Spadkobiercy”) i do tej pory niedocenianym Bradem Pittem („Moneyball”). Największe szanse ma ten pierwszy ale czy typy bukmacherów się sprawdzą? Tego dowiemy się dopiero w nocy 26 lutego.
Możemy podejrzewać, kto zostanie nagrodzony. Ale kto tak naprawdę wyniesie z Gali trofeum otwierające szeroko drzwi do wielkiego świata miliardowych produkcji, nie wiemy. Pamiętajmy jednak, że Oscary to nic innego jak konkurs. Ktoś musi wygrać, ktoś przegrać, zawsze pojawi się czarny koń. Nigdy wszyscy nie będą zadowoleni. Nie potrzeba oposa, by to przewidzieć...
Beata Buc
Beata Buc
Komentarze |






